-

grudeq

Kombatanci "Lucrum Cessans"

Ponieważ ostatnio w każdej polemice wręcz krzyczałem o tym aby przed każdą dyskusją zdefiniować pojęcia w tejże dyskusji używane, zacznijmy od definicji tytułowych pojęć. Kombatantów ostatnio znakomicie opisał Coryllus w tekście o wdzięcznym tytule „O ślimaku Frasyniuku i bezużyteczności zasług kombatanckich”

( http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/o-slimaku-frasyniuku-i-bezuzytecznosci-zasug-kombatanckich )

a także Toyah w tekście „O trzech tysiącach, których nikt nie chciał internować” (http://krzysztof-osiejuk.szkolanawigatorow.pl/o-trzech-tysiacach-ktorych-nikt-nie-chcia-internowac ) i uważam że kim są kombatanci jest dla nas wszystkich jasne. Przejdźmy zatem do pojęcia „Lucrum Cessans”

 

W naszym języku łacińskie „Lucrum Cessans” staje się utraconymi korzyściami. W naszym Kodeksie Cywilnym pojawia się to pojęcie w art. 362§2, który to przepis określa granice odszkodowania (to znaczy ile jesteśmy komuś winni, gdy wyrządziliśmy mu szkodę) i mówi nam tak: „w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty , które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono”. No tak. Tyle mówi suchy prawniczy język, spróbujmy poszukać jakiegoś przykładu na „lucrum cessans” z codziennego życia. Do mnie przemawia najbardziej taki przykład.

 

Jedziemy sobie taksówką i tak się zapiekliśmy w dyskusji z panem taksówkarzem, że krytykując Rząd/Totalną opozycję uderzyliśmy w taksometr, uszkadzając go. Ponieważ jesteśmy osobami uczciwymi – mówimy Panu Taksówkarzowi, że niech powie nam ile trzeba za naprawę tego taksometru zapłacić i my zapłacimy. Taksówkarz jest równie miłym i uczciwym człowiekiem i mówi: „Spokojnie. Taka naprawa potrwa tydzień i mój znajomy naprawi mi taksometr za 100 zł – na szczęście kurs z Panem był ostatnim i teraz jadę na tydzień na wakacje, więc da mi Pan 100 zł i temat jest zakończony. Tutaj szkoda jest, ale Lucrum Cessans jeszcze nam się nie objawiło.

 

Zmienimy trochę teraz ten stan faktyczny tak aby uwypuklić „utracone korzyści”. Uderzyliśmy w ten taksometr jadąc taksówką 30 grudnia. I gdy oferujemy zapłatę odszkodowania, pan taksówkarz mówi: „Panie!! Taka naprawa potrwa co najmniej tydzień!! A wie Pan co jutro jest?! Jutro Panie sylwester!! Jak ja wyjadę w miasto bez taksometru!! Przecież jak mnie złapią na mieście bez taksometru, to kara i utrata licencji!! No nie możemy tak tematu zakończyć. Musi mi Pan oprócz naprawy taksometru za 100 zł przez mojego znajomego, zapłacić także to co zwykle zarabiałem w noc sylwestrową jako taksówkarz, to jest 1.500 zł.. bo to są moje utracone korzyści!” Ot.. jak to w prawie czas i miejsce ma swoje znaczenie.

 

Po tym przykładzie wydaje się, że lucrum cessans to nic trudnego, ale trudność ze stosowaniem lucrum cessans w praktyce sprowadza się do tego, że bada się w nim zawsze stan hipotetyczny – mogący zaistnieć w przyszłości, opierając się na tym co zdarzyło się wcześniej. Więc z jednej strony Pan taksówkarz będzie nas zasypywał danymi o tym, jak w każdą noc sylwestrową kręcił rekordowe wyniki – my zaś nie chcąc pójść z torbami za niefartowne uderzenie w taksometr będziemy się bronili tym, że to nie prawda, bo wszyscy wiedzą, że pan taksówkarz zawsze w sylwestra pije i nigdy nie jeździ w noc sylwestrową za taryfą. Na co Pan taksówkarz oczywiście odpowie, że być może kilka ostatnich sylwestrów wcale a wcale nie spędził za kółkiem tylko na imprezie, ALE właśnie w tym roku miał zamiar wypracować się za wszystkie lata.. i żąda zatem jeszcze większego lucrum cessans dla siebie.

 

Proszę o wyrozumiałość, bo nim połączymy kombatantów „Solidarności” i „Stanu wojennego” ze szkodami i odszkodowaniami, jeszcze jeden przykład, zaczytany w pamiętnikach Herlinga-Grudzińskiego. Oto w latach 60-tych doczytał on w notkach prasowych taką rewelację. Mianowicie po zakończeniu II wojny światowej, Rząd Francji wypłacał odszkodowanie obywatelom i obywatelkom włoskim za szkody wyrządzone przez żołnierzy marokańskich, służących pod flagą Francji i wyzwalających ziemie włoskie spod jarzma Republiki Salo. Żołnierze ci marokańscy dopuszczali się gwałtów na kobietach (ach scena z pułkownika Kwiatkowskiego, gdzie operowany pułkownik wrzeszczy: „Kwiatkosiu! Zapamiętaj – Armia Radziecka nie gwałci!!), a rząd Francji uznał za stosowne wypłatę odszkodowania. Zasada przyznawania odszkodowań była prosta – wystarczyło oświadczenie kobiety, że oto takiego to dnia w takiej a takiej miejscowości doznała szkody ze strony żołnierza marokańskiego i odszkodowanie było przyznawane. W latach 60-tych, jakiś badacz zadał sobie trud porównania szlaku bojowego żołnierzy marokańskich (na podstawie rozkazów, map sztabowych etc.) oraz miejsc zgłoszonych gwałtów no i okazało się, że nie wszystkie zgłoszone gwałty pokrywały się ze szlakiem bojowym Dywizji Marokańskiej. Ale wiadomo, że tematu nikt nie drążył, bo skompromitował się zarówno Rząd włoski i francuski nie weryfikując zeznań swoich świadków… a dwa tematyka gwałtu to wstydliwa rzecz, to przecież też mogło się pomylić, gdzie ten gwałt był, a i kto konkretnie gwałcił. No a tylko bezczelni prawnicy ośmielają się pytać gwałconej kobiety, w jakim mundurze był gwałciciel. Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Był gwałt to jest kasa na odszkodowanie. Ano właśnie… wszystko ma swoje znaczenie.

 

Czytam sobie wypowiedź jednego z kombatantów stanu wojennego, który o internowaniu mówi tak: „Najmocniej zapadł mi w pamięć moment, kiedy byłem prowadzony korytarzem do celi w absolutnej ciszy. Myślałem wówczas, że wraz ze swoimi towarzyszami internowanymi podzielimy los polskich oficerów z Katynia - podkreśla.”

 

Yhym. I mam tu orzech do zgryzienia. Czy Pan kombatant powinien być dla mnie stawiany na równi z ofiarami Katynia czy tylko być przeniesiony do kategorii ludzi poddających się łatwo histerii. Idąc za pierwszym przykładem, to przecież tylko na skutek jakiegoś prawdziwego cudu nasz internowany nie został rozstrzelany strzałem w tył głowy z workiem na głowie – przecież wszystko do tego zmierzało – toż z tego powodu, ja tego człowieka powinienem traktować jako cudem wyratowanego z opresji. A z uwagi na tak wielkie grożące mu niebezpieczeństwo, za to jego poświęcenie dla Polski z ryzykiem własnej śmierci w katyńskim dole, to nagroda i odszkodowanie za takie działanie musi być dużo znaczniejsze. Bo to przecież nie byli zwykli członkowie Związku Zawodowego, którzy coś tam się postawili władzy, a władza się z nimi popstrykała w internowanie… to byli ludzie którym groził KATYŃ.

 

Nie zgadzam się jednak z tym. Działaczom Solidarności Katyń żaden nie groził. To oczywiście nie oznacza, że nie ma ofiar stanu wojennego, zabitych w pacyfikacji kopalni Wujek, na demonstracji w Lubinie, czy ofiary księdza Popiełuszki, ale to jednak nadal nie jest Katyń. Chociażby wystarczy spojrzeć na średnią wieku zabitych w Katyniu (ponad 40 lat) oraz internowanych w stanie wojennym (ok 30 lat), a także na ich pozycję społeczną i doświadczenie, aby wiedzieć że w 81 roku nikt nikomu nie chciał robić żadnego Katynia.

 

To zaś prowadzi mnie do drugiego wyboru, to jest konkluzji że działacze Solidarności to w większości byli histerycy i nie dziwne, że dali się rozegrać przy Okrągłym Stole a pojęcie prawica solidarnościowa stała się symbolem wysokiej nieporadności politycznej. Jak można prowadzić jakąkolwiek politykę nie mając realnego osądu sytuacji? Jak można dawać się podpuszczać gierkom na zastraszenie? Jak nie można później przyznać się do tego, że jednak Solidarność o tyle była błędem, że szybko została zinfiltrowana przez bezpiekę Polski Ludowa, że jednak samą młodością nie da się wszystkiego wygrać.

 

I tutaj zjawia się nam właściwy problem dla dzisiejszej notatki. Proces historyczny osądzający Solidarność, będzie procesem o tyleż trudnym, że świadków ze strony Polski Ludowej, jako komunistów z góry uznajemy za niewiarygodnych. Świadków ze strony zaś Solidarnościowej od razu uznajemy za wiarygodnych, chociaż tam każdy z nich z uwagi na własne interesy („lucrum cessans”) będzie podkreślał ile to zrobił i wycierpiał dla Polski. I żeby Polska wreszcie mu spłaciła te długi za jego pracę i poświęcenie dla Polski. A jednak domagam się takiego procesu. Realnej oceny, ile zrobiła Solidarność dla Polski. Realnej oceny jej wartości, a nie kombatanctwa.



tagi: solidarność  prawo  stan wojenny 

grudeq
16 grudnia 2017 19:30
15     1199    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @grudeq
16 grudnia 2017 19:47

No to może przygotuj materiały oskarżycielskie i wystąp w takiej roli. Obrońca się z pewnością znajdzie, a skład sędziowski skompletujemy. Co Ty na to?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @telok 16 grudnia 2017 19:42
16 grudnia 2017 19:58

No dobrze, ale gdy już ogarniają temat po 30 latach od zdarzeń, to chyba mogą uczciwie powiedzieć, czy im ten Katyń groził czy jednak to była tylko zabawa. 

Poznałem takiego działacza Solidarności. Też internowanego i później wysłanego do USA w jedną stronę. I on mi tak raczej opowiada o niebohaterskich postawach - o pijatykach w siedzibie SOlidarności, o tym jak to jedni chcieli być bardziej kombatantami niż inni. I jak tak jego słucham.. to nie dziwię się, że nic z Solidarności nie wyszło. 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2017 19:47
16 grudnia 2017 19:59

No ba... Tylko daj mi gwarancje, że to nie będzie ostatni materiał oskarżycielski jaki napiszę ; - )

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq 16 grudnia 2017 19:59
16 grudnia 2017 20:05

Tutaj przeprowadzimy proces. Kto się tym będzie interesował? 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq
16 grudnia 2017 20:12

Ja chcę morderców i pedofilów, bigamiści to nędza...

zaloguj się by móc komentować

grudeq @telok 16 grudnia 2017 20:10
16 grudnia 2017 20:19

No tak samo jak w każdej grupie pedofilli, morderców i bigamistów.. znajdzie Pan np dobrych kucharzy albo znakomitych znawców sportu. 

To może inaczej pytanie postawię, co warta jest organizacja na czele której stoi Agent innej organizacji? Jest ona wolna w swoich wyborach czy nie jest wolna? 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @gabriel-maciejewski 16 grudnia 2017 20:05
16 grudnia 2017 20:21

Nie kokietuj Coryllus... bo ktoś się tam zainteresuje.

Poczekaj na początku skończę Charlesa Ogiera.. i jego opis negocjacji w Sztumskiej Wsi.. bo ponoć nie sposób było Pokój podpisać bez uzgodnienia z Anglikami i Elblągiem.. który cech ma zajmować się w Polsce importem sukna i czy ma iśc sukno przez Elbląg czy Gdańsk..

zaloguj się by móc komentować

grudeq @telok 16 grudnia 2017 20:39
16 grudnia 2017 20:56

Widzisz bo tu trzeba by umiec uciec od Własnych przeżyć. To jest trudne. Bo mało kto widząc czy to aresztantów ze stanu wojennego czy pacyfikację Wujka.. nie będzie miał siły powiedzieć, że to wszystko poszło na marne. Że to było bez sensu, bo na czele wszystkiego stał Wałesa - Bolek.

Mam takie wrażenie, że za 200 lat ktoś pisząc o historii Solidarności i Komuny, będzie o tym pisał tak jak my piszemy o sporach miedyz zwolennikami Sasa i Leszczyńskiego. A co to za czasów Sasa i Leszczyńskiego też ie było przykładów bestialstwa jednej ze strony, która sprawiała, że taki represjonowany przez Wettynów zwolennika Leszczyńskiego popierał go do samego końca wbrew wszystkiemu.. 

zaloguj się by móc komentować

eska @grudeq 16 grudnia 2017 20:56
17 grudnia 2017 00:16

"Że to było bez sensu, bo na czele wszystkiego stał Wałesa - Bolek"

Ludzie na Wujku nie zrobili strajku o Bolka, tylko o swoich uwięzionych kolegów. Solidarność to nie było Bolek, u mnie na przykład to była opracowana zmiana programu nauczania na całym wydziale, tak żeby było logiczny i sensowny. U mojego męża to były poprawione warunki pracy (BHP) na budowach.

Nawet w więzieniach poprawiono warunki, bo były takie same jak jeszcze za Stalina - a Solidarność załatwiła bardziej ludzkie.
Myśmy gremialnie poprawiali wszystko wokół siebie, uczciwszy przydział mieszkań, sprawiedliwe nagrody za pracę, zabronione ksiażki, wywalanie złodziei itp., do tego goniąc się z czasem, bo już od wiosny 1981 widać było, że za chwilę to wszystko szlag trafi - więc trzeba było wyrwać bandytom, co się dało.

Fenomenu Solidarności komletnie nie rozumiesz. To było tak, jakby nagle otworzyli bramy więzienia, a strażnicy się pochowali, tego oddechu wolności się nie da porównać do niczego.

 

 

zaloguj się by móc komentować


JK @eska 17 grudnia 2017 00:16
17 grudnia 2017 09:50

Piszesz tak jak wspominali cywile i żołnierze Powstania Warszawskiego: "tego powiewu wolności w pierwszych dniach Powstania nie zapomnimy nigdy". Potem jeszcze dodają, że dla tej atmosfery warto było ... .

Czy my musimy ponosić aż takie koszta by przeżyć chwile wzruszenia?

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @JK 17 grudnia 2017 09:50
17 grudnia 2017 10:03

W sytuację nas wpędzono... Tylko władza nie myślała że to się stanie tak masowe.... 10 mln.

A ludzie byli różni...

NIE należałam do Solidarnosci... BYłam w USA ... słyszac w ich telewizji co się dzieje w kraju rzuciłam wszystko i wróciłam. Prawie pustym samolotem, z małym dzieckiem... Bałam się ze nie zdążę... Ale zdążyłam - 3 tygodnie przez stanem wojennym.

Zdażyłam...i płakałam ze szczęścia...

Że tu i teraz jestem - u siebie.

A Eska i inni...przecież napisała... starali się wykorzystać okoliczności jakie były - zeby coś wyrwać...

Czy musimy się jako naród dać wkręceć w stwarzane okoliczności...nie wiem... 

Właściwie wiem...ale to inny duży temat

.

 

zaloguj się by móc komentować

JK @grudeq
17 grudnia 2017 10:53

Gdzieś Coryllus pisał o liczebności narodów.

Te 10 mln nie robiło na komuchach żadnego wrażenia. Wiedzieli, że wystarczy mocniej tupnąć a wszystko to rozleci się driebiezgi. Wiedzieli, że za tym nic nie stoi. Nawet więcej wiedzieli, że za tym stoi Bolek, Bronek, Jacek i cała reszta TW, którzy to za pysk trzymają a jak nie utrzymają to się im pomoże.

Mieli już doświadczenie zdobywania władzy w gorszych warunkach.

To nam się wydawało, że jak jest 10 mln to się nie poważą.

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @eska 17 grudnia 2017 00:16
17 grudnia 2017 11:03

Niektórym myli się Solidarność z "solidarnością". Ot, co...

zaloguj się by móc komentować

qwerty @JK 17 grudnia 2017 10:53
17 grudnia 2017 13:05

Mylisz się te 10mln wywoływały przerażenie bo nikt nie znał przyszłości a wpływy Bolków i lolków nie znaczyły w lokalnych strukturach nic i świadomość że to lokalne struktury napedzają konfrontację z aparatem o wszystko i ludek widzi skuteczność oraz porażki aparatu to była wizja że stracą kasę i realną władzę 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować