Afera Kawalera De Barre
Rankiem w piątek 9 sierpnia 1765 roku mieszkańców Abbeville zasmuciła wiadomość o profanacji drewnianego krucyfiksu ozdabiającego Most nad rzeką Sommą. Pobożne dewotki odkryły ślady wandalizmu śpiesząc na poranną mszę i wkrótce o sprawie huczało już całe miasto. Wkrótce odkryto także drugi akt bluźnierstwa. Na miejscowym Cmentarzu na rzeźbie Chrystusa złożono śmieci. Kwestią godzin było gdy wiadomość dojdzie do uszu Biskupa Amiens, w którego to diecezji leżało Abbeville, a także do właściwego miejscowo Seneszala.
Seneszel odpowiedzialny za bezpieczeństwo publiczne oddelegował na miejsce ujawnienia przestępstwa Prokuratora Królewskiego dla prowincji Ponthieu – Pana Hecquet. Prokurator dopełnił na miejscu formalności i sporządził protokół oględzin a tym samym zostało wszczęte postępowanie w sprawie o bezbożność i bluźnierstwo.
W niedzielę 11 sierpnia z ambon Diecezji Amiens odczytano wezwanie Seneszela dla prowincji Ponthieu o tym, że jeśli ktokolwiek z wiernych ma wiedzę o sprawcach i powodach aktu bluźnierstwa na moście nad Sommą oraz na Cmentarzu w Abbeville ma zgłosić się z tą wiedzą do właściwych władz policyjnych. Władze Kościelne zorganizowały Nabożeństwo ekspiacyjne. Biskup Amiens – Louis Francois Gabriel d’Orleans de La Motte, mając już 82 lata, prowadząc to nabożeństwo szedł boso przez ulice Abbeville z powrozem na szyi oraz święcę na rękach. Na moście gdzie dokonano bluźnierstwa w słowie uznał sprawców jako godnych ostatnich tortur na tym świecie i następnie wiecznych kar.
Postępowanie policyjne było prowadzone przez Burmistrz Abbeville – Pana Duval de Soicourt. Prokurator Królewski tylko sporządził Protokół zniszczeń, ale kto miał to uczynić, to miało ustalić postępowanie policyjne, a czy byli winni to miało dopiero ustalić postępowanie sądowe.
Podejrzenie padło w kierunku miejscowej „bananowej młodzieży”, czyli dzieci zamożnych notabli – członków magistratur miejskich czy królewskich, czy też ludzi trudniących się biznesem na wielką skalę. Byli wśród nich: Francoisa Jean Lefebure, znany jako Chevalier de La Barre (16 lat), Gaillard d’Etallonde (15 lat), Moisnel (14 lat), Pierre Nicolas Duval de Soicourt (17 lat), Douville (18 lat).
Już wcześniej dali się oni poznać miejscowej ludności, gdy w trakcie jednej z procesji Bożego Ciała nie zdjęli kapeluszy przed Najświętszym Sakramentem (niektórzy mówią, że to było oczywiste nawiązanie do spadających kapeluszy w Toruniu z 1724 roku, które zakończyło się Tumultem i krwawym sądem w Toruniu). Mieli także śpiewać nieprzyzwoite pieśni. Jeden z nich miał nawet jakiejś dewotce pokazać gołą dupę.
Młodzieńcy ci nie byli byle kim. Galliard d’Ettalonde był synem jednego z Sędziów miejscowego Sądu. Saveuse de Belleval był synem urzędnika wyborczego. Douville był synem poprzedniego burmistrza. Pierre Nicolas Duval de Soicourt zaś był synem Burmistrza, który właśnie prowadził postępowanie policyjne – co też sprawiło, że z dalszej części postępowania został wymiksowany i jego nazwisko już później w aktach się nie pojawiło.
Wśród nich był także nasze bohater – Francois Jean Le Febvre de Chevallier de Barre. Wydaje się, że miał wśród nich najgorszą pozycję. Co prawda jego pradziadek – Joseph Antoine Le Febvre dorobił się majątku w służbie królewskiej u Ludwika XIV – był między innymi Gubernatorem w Nowej Francji i miał dorobić się majątku na handlu futrami. Jednakże już jego ojciec - Jean Baptiste Alexandre de La Barre roztrwonił majątek liczący ponad 40.000 funtów i nasz Chevalier de Barre został oddany pod opiekę krewnej – przeorysze Opactwa Cysterek Notre Dame de Willencourt w Abbeville. Jak widać oddziaływanie krewnej i Cysterek nie miała jakiegoś zbawiennego wpływu.
W tymże to Opactwie Policja w dniu 1 października dokonała zatrzymania Kawalera de Barre. Mówią, że zatrzymania nastąpiło tak późno, aby Notable bezpiecznie wywieźli swoje pociechy poza miasto – aż do czasu gdy sprawa przycichnie. D’Ettalonde miał schować się w Prusach. Douville jako syn poprzedniego Burmistrza był broniony argumentacją, że wysuwane w jego kierunku oskarżenia to element walki obecnego burmistrza ze swoim poprzednikiem, szykującym się do odzyskania stanowiska. Natomiast jeżeli chodzi o Kawalera de Bellevalle, to nawet we Francji Ludwika XV trudno było zatrzymać i aresztować Sędziowskiego syna.
W trakcie aresztowania Kawalera de Barre ujawniono także, że był on w posiadaniu Słownika Filozoficznego Woltera oraz trzech zakazanych książek o treści erotycznej. Z całej tej bananowej młodzieży wyłapano jeszcze tylko Moisnela. Obaj młodzieńcy zostali osadzeni w Areszcie w Abbeville i poddani śledztwu. Kawaler de Barre przez cały okres śledztwa trzymał się dzielnie. Wsparcia udzielała mu kuzynka przeoryszę oraz wuja, będącego adwokatem generalnym w Paryskim Parlamencie (Parlamencie w znaczeniu Sądu Apelacyjnego), który podjął się jego obrony i pisał pisma w obronie Młodzieńca. Nie było żadnych dowodów bezpośrednich na to, że to Kawaler pociął Krzyż na moście i wyrzucił śmieci na Cmentarzu. Wszystko bazowało na dowodach związanych z tym, że kiedyś słyszano jak Młodzieńcy śpiewali nieprzyzwoite pieśni czy obnażali się przed pobożnymi niewiastami oraz na tych dowodach które mówiło o nieposzanowaniu procesji Bożego Ciała. Na nieszczęście dla La Barre zeznania obciążające dla niego złożył Moisnel. To otworzyło zaś drogę do procesu przed Sądem Miejskim w Abbeville.
Proces wzbudził zainteresowanie opinii publicznej, która była ciekawa w jaki sposób Bananowa Młodzież wywinie się ze sprawy. Zastanawiano się czy Proces nie będzie elementem walki między Burmistrzami, których synowie przewijali się w kręgu podejrzanych. Patrzono wreszcie też, czy De La Barre oraz Moisnel zasadnie z całej tej gromadki zostali wybrani na Kozłów ofiarnych. D’Ettalond, który ponoć był już wciągnięty do służby w Armii Pruskiej był sądzony zaocznie. Uspakajano się, że nie ma bezpośrednich dowodów na bluźnierstwo, wszystko oparte jest na zeznaniach, że ktoś coś słyszał, albo widział (ale nie w dniu zdarzenia). Podsądnych od strony prawnej uspakajano, że Bluźnierstwa, zgodnie z decyzją Króla Ludwika XIV z 1666 roku nie są już we Francji karane śmiercią.
Wyrok w sprawie zapadł w dniu 28 lutego 1766 roku (6 miesięcy od dnia zdarzenia). Sąd w Abbeville za bezbożność i bluźnierstwa oraz podłe i ohydne świętokradztwo skazał Kawalera de La Barre na karę wycięcia języka, ścięcia i spalenia. D’Ettalond został skazany zaocznie na taką samą karę. Moisnel z uwagi na niepełnoletność (a może z uwagi na zeznania) został skazany na zapłatę grzywny.
Apelacja od wyroku złożona przez Kawalera de La Barre do Parlamentu Paryskiego okazała się bezskuteczna. Wyrokiem z dnia 4 czerwca 1766 roku zatwierdzono wyrok Sądu w Abbeville. Powoływano się na stare prawa. Bagatelizowano decyzję Ludwika XIV. Sytuację próbowano ratować interwencjami w Wersalu u Króla Ludwika XV. Kawalera próbował bronić Wolter. Prośbę taką złożył nawet sam Biskup z Amiens.
Król jednakże odmówił z zastosowania prawa do ułaskawienia. Tłumaczono to tym, że była to zemsta Króla wobec Parlamentu za sprawę Damiensa. Dziewięć lat przed świętokradztwem w Abbeville niejaki Damiens, człowiek który kręcił się koło paryskiego Parlamentu i paryskich prawników w charakterze człowieka od wszystkiego i informatora, dokonał nieudanego zamachu na Króla Ludwika XV. Damiens był mocno torturowany. Król był gotów mu wybaczyć zamach, ale na to nie zgodził się Parlament, który zasądził karę rozerwania końmi. Kara była wykonywana publicznie, co dało zarobek, tym co wynajmowali mieszkanie dla widzów chętnych udziału w widowisku. Jednak brutalność tortur nie wpłynęła pozytywnie na autorytet władzy Królewskiej.
Wyrok na Kawalerze de Barry został wykonany w Abbeville 1 lipca 1766 roku. Odstąpiono od wyrwania języka. Śmierć nastąpiła przez ścięcie Głowy i spalenie ciała na stosie. Do ciała przybito Słownik Filozoficzny Woltera.
Sprawa Kawalera de Barre rzecz jasna stanowiła pożywkę dla Woltera, który miał argumenty aby walczyć z Królem, System Sądowniczym i Duchowieństwem. Kawaler został zrehabilitowany dopiero w trakcie Rewolucji Francuskiej. Później zaś stał się wygodnym sztandarem dla Wolnomularzy czy innych walczących z Kościołem. Wolnomularze pod koniec XIX wieku postawili jego Pomnik przed Bazyliką Najświętszego Serca w Montmatre. Na początku zaś XX wieku Pomnik stanął w Abbeville.
Sprawa Kawalera de Barre była jedną z wielu, które były opisywane przez Woltera i wykorzystywane do jego działalności propagandowej. Musiała być też jedną z wielu spraw, które złożyły się później na Walkę Króla z Parlamentami (Sądami) zakończoną rozwiązaniem Parlamentów przez Kanclerza de Maupeou w 1771 roku. O tym jednak opowiemy następnym razem.
tagi: kościół prawo historia sądy francja ludwik xv xviii wiek kawaler de barre abbeville
|
|
grudeq |
| 7 lutego 2026 20:27 |
Komentarze:
|
|
Matka-Scypiona @grudeq |
| 8 lutego 2026 06:58 |
Po przeczytaniu "Wolter niepoznany" wiem, jaki ubaw miał ten zwyrodnialy satyr z tych wszystkich, którzy dali się złapać na jego wypociny. Wolter odczuwał szczyt pogardy i obrzydzeniem do wszystkich poza sobą...
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq |
| 8 lutego 2026 08:18 |
Specjalnie go ktoś podpuścił. I dał gwarancje bezpieczeństwa.
|
|
Zyszko @grudeq |
| 8 lutego 2026 10:30 |
NIezła historia. Ciekawe przedstawienie kwestii krwawej egzekucji. Czy męki Piekarskiego też rozrywanego końmi mogły być formą dyskredytowania króla?
|
|
grudeq @Matka-Scypiona 8 lutego 2026 06:58 |
| 8 lutego 2026 21:40 |
Muszę się przymierzyć do Pana Woltera, bo on opisywał oprócz afery kawalera de Barre, sprawę Calasa, Sirvena oraz Lally-Tollendala, a to wszystko sprawiło, że Ludwik XV w 1771 roku rozwiązał Parlamenty (Sądy) i samodzzielnie wykonywał władzę sądowniczą. To się bardzo nie podobało i skończyło się, że jak tylko Ludwik XVI wstąpił na tron od razu przywrócił Parlamenty. No a te jak tylko mogły Króla podgryzały i doprowadziły do Szafotu. Ziobro nic sobie z tej lekcji nie przyswoił.
|
|
grudeq @gabriel-maciejewski 8 lutego 2026 08:18 |
| 8 lutego 2026 21:41 |
To też mogła być zwykła szczeniacka głupota. To jednak 16 latek był i się gdzieś na linii strzału między dwoma gangami wystawił.
|
|
grudeq @Zyszko 8 lutego 2026 10:30 |
| 8 lutego 2026 21:46 |
Odeślę do lektury Jacquesa Bainvilla i jego Dziejów Francji, bo z nich się dowiedziałem o aferze. Czytałeś może?