-

grudeq

Pojęcie "praca" a program 500+

Wyobraźmy sobie taką rozmowę:

- Ależ ta Pani ciężko pracuje. Codziennie rano wstaje o 5. Ubiera się i idzie 5 km do lasu zbierać jagody. Zbiera je do 11 rano, a potem idzie 3 km do szosy aby je sprzedawać. Pracuje przy sprzedaży jagód do godziny 16. Za tą pracę przynosi do domu 100 - 200 zł. Ta ciężka praca przy zbierania owoców leśnych trwa przez dwa miesiące i wtedy Pani zarabia łącznie jakieś 9.000 zł. Wszystkie zarobione w tej pracy pieniądze Pani przeznacza na dwójkę swoich dzieci. Praca tej pani jest naprawdę bardzo ciężka.

- Niestety nie jest to prawda. Ta pani wcale a wcale nie pracuje. Wiec tym bardziej nie może pracować ciężko. Pani nie spełnia ustawowej definicji pracy z naszego Kodeksu Pracy. Pracownikiem jest bowiem osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę. Ta pani przez nikogo nie jest zatrudniona, nie jest więc pracownikiem, nie wykonuje więc pracy. Nie możemy nawet mówić, że ta Pani pracuje w ramach umowy cywilnoprawnej, bo do lasu chodzi z własnej woli. Nie możemy też mówić o samozatrudnieniu tej Pani. W konsekwencji: nie jest prawdą, że ta Pani ciężko pracuje.

Dla odmiany rozmowa druga:

- Ta Pani nic a nic nie pracuje. Wstaje o 8 rano. Patrzy sobie w TV. Je śniadanko. Biegnie przywitać się ze swoim Tatką, któremu mówi jak się miewa wnuczek. Przy okazji w średniej wielkości firmy swojego Taty, podpisuje Pani listę obecności jako pracownik. Potem idzie na siłownię i spotkać się ze swoimi koleżankami. Popołudniem Pani sprawdza swojemu Tacie w googlach Map jaka jest odległość między jego firmą a jednym z kontrahentów. I to tyle niby jej pracy. Ta Pani naprawdę nic nie pracuje.

- Niestety nie jest to prawda. Ta Pani ciężko pracuje. Spełnia kodeksową definicję pracy. Jest pracownikiem zatrudnionym na podstawie umowy o pracę, wykonywanej pod kierownictwem pracodawcy. Ta pani jest zobowiązana do wykonywania poleceń swojego pracodawcy. Ma obowiązek stawiennictwa się do pracy. Musi sprawdzać odległości między firmą a kontrahentami firmy jaki specjalista od logistyki. Za pracę tej Pani pracodawca płaci wynagrodzenie (to jest ok. 6.500 zł). Z tego wynagrodzenia potrącana są wszystkie składki ubezpieczeniowe i podatek od dochodu. Zatem ta pani jest osobą pracującą i to pracującą ciężko.

Ktoś może powiedzieć, że uprawiam swoje prawnicze czary-mary, ale to jest właśnie ten urok prawa, że definicja prawnicza pojęcia „praca” może i różni się od definicji potocznej pojęcia „praca”. Rzecz jednak jest w tym aby oddać programowi 500+ hołd za jego prostotę.

Otóż jak wiemy nasza opozycja, która generalnie jest przeciwko 500+ ale w sumie to nie, podnosi stale argument na niesprawiedliwość tego programu, że propaguje on lenistwo i jeżeli już opozycja wprowadzi jakieś zmiany, to w tym kierunku, że z 500+ będą mogli korzystać tylko i wyłącznie pracujący. Czyli w przedstawionym powyżej przypadku Pani pracująca po 10 godzin dziennie przy zbieraniu owoców leśnych dla utrzymania swoich dzieci – 500+ nie będzie jej przysługiwać. Natomiast córka bogatego Szefa, który zamiast dawać jej 8.000 zł kieszonkowego, daje jej 5.000 zł w ramach wynagrodzenia za pracę w jego firmie (de facto 1 godzina dziennie) – jej 500+ będzie przysługiwało.

Wszystko się rozchodzi w zdefiniowaniu pojęcia praca. Tu jeszcze przychodzi taki przykład do głowy: oto jakiś nasz obywatel, co roku w wakacje jedzie pracować sezonowo do Niemiec. Pracuje tam legalnie przy zbiorze szparagów. Pracuje przez trzy miesiące po 14 godzin dziennie. Zarabia w ciągu tego czasu 25.000 zł, co starcza mu na utrzymanie przez cały pozostały rok. W tym przypadku 500+ przysługiwałoby mu za okres trzech miesięcy. Równocześnie w przypadku „córki szefa” - 500+ przysługiwałoby jej za 12 miesięcy monotonnej, spokojnej pracy w klimatyzowanym pokoju.

Odkrywamy kolejny paradoks: im będziemy próbować wprowadzić bardziej sprawiedliwe pojęcie „pracy” i osoby pracującej, tym koszt obsługi programu 500+ będzie nam wzrastał. Wszak będą musieli urzędnicy dokładnie sprawdzać czy zbieranie szparagów trwa dokładnie trzy czy dwa miesiące. A może ktoś wymyśli, że nie można rozliczać pracownika za deklarowany przy zbiorze czas pracy, ale za jej efekt – czyli wynagrodzenie? A co w sytuacji, kiedy przestój w pracy nastąpi z winy pracodawcy – za które wynagrodzenie nie przysługuje? Każdy wniosek musiałby być dokładnie sprawdzany, czy faktycznie ktoś pracuje czy nie.

A tak. Sytuacja jest prosta. Dziecko jest; wniosek jest – 500+ przyznane. Dziecko jest, wniosku nie ma – świadczenie nie przysługuje. Tylko w tych dwóch płaszczyznach porusza się urzędnik przyznający świadczenie. Nie ma tu mnogości sytuacji faktycznych. Tym samym mniejsza szansa na błąd urzędnika, który później byłby korygowany po trwającym jakiś czas postępowaniu odwoławczym czy sądowo-administracyjnym.

Wreszcie najważniejsza rzecz. Świadczenie 500+ nie jest programem socjalnym. To jest program wprowadzony ustawą o pomocy państwa w wychowaniu dzieci. Zatem celem nie jest wyrównywanie szans czy pomoc najuboższym – coś co możemy nazwać klasyczną pomocą socjalną, ale wsparcia Państwa w wychowaniu dzieci. Dzieci, które są wychowywane przez najbogatszych, średnio zamożnych i najbiedniejszych. Szanujmy zatem prostotę naszej ustawy.



tagi: sprawiedliwość  500+. prawo 

grudeq
19 czerwca 2019 23:26
41     1575    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @grudeq
19 czerwca 2019 23:58

To nie ja wymyśliłem. Zamieńmy "praca" na " robota" :)

Ehh kartki na mleko w proszku ? Lata 80'te.

Dobre lata  :)

Można było czegoś się nauczyć  :)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq
20 czerwca 2019 07:22

Za 25.000 ma przeżyć rok? 

zaloguj się by móc komentować

SilentiumUniversi @grudeq
20 czerwca 2019 07:35

Ano. Ponad 2000 miesięcznie. Ilu ludzi to robi ...

zaloguj się by móc komentować

tomciob @grudeq
20 czerwca 2019 07:50

Witam.

Gdybym był przekorny to zadał bym jedno krótkie pytanie. A od kogo to mityczne "państwo" wzięło na to 500+? Może na przykładzie notki, od której z wymienionych osób? Bo chyba nie wydrukowało jedynie, tego jakże prostego wsparcia państwa dla osób wychowujących dzieci?

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @SilentiumUniversi 20 czerwca 2019 07:35
20 czerwca 2019 08:12

A gdzie kredyt na mieszkanie? A gdzie dzieci? Gdzie szkoła i zajęcia dodatkowe, basen choćby? 

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @tomciob 20 czerwca 2019 07:50
20 czerwca 2019 08:46

''A od kogo to mityczne "państwo" wzięło na to 500+?''

-Od tych samych którzy wcześniej zasilali karuzele vatowskie.

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @DYNAQ 20 czerwca 2019 08:46
20 czerwca 2019 08:48

P.S.... i nie protestowali.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 08:12
20 czerwca 2019 09:07

Kredytu brak, bo jest stary dom z dziadkami, w szkole pomaga mops, a zamiast basenu jest jezioro, czasem w ciągu roku uda się złapać coś na czarno. Naprawdę tacy ludzie są, może nie w wielkich miastach i w okolicznych miasteczkach. Wystarczy wyjechać na ścianę północno-wschodnią. Tam większość szkół czy miejscowości nie ma basenów, ani miejsc na dodatkowe zajęcia, no chyba, że w pobliżu jest hotel.

A jeśli jest druga połowa opisywanego obywatela, to zarazbia właśnie na kredyt i na basen 2 razy do roku, i tak nie przez rok, ale trochę więcej.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 20 czerwca 2019 09:07
20 czerwca 2019 09:13

Zapomniałam dodać, że na tej ścianie głównymi, po spożywczych, sklepami są szmateksy, więc jak to mówią, dzieciaki ubiera się za "grosze". Dopiero w gimnazjum, kiedy same pracują w wakacje albo na wyjeździe zagranicznym, albo tutaj, kupują sobie coś lepszego. Dlatego też to potrafi być najlepszy narybek do korporacji. Bo te dzieci, wbrew pozorom potrafią się dobrze uczyć.

zaloguj się by móc komentować

DWiant @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 08:12
20 czerwca 2019 09:28

500 euro miesiecznie.... w irsku zasilek jest 200e tygodniowo czyli 800 miesiecznie + dodatki......

 

zaloguj się by móc komentować

DWiant @ainolatak 20 czerwca 2019 09:13
20 czerwca 2019 09:34

''szmateksy'' nie sa zle .... corka jest wychowana na nich od malego..... buszowaly po nich z babcia od kiedy mogla sama wyjsc z wozka....

nawet teraz z irska na wakacje jedzie a po ciucholandach buszuje z babcia dalej....

Nowe ciuchy maja bardzo duzo toksycznych barwnikow a uzywane sa ich pozbawione a przynajmniej zredukowane wiec zdrowiej jest....

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @DWiant 20 czerwca 2019 09:34
20 czerwca 2019 10:09

Ale ja nie mówię, że są złe, całkowicie do mnie przemawia lepsza jakość dawnej bawełny itd. Ale tu chodzi o to, że oni nie bardzo mają wybór.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 20 czerwca 2019 10:09
20 czerwca 2019 10:12

tzn nie wybór w szmateksie ;) ale nie maja wyboru między sklepem z nowymi czy markowymi ciuchami a szmateksem, no może czasem w porywach mają nową chińszczyznę na targu.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @grudeq
20 czerwca 2019 10:31

Dziekuje. Jasno i na temat.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @DYNAQ 20 czerwca 2019 08:46
20 czerwca 2019 10:36

A na co jeszcze wydaje te zdobyte od tzw. "karuzel watowskich" pieniądze owo mityczne państwo? Tylko na 500+, bo chyba nie na sfinansowanie deficytu budżetowego - coś około 3% PKB?

A skąd się biorą te "zaoszczędzone" od "karuzel watowskich pieniądze?"

Czy to aby zwyczajnie nie jest niewypłacony ZWROT wcześniej pobranego podatku, którego w przypadku tzw. "karuzel watowskich" wpłaty po prostu nie było, a skoro tak to od zwrotu czegoś czego nie było chyba jednak nie przybyło forsy na 500+.

Brak zwrotu niezapłaconego podatku w przypadku ograniczenia tzw. "karuzel  watowskich" niczego nie kreuje, a na pewno nie kreuje pieniędzy na 500+.

Coś się nie klei taka narracja finansowania 500+.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @grudeq
20 czerwca 2019 10:47

Niestety jest problem z oswojeniem programu 500+, ponieważ został on ubrany w formułę "socjalu". A u nas ludzie nie lubią "socjalu" bo im się kojarzy z rozdawaniem pieniędzy pijaczkom na przelew. Często uzasadnione są te obawy, bo ja ze swoich źródel wiem, że u nas sporo takich menelików żyje sobie z różnych dopłat, pomocy socjalnej itp. Mój ojciec przez pewien czas jeździł na taryfie i opowiadał, jak co miesiąc przychodziło do niego czterech "nomadów", i kazało się wieźć do MOPS-u. Każdy z nich dostawał jakieś stówki, więc razem mieli już całkiem niezły budżet. Stać ich było nawet na to, żeby tam zajechać taksówką, a nie pultać się przez całe miasto. Po drodze omawiali zakupy jakie za chwilę poczynią i bynajmniej nie mieli na myśli kupna książek z "Kliniki Języka".

Ja sobie oswajam ten temat tak: system jest jaki jest, szybko się go nie naprawi, więc już wolę żeby ta kasa w jakiejś części rzeczywiścei dała rodzicom możliwość jakiegoś ruchu, niż miałaby wypływać na najróżniejsze platformerskie dile. No i jeśli pozwolił odebrać głosy PO i zatrzymał ostateczny upadek, to też poprawia jego sensowność. Ale generalnie wolałbym żeby to działało normalnie, czyli ludzie byli w stanie tyle zarobić, żeby było ich na basen dla dzieci stać. No i program ten zaczyna rodzić kolejne odnogi, bo ludzie będą czekać na następne "plusy".

łatwiej idzie zagonić do narożnika nowoczesnych. Oni gadają o tym rozdawnictwie a jednocześnie prą na zachód gdzie tam to jest dopiero socjal. No i w ogóle pałają miłością do wszelkich grantów, funduszy, dopłat, dofinansowań. Tylko to "pińcet" im nie podchodzi. Na hasło: to jest forma zwrotu podatku, uciekają jakby ich ktoś wodą święconą potraktował.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tomciob 20 czerwca 2019 07:50
20 czerwca 2019 10:48

Właśnie sęk w tym, że od nikogo z nich i zarazem od każdego po trochu. Tylko mikkiści prości umieją łatwo policzyć ile to z ich pensji zabiera państwo na lewackie rozdawnictwo.

zaloguj się by móc komentować

SilentiumUniversi @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 08:12
20 czerwca 2019 12:04

Odpowiem dowcipem z roku 1979:

Podczas spotkania Cartera z Gierkiem ten pierwszy chwali się:
- U nas, w Ameryce, statystyczny Amerykanin zarabia 4000$ miesięcznie. Połowę z tego wydaje na życie, a co robi z resztą, to mnie nie obchodzi.
Gierek nie poddaje się:
- Statystyczny Polak zarabia 4000 zł miesięcznie. Na życie wydaje 8000 zł, a skąd bierze resztę, to nie wiem

Tu widać znaczenie 500+. Ale jak uniknąć socjalistycznego schematu podatki-rozdawnictwo, nie wiem

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Grzeralts 20 czerwca 2019 10:48
20 czerwca 2019 12:16

Szkoła Nawigatorów to jest takie miejsce, w którym można swobodnie podróżować po historii, a skoro tak to dobrze wiemy, że podatki były ściągane zawsze, w różnej formie i dustrybułowane w różnej formie i nikt nie nazywał tego lewactwem. Dzisiaj Gospodarz napisał ciekawy tekst o roli miasta w historii jako ochrony rynku lokalnego. Jeśli państwo polskie jest jakimś lokalnym rynkiem to z pewnością władze tego państwa w jakimś sensie są również postawione na straży tego rynku. Istnieje więc bezpośredni związek wypłaty 500+ z podatkami które ściąga państwo (jak mawiają prości mikkiści) od swoich obywateli. Czy wszyscy płacą podatki? No nie. Czy wszyscy mający dzieci dostają 500+? No tak. Nie chodzi mi tu o żadną sprawiedliwość ale o konstatację, że to z pracy biorą się podatki na 500+, a nie z ograniczeń złodziejstwa podatkowego.

A skoro tak to wracając do przykładów z notki jedynie paniusia przedstawiona w dość ironicznym świetle, a dokładniej jej tata swoją pracą kreuje nadwyżkę, którą zabiera państwo w formie podatku i z której jest wypłacane 500+. No może jeszcze facet który pracuje legalnie w Niemczech przy szparagach jeśli decyduje się wydawać pieniądze w Polsce też płaci podatki, no i ta pani co zbiera owoce leśne i je sprzedaje idąc do sklepu zasila pulę do wypłaty 500+. Każdy płacący podatki składa się na to 500+ ale w różnym stopniu. Zaryzykuję twierdzenie, że ojciec paniusi składa się najwięcej. A więc pojęcie pracy jest zmienną nieadekwatną do oceny zjawiska zwrotu części podatku jaką jest 500+. Myślę, że bardziej adekwatne byłoby "pojęcie płaconego podatku, a 500+." Tylko czemu tak mało wiąże się mentalnie w publicznej propagandzie 500+ z płaconymi w różnych formach podatkami? Ano temu, iż od rozmowy o rynku, jego regulacjach i podatkach zaczynają się rozmowy ludzi wolnych. A komu w Polsce zależy na tym aby obywatele polscy zajmowali tematami ludzi wolnych?

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Grzeralts 20 czerwca 2019 10:48
20 czerwca 2019 13:30

Partia Mikkego nazywała się (czy też nazywa) Unia Polityki Realnej.  Ta nazwa to coś w rodzaju kpiny w stylu Gangu Olsena czy Monthy Pytona - bo proponowana polityka jest dokładnie odwrotna - nierealna.

Nikt nie lubi podatków, szczególnie wysokich - ale skokowe ich obniżenie poskutkowałyby tym, czym kiedyś poskutkowało np. wykupienie akcji przydzielonych w ramach "powszechnej prywatyzacji" - owe słynne, ustawowe 10% wartości przedsiebiorstw, swoista renta korupcyjna dla "załóg" w zamian za zgodę na "prywatyzację".

Otóż te zpieniądze zostały przeznaczona na takie cele, że skutkiem jednej z pierwszych takich prywatyzacji było wykupienie wszystkich samochodów u okolicznych dealerów. Gdy zamochody się zużyły dało to impuls do korupcji prawdziwej, bo na następny też skąś trzeba było wziąć.

Poza tym rynek nie lubi próżni - tzn. "podciśnienie" zassie każdą nadwyżkę i ustali się nowy stan równowagi. Tj. skokowo więcej pieniędzy w kieszeni podatnika oznacza wzrost wolumenu zakupów,  większe ceny, a to z kolei może włączyć "chłodzenie" gospodarki czyli wzrost ceny kredytu. Gospodarka dostałaby impuls pobudzający zmiany - co mogłoby doprowadzić stan względnej równowagi do oscylacji - i albo ustalenie się nowego stanu równowagi - albo oscylacyjne osiągnięcie stanu niestabilnego i niekontrolowalnego, prowadzące do dramatu.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @tomciob 20 czerwca 2019 12:16
20 czerwca 2019 13:36

Zaryzykuję twierdzenie, że ojciec paniusi składa się najwięcej. 

Niestety nie - nawet jak pije na umór, to nie zapaci tyle akcyzy, co jego robotnicy w liczbie kilkuset, nawet, jak piją z umiarem. Wpływy z podatków to głównie PIT, VAT i akcyza - a więc podatki od konsumentów, od "masy". Tzn. Polskę podatkowo utrzymuje "zwykły ludź", a nie "elita".

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @grudeq
20 czerwca 2019 14:20

Szanujmy zatem prostotę naszej ustawy.

Prostota tego rozwiązania jest genialna. Tak na marginesie - tzw. ubezpieczenia zdrowotne, gdyby potraktować nieco inaczej kilka zapisów również możnaby doprowadzić do sytuacji, w której uprawnionym byłby każdy (jak w Konstytucji) z odrzuceniem "zasad, które określa ustawa" czyli dlaczego jedni tak, a inni nie.

Ta reguła jest ogólna - tj. sądzę, że mnóstwo ustaw i duża część aparatu urzędniczego zajmuje się analizą, dokumentowaniem i dowodzeniem związków świadczeń i uprawnień ze statusem konkretnych osób, tj. tworzeniem pozorów sprawiedliwości, dlaczego jednemu należy się tyle, innemu mniej lub więcej, a niektórym wcale - pomimo, że faktycznie są bardziej uporawnieni, ale nie spełniają prawnych formalizmów - np. pięknie wyłuszczonej definicji pracy.

Mądrość PiS nie polega na odkryciu omawianej możliwości (była znana) - ale na jej zastosowaniu w praktyce. Polega na umiejętności prawnej implementacji, odwadze i działaniu.

Rozwiązanie problemu uszczelnienia systemu podatkowego ma też walory innowacyjne. Zamiast armii kontrolerów zastosowano technikę. Jest ona dokuczliwa dla wszystkich - niemniej jest wiele rzeczy dokuczliwych, które nie dawały rezultatu, a nie przestawały być dokuczliwe. Tzn. PiS ze swoimi rozwiązaniami nie jest może mniej dokuczliwy od poprzedników, ale przynajmniej dzieli się ze wszystkimi wpływami podatkowymi - a nie tylko ze swoimi.

To był swego czasu jeden z elementów, kóry budził nadzieję (u niektórych) w związku z PO - iż oni tak poprawią gospodarkę, że wszystkim ulży - bo jako partia "rynkowa" i ludzi przedsiębiorczych zrobi to sama dla siebie. Okazało sie, że to partia cwaniaków, którzy nie potrzebują w gospodarce nic "ułatwiać", by mieć "dla siebie". Dla nas i dla Niemców wystarczy, a reszta musi się najeść komunałami o wolnym rynku - to dewiza platformy.

Tusk nie mówi prawdy, iż wiedział o jumie vatowskiej "tak ogólnie" i nie wie skąd - bo bezpośrednio nadzorował służby, które tę wiedzę posiadały (w 2012r. na pewno) - i dostawał to w raportach na biurko. Tyle tylko, co też można było sobie zobaczyć na innej komisji śledczej - służby te były "dosiadane" przez Prokuraturę (słynne zeznanie funkcjonariusza ABW, że jak pan się będzie interesował [Amber Gold], to zrobimy panu postępowanie o utrudnianie postępowania) - a PiS za pomocą JPK (Jednolity Plik Kontrolny) zmarginalizował "regulatora rynku" w postaci ludzi podległych obecnie (i nominalnie) Ziobrze.

zaloguj się by móc komentować

glicek @gabriel-maciejewski 20 czerwca 2019 07:22
20 czerwca 2019 15:21

Za 25.000 ma przeżyć rok? 

Tyle to on wnosi. Przez pozostałe miesiące też może coś dorobić. A jeśli partnerka jego dziecka lub dzieci ma status "samotnej matki" to zdaje się ma więcej środków z MOPSów. Generalnie traci to wszystko gdyby wyszła za mąż i dlatego Bytom i Wałbrzych (miasta chyba obcykane w korzystaniu z systemu socjalnego) są prawie jak Szwecja - 50-60% dzieci rodzi się jako tzw. pozamałżeńskie.

http://dolnoslaskie.naszemiasto.pl/artykul/coraz-wiecej-nieslubnych-dzieci-na-dolnym-slasku-dzis,4880448,art,t,id,tm.html

- Małżeństwo się po prostu nie opłaca - mówi wprost prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego i tłumaczy, że samotna matka może korzystnej rozliczać się z fiskusem, ma też preferencje w żłobku, przedszkolu. Łatwiej jej również uzyskać 500 plus.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Wolfram 20 czerwca 2019 14:20
20 czerwca 2019 17:41

najbardziej zabawne sa zidentyfikowane przykłady jak to 'służby' [w tym skarbowe] wyłudzanie VATu organizowały, udaje się figurantów wyłowić ale doprowadzenie do wyroków to zabawa na lata [ponad 10] a kasa w siną dal; organizatorów oznacza się po analizie danych i ich obiegu między instytucjami [to jest bal na 100 fajerek] - jak już ruszył proces karny [po 13 latach] to odmówiono mi oglądu akt - strach przed ujawnieniem 'mecenasów' a to tylko ok. 5 mln zł; JPK ma jeszcze słabe algorytmy tzw. sprzężone z wprowadzanymi danymi dot. podatnika ale działa - i to jest powód do chwały PiSu

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Wolfram 20 czerwca 2019 13:36
20 czerwca 2019 17:48

Tylko skąd by ci jego robotnicy mieli na to "umiarkowane chlanie" gdyby on ich nie zatrudnił?

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @tomciob 20 czerwca 2019 17:48
20 czerwca 2019 18:27

Nie ma tekigo modelu gospodarki w którym przedsiębiorcy nikogo nie zatrudniają - nawet w teroii. Chyba, że chodzi o szefa Dilberta, który ma tak genialne pomysły jak ten:

"Gdybyśmy zwolnili wszystkich pracowników, mielibyśmy czysty zysk, bez kosztów".

Pracodawca nie dzieli się swoimi pieniędzmi, tylko organizuje pracę innym i część przychodów z wytworów tej pracy przekazuje jako zapłatę za pracę. Ponieważ pracodawca jest jeden, a pracowników wielu - to on ma szansę być zamożnym. Jest to nagroda za odwagę i podjęcie ryzyka. Nie ma firm, w których jest np. 300 pracodawców i jeden "robotnik", co na nich "robi".

To nie jest relacja w rodzaju święty mędrzec z inicjatywą i niemoty-nieroby, utrzymywane przez świętego, ale relacja dwustronna, w której  obie strony w sytuacji modelowej otrzymują i oferują świadczenia ekwiwalentne.

Pytanie można odwrócić, skąd pracodawca miałby na życie, gdyby nikt u niego nie chciał pracować. Realna praca jest zawsze udręką, choć dobrze wykonana przynosi satysfakcję i radość - niemniej bon moty w stylu "rób to, co lubisz, a nie przepracujesz ani jednego dnia" czy oklepane "yes, we can" - to głodne kawałki dla naiwnych.

Praktyka zna wiele przypadków, w których zadowolony z życia i syty żyje z nisko opłacanej pracy innych, z ich upodlenia czy z tego, że steruje rynkiem ograniczając dostęp do niego podonym sobie - a malo takich, w których relatywnie zamożni pracownicy żyją kosztem "szefa" który klepie biedę.

A poza tym wódka jest tania.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @qwerty 20 czerwca 2019 17:41
20 czerwca 2019 18:51

Ja znam przypadek (m.in. VAT), w którym sprawa odbiła się od Apelacji już ze 3 razy - bo Apelacja ma wątpliwość, kto jest szefem zorganizowanej grupy przestępczej. Akt oskarżenia prokurator (kolega z podstawówki) przepisał po części od kolegi z liceum (prywatny subsydiarny akt oskarżenia w sprawie ściganej z oskarżenia publicznego) - ale ciągle są wątpliwości, pomimo, że sąd okręgowy się stara, to apelacja ciągle ma wątpliwości. Akurat ta, co chodzi w koszulkach z napisem "Konstytucja", a której pan Zbyszek "nie daje rady", no może dałby, jakby jakiego pendrive'a choć jednego wyniosła, a niechby i z Biedronki.

Mi się to klaruje tak, że zarówno prezes, jak i jego podopieczni (np. Pan Zbyszek) to byli czy też są potrzebni suwerenowi (Amerykanom) bo ktoś musiał wygrać wybory - nie było innego wyboru, bo ci drudzy byli zupełnie do niczego - ale tak naprawdę to liczy się Morawiecki, który byłby premierem ktokolwiek by nie wygrał - a prezes to tylko stabilizuje, by go (Morawieckiego) nikt od tyłu nie zaszedł. Gdybyśmy liczyli na prezesa czy pana Zbyszka, jako byty samodzielne, to by się skończyło, jak poprzednim razem - dramatycznym dysonansem pomiędzy wyobrażeniami, oczekiwaniami, a możliwościami. Innymi słowy - prezes ma gwarancje i zgodę, pod waruniem, że to nie on będzie architektem, ma się zadowolić tym, że splendor spłynie na niego. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 20 czerwca 2019 18:51
20 czerwca 2019 19:21

Tak to pewnie wygląda.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @tomciob 20 czerwca 2019 12:16
20 czerwca 2019 19:34

Ponieważ Wolfram już wyczerpująco wyjaśnił wiele kwestii, dodam tylko dwie. Państwo jest emitentem pieniądza i jego regulatorem. Więc to, co do budżetu wpływa, nie musi równać się  temu, co wypływa. Wielu podatników nie jest płatnikami netto dla budżetu, bo np.całość swoich przychodów otrzymuje z tegoż budżetu. I wcale nie musi to być  500+, czy zasiłki. Mimo tego wzrost PKB, który generują takie przepływy wplywa na finanse państwa. Mikkista prosty uparcie próbuje traktować budżet państwa jak budżet domowy, a to jest błąd.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Wolfram 20 czerwca 2019 13:30
20 czerwca 2019 19:37

UPR miała przekonywać tych bardziej podejrzliwych do planu Balcerowicza. Była to ekonomia na poziomie gimnazjum, ale na tamte czasy i tamtą świadomość ekonomiczną wystarczała.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Wolfram 20 czerwca 2019 18:27
20 czerwca 2019 19:52

To oczywista teoria, a jak jest w realu? Porównajmy dwa miasta. Nowy Jork i Warszawę. Nowy Jork ma ponad 8 milionów mieszkańców, a Warszawa nie całe 3. W Nowym Jorku radnych jest 100, a w Warszawie 469. Może to porównanie nie porównuje pracy jednych i drugich ale organizacja pracy jednak jest ważna. Czemu? Bo daje konkretne i wymierne efekty w postaci jakości tej pracy. Jeśli ważne są koszty ważna jest też organizacja pracy. Jeśli koszty (na przykład redystrybucja podatku, bo przecież owa redystrybucja też kosztuje) nie mają tak istotnego znaczenia to i organizacja pracy traci znaczenie. Mnie na przykład niezmiernie dziwi stały wzrost ilości urzędników i urzędów w Polsce pomimo postępu technicznego, komputeryzacji i tym podobnych. Pojęcie pracy jest względne i zależy od zarządzających terytorium, natomiast relacja praca-koszt jest już pewną stałą i może być źródłem odniesienia. Dlatego jednak ten pan z notki co zatrudnia córkę nie ma tak komfortowej sytuacji jak jego pracownicy czy też pracujący urzędnicy. To prawda że jest zależny od pracowników ale to od tego jak zorganizuje im pracę zależy czy będzie go na nich stać. Pracować może każdy ale utrzymać firmy na rynku nie potrafią już wszyscy.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Grzeralts 20 czerwca 2019 19:34
20 czerwca 2019 19:54

Wiem państwo jest tworem tak skomplikowanym, że rządzić nim i rozumieć je mają prawo jedynie nieliczni (choć chciałem napisać wybrani).

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Grzeralts 20 czerwca 2019 19:34
20 czerwca 2019 20:00

Jedna uwaga, emitentem polskiej złotówki są głównie zagraniczne banki komercyjne, które zasilają gospodarkę w prawie 40% środków płatniczych brakujących do pokrycia PKB. Problem polega na tym, że robią to komercyjnie, emitując pieniądz na zasadzie obciążonego odsetkami zapisu księgowego.

Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa. Tyle Konstytucja, natomiast ustawa o NBP mówi, że NBP przysługuje wyłączne prawo emitowania znaków pieniężnych Rzeczypospolitej Polskiej a nie pieniędzy.

zaloguj się by móc komentować

glicek @Wolfram 20 czerwca 2019 18:27
20 czerwca 2019 20:24

to głodne kawałki dla naiwnych.

Znam inny "jak Ci sie nie podoba to sam sobie założ firmę" czyli jak Ci się nie podoba praca w hucie, supermarkecie, na kopalni, jeżdżenie tirami to sam sobie wybuduj hutę, kopalnię, supermarket albo kup sobie tira.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Wolfram 20 czerwca 2019 18:51
20 czerwca 2019 21:02

medialna cisza zapadła nad 'procesem stulecia' dot. m.in. wyłudzeń VATu i WATu - zeznawałem jako ostatni świadek i jako właściciel spółki o ktorej sędzia nie był poinformowany, że jest 'bytem operacyjnym'- zapadły wyrok w 2016r. został kasacyjnie obalony w 2019r. [na stole położono materiały z ok. 30 postępowań z całego kraju]- bo nie ci sprawcy i nie ten 'kraj' który przejął kasę - problemy sądownictwa [szeroko pojmowanego] przez najbliższe 30 lat nie będą skutecznie rozwiązywane lecz 'plastrowane' 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @ewa-rembikowska 20 czerwca 2019 20:00
20 czerwca 2019 21:05

tak po prawdzie to nikt nie wie jak w RP kreuje się pieniądz krajowy, NBP działa jak przykrywka, bywa, że dosłownie

zaloguj się by móc komentować

qwerty @tomciob 20 czerwca 2019 19:52
20 czerwca 2019 21:08

zatrudnianie w administracji ma m.in. na celu zagospodarowywanie zasobów osobowych i nie ma to nic wspólnego z logiką/optymalizacją/...., ot, celem jest zapewnienie miejsc pracy dla oznaczonych grup społecznych [za zaslugi, dla spokoju, etc] i jedynym skutkiem jest patologia; mitologizowanie podatków służy do wbijania w głowy jedynej slusznej wizji, że wszystko to z podatków; - 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @ewa-rembikowska 20 czerwca 2019 20:00
20 czerwca 2019 21:35

Kto technicznie "tworzy" pieniądz ma w tym kontekście znaczenie poboczne. Sęk w tym, że deficyt budżetowy w gospodarstwie domowym ma inne konsekwencje niż w finansach państwa (czy nawet dużej międzynarodowej firmy).

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @qwerty 20 czerwca 2019 21:05
20 czerwca 2019 21:48

 nie znam sie, ale wrzucam

AKT URODZENIA: to jest moment, kiedy zostaje stworzony pionek do gry, dosłownie, nic poza tym. Te wszystkie brednie, gdzie twierdzą, że oddajemy dzieci, samochody itd. dla rządu poprzez akt rejestracji to nieprawda. Wg słowników prawnych (Black`s Law Dictionary) akt rejestracji nie transferuje tzw. equity czyli wartości.

W momencie rejestracji dzieją się 2 rzeczy (w telegraficznym skrócie):

  1. Zostaje stworzony tzw. TRUST – tytuł własności do np. samochodu zostaje rozdzielony, pomiędzy właściciela wartości ( EQUITY TITLE) czyli tego, kto zapłacił za samochód (cała jego wartość należy do niego, nikogo innego) i drugi akt własności, który zostaje wysłany do urzędu.
  2. Zostaje stworzony tzw. permanentny rekord w księgach, w razie jakby jakiś inny człowiek zechciał Ci zabrać ten samochód, w sposób bezprawny – masz prosta drogę do odzyskania go poprzez system sądowy.

Jeśli chodzi o rzeczy materialne nie oddajemy niczego. Z dziećmi jest trochę inaczej. Kiedy rodzi się maluch, ma obowiązek pod groźbą kary (ale to jest nieprawda) otrzymać akt urodzenia. Rodzic idzie do urzędu, podaje dane i zostaje stworzony ów akt.

Co dalej? Otóż jednym z powodów jest stworzenie tzw. LEGAL PERSON, czyli korporacyjnej osoby o takim samym imieniu jak maluch, pisanej DUŻYMI LITERAMI. Owa osoba prawna/korporacja zostaje stworzona przez rodziców, bo maluch nie osiągnął jeszcze pełnoletności – to jest tzw. Contract Ability Age, bo dziecko nie może samo wchodzić w stosunki biznesowe do 18 roku życia (z tym jest różnie w innych krajach).

Ta osoba prawna/korporacja, jak każdy taki byt, ma swoje prognozy, zależne od tego gdzie ma siedzibę, jaki ustrój panuje tam, gdzie się urodziła, jaka jest ekonomia i tysiące innych wskaźników. Na podstawie tego wszystkiego zostaje stworzona prognoza, ile majątku owa korporacja wprowadzi do korporacji-matki (każdy rząd to zarejestrowana korporacja, a wszystkie łączą się w CORPORATION OF LONDON.

Taka osoba prawna/korporacja zostaje oszacowana przykładowo na powiedzmy 15 milionow $. Trzeba wziąć jeszcze jeden aspekt pod uwagę przy szacowaniu zdolności tworzenia prywatnego kredytu na podstawie owej korporacji – ile jest majątku w firmie zwanej RZECZPOSPOLITA POLSKA, bo to również jest korporacja.

Załóżmy, ze RP jest warta na dzisiaj 500 bilionów $ i jest w niej 50 milionów tzw. subsidiaries, czyli podległych korporacji (obywateli / personelu).

Nasz maluch jest właścicielem 1/50-milionowej części owego majątku – mówię poważnie!

Na podstawie prognozy dochodu naszego malucha/osoby prawnej/korporacji i majątku korporacji-matki RP zostaje stworzony tzw. BOND o konkretnej wartości. Kiedy to się stanie ten bond  ląduje na Wall Street i zaczyna się zabawa w iluzję pieniądza, ale o tym później.

Historia aktu urodzenia sięga wielu lat wstecz. Zasady takie jak 7 lat zaginięcia na morzu, po czym cały majątek zostaje odebrany brzmią śmiesznie, ale są wciąż w użyciu. Kiedy ogłaszasz bankructwo w USA to się to nazywa Chapter 11 – twoja osoba prawna/korporacja zostaje tymczasowo „uśmiercona” na 7 lat. Nikt Ci nie da kredytu w tym okresie!

Akt urodzenia to również bond ubezpieczeniowy, na gwarancie którego niemal wszystkie wypadki, rachunki szpitalne i komunalne, wszelakie szkody wyrządzone NIEUMYŚLNIE mają swoje zadośćuczynienie! Nie potrzebujemy żadnych ubezpieczeń na samochody itp., to wszystko jest szwindel!

OSOBA PRAWNA/LEGAL PERSON stworzona przy akcie urodzenia to nie jest żaden szatański pomysł ani ukradziona dusza, ale każdy może to interpretować na własny sposób, zależnie od stanu świadomości i wiedzy.

LEGAL PERSON to jest pionek do gry, a PROPERTY to własność osoby animującej ją. Żyjący (prawdziwy) Jasio Kowalski ma swojego JASIA KOWALSKIEGO, który jest jego własnością, tak jak jego rower, dom czy wrotki, nic więcej.https://jarek-kefir.org/2015/08/16/najwiekszy-przekret-prawny-wszech-czasow-stalismy-sie-niewolnikami-korporacji-o-nazwie-iii-rp/

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Grzeralts 20 czerwca 2019 21:35
20 czerwca 2019 21:55

oczywiście, ja to tylko tak na marginesie

zaloguj się by móc komentować

syringa @glicek 20 czerwca 2019 15:21
21 czerwca 2019 10:53

Tak

i to mnie od dawna przeraza -systemowe zmuszanie ludzi -badz co badz katolikow -do zycia w grzechu "bo to sie oplaca"

I prosze mi nie mowic "ze prawdziwy katolik "etc. -ludzie sa ludzmi i zawsze wybiora latwiejsza droge, zwlaszcza gdy zycie jest tak trudne. TO tak jak z aborcja -istniala zawsze ale marginalnie -depenalizacja i dopuszczenie jej ustawowe zwiekszylo swiadomosc "ze mozna"

W ZSRR chya nie bylo kobiety w "wieku rozrodczym" ktora by tego nie zrobila.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować