-

grudeq

Posiadanie a prawo własności.

Można czasem powiedzieć, że największym wrogiem prawników są poloniści. Mają bowiem poloniści, a przynajmniej tak ich pamiętam z czasów szkolnych, manierę redukowania z tekstów powtórzeń czy też tych samych wyrazów i zmuszanie piszącego do zastąpienia tego wyrazu innym, chociażby bliskoznacznym. Tymczasem w tekście prawniczym, jak się raz użyje jednego pojęcia, to należy go konsekwentnie używać do końca. Czyli jak ktoś wziął kredyt, to do końca pisze w tekście o kredycie, a nie że pod koniec tekstu piszę o pożyczce.. bo pożyczka a kredyt, to jest zasadnicza różnica. Ale dziś o różnicach pomiędzy posiadaniem a prawem własności. Rzecz istotna, bo swego czasu na coryllusowym blogu spierałem się dość ostro z qwert-ym w temacie niuansów pomiędzy posiadaczem a właścicielem.

 

Uczciwie się przyznam, że trochę czasu zajęło mi złapanie tej różnicy, bo gdy przechodziłem swój pierwszy kurs kodeksu cywilnego to zdawało mi się, ze posiadanie a własność – a jaka to różnica. Znalazłem jednak z czasem metodę wskazywania różnicy. Sprowadza się ona do tego, że gdy komuś zadaje pytanie: a czym się różni posiadanie od własności, to wręczam mu swój telefon do ręki i pytam, a kto jest właścicielem tego telefonu? Odpowiedź prawidłowa jest taka, że ja jestem właścicielem telefonu cały czas, a jeżeli wręczam go na chwilę drugiej osobie aby ona go przez czas eksperymentu potrzymała, to ona staję się tylko posiadaczem, a ja jestem cały czas właścicielem. Aby ona stała się właścicielem to mógłbym powiedzieć: a to taki prezent ode mnie. Możliwa też byłaby taka sytuacja, że ja będąc posiadaczem telefonu i jego właścicielem dogadałbym się z drugą osobą, że jej ten telefon sprzedaję i taka umowa zostałaby zawarta. Po czym telefon nadal bym posiadał przy sobie i był jego posiadaczem, w czasie gdy właścicielem byłaby druga osoba.

 

Spójrzmy jednak co na temat własności i posiadania mówią właściwe przepisy. Kodeks Cywilny w księdze drugiej – własność i inne prawa rzeczowe, w tytule pierwszym – własność, w art. 140 mówi nam tak: W granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno – gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności może pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach może rozporządzać rzeczą.

 

O posiadaniu mamy w tejże samej księdze drugiej, tytuł czwarty – posiadanie. W nim zaś art. 336 dający taką definicję: Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny).

 

Generalnie, rzecz ujmuje się jeszcze tak: własność to prawo, posiadanie zaś to stan faktyczny. To są dwie całkowicie odmienne płaszczyzny. Można być właścicielem i nie być posiadaczem (moim samochodem jeździ moja żona). Można być właścicielem i posiadaczem (jadę do pracy swoim samochodem). Można być wreszcie tylko posiadaczem (jadę samochodem do pracy, którego właścicielem jest firma w której pracuję.

 

Teraz napiszę zaś coś, co oburzy zwolenników „świętego prawa własności”. Otóż prawo polskie silniej chroni posiadacza niż właściciela i uważam to za rzecz całkiem rozsądną. Przykład ilustrujący, znów ten z telefonem. Otóż załóżmy, że poprosiłem właściciela telefonu aby użyczył mi go w celu wykonania telefonu. Ta osoba zgadza się i wręcza mi ten telefon.. ja zaczynam dzwonić, a gdy właściciel mi mówi: Proszę natychmiast oddać mi mój telefon! Jestem jego właścicielem, a Pan właśnie narusza moje święte prawo własności. Mogę spokojnie wtedy odpowiedzieć właścicielowi, że jak tylko zadzwonię to oddam mu telefon, ale na ten moment jego prawo własności musi ustąpić mojemu prawo do skorzystania z telefonu.

Gdyby jednakże właściciel był bardziej niespokojny i od razu poleciał do Sądu aby wytoczyć powództwo o zwrot rzeczy jako właścicielowi, mógłby się bardzo niemiło rozczarować. Sąd bowiem ustalając, że Pan jest właścicielem, który użyczył mi telefon na czas wykonania ważnego telefonu, nie może skutecznie domagać się zwrotu telefonu przed wykonaniem ważnego telefonu. Gdyby właściciel był jeszcze bardziej niespokojny i na przykład wyrwałby mi ten telefon, mógłby liczyć się z tym że będę się bronił. Zgodnie bowiem z art. 343 kodeksu cywilnego „posiadacz może zastosować obronę konieczną, ażeby odeprzeć samowolne naruszenie posiadania” – co oznacza, że jakby właściciel odzyskujący swoją własność dostał fangę w nos, to Sąd powiedziałby.. wszystko fajnie że jest pan właścicielem, ale skoro użyczył Pan swojego telefonu, to jego posiadacz mógł się przed Panem jako właścicielem bronić.

 

Gdyby zaś doszło do takiej sytuacji, że właściciel odebrałby swój telefon, z którego ja miałem skorzystać, to jako posiadacz mógłbym skutecznie pozwać właściciela, na mocy art. 344 kodeksu cywilnego, o to aby zwrócił mi swój telefon na czas wykonania tego ważnego połączenia na które wcześniej się umówiliśmy.

 

Ktoś może teraz w takim razie zapytać, to co ten właściciel może? Ano może wszystko w granicach prawa i zasad współżycia społecznego. Może więc swoją rzecz sprzedać, może ją zniszczyć, może ją wynająć, użyczyć, wydzierżawić, może z niej sam korzystać. Może domagać się czynszu z najmu, dzierżawy, czy z bezumownego korzystania. Może domagać się zwrotu swojej rzeczy po zakończeniu najmu, dzierżawy czy użyczenia. Wymaga przede wszystkim jednak własność pewnej odpowiedzialności. To znaczy, jeżeli się z kimś zawarło umowę dzierżawy 10 hektarów pola czy swojego warsztatu na 10 lat… a po roku otrzymało się chociażby lepsza propozycję dzierżawy od innej osoby, to nie można, powołując się na święte prawo własności, odzyskać swojej własności bez zgody drugiej osoby. Jeżeli się zaś utraciło posiadanie swojej własności (pomijając już czy działo się to na skutek zaniechania właściciela czy na skutek winy osób trzecich czy też tzw siły wyższej) to trzeba się liczyć, ze zmienionym stanem prawnym (zasiedzenie, zniszczenie rzeczy).

 

Zmierzając zaś z refleksją w kierunku licznie podejmowanych prób przywrócenia własności, jakie są podejmowane na blogu Coryllusa. Zgodzić się należy z tym, że najlepsze jest połączenie własności z posiadaniem. Sama własność, której nie jesteśmy w stanie skutecznie posiadać jest prawem pustym. Przywrócenie własności nie jest zaś tylko prostym prawniczym pociągnięciem, bo wiąże się ona z rozliczeniem chociażby nakładów jakie dotychczas posiadający przedmiot własności na tą rzecz uczynił. Pytanie jest także do jakiego i dlaczego momentu własność przywracamy? Odpowiedź: „Restitutio ad integrum” jest tyleż piękna co niepraktyczna. Przywracamy rok 1795? Czy może 1914? A może 1945? Przywracamy własność Polską, czy własność prywatną? Czy mamy na tyle siły aby udźwignąć tą własność?



tagi: prawo  własność  posiadanie 

grudeq
14 czerwca 2017 15:27
33     2340    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @grudeq
14 czerwca 2017 17:42

A jeśli jeszcze dołożymy, że wlascicielem może być osoba fizyczna lub prawna, że może być wielu właścicieli, itp.,itd.

Dobry temat, fajnie że to napisałeś, lubię odwołania do konkretu.

zaloguj się by móc komentować

betacool @grudeq
14 czerwca 2017 17:51

Tto ja naiwnie zapytam, czy posiadanie własności kupionej na kredyt jest własnością, współwłasnością, czy jeno tylko posiadaniem?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 14 czerwca 2017 17:42
14 czerwca 2017 18:40

Tudzież może być właściciel nieznany, czyli spadkobiercy X... przy czym jeszcze nie ustalono kto Tym spadkobiercą jest, kto przyjął a kto odrzucił spadek. Tudzież jeżeli chodzi o osobę prawną to kto przejął po jej likwidacji jej majątek. 

Dzięki za odwiedziny. 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @betacool 14 czerwca 2017 17:51
14 czerwca 2017 18:51

Za takie pytanie to już udzielam dwusekundowej nagany wzrokowej. Własność to własność, a posiadanie to posiadanie. 

Nie można posiadać własności. Można posiadać rzecz (ruchomosci, nieruchomości). A dana rzecz musi mieć swojego właściciela, który może acz nie musi być jej posiadaczem. 

Kredyt jest zobowiązaniem zaś. I teraz jest tyle konfiguracji zobowiązania, prawa własnośći i posiadania, że trudno jest powiedzieć co i jak i kiedy jest lepsze. Najważniejsze to dostrzec różnice między prawem własności a posiadaniem.. a także tym, że "koncepcja  świętego prawa własności" nie bardzo jest realizowana w prawie polskim - i według mnie całkiem słusznie. 

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @grudeq 14 czerwca 2017 18:51
14 czerwca 2017 19:28

> Za takie pytanie to już udzielam dwusekundowej nagany wzrokowej.

:)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq 14 czerwca 2017 18:51
14 czerwca 2017 19:54

"Rozliczenie chociażby nakładów jakie dotychczas posiadający przedmiot własności na tą rzecz uczynił" jest proste z racje tego, że nakłady te zostaną pokryte z repracji rozbiorowych i wojennych. 

Sytuacja z telefonem pociąga za sobą z kolei kwestię nakładów ze strony właściciela. Tym bardziej jeśli jest to dom czy ziemia, właściciel ma związane z nimi koszty. Czyż nie jest prawo pozytywne dziurawe z racji dziur w umyśle niby genialnego prawodawcy urzędasa cierpiącego na kompleks socjalisty Kalego?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq
14 czerwca 2017 19:56

Przywracamy rok 1717 wraz z reparacjami.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @betacool 14 czerwca 2017 17:51
14 czerwca 2017 19:58

To nie jest naiwne pytanie. Znacznie gorzej to jest wredne pytanie. Stąd nagana wzrokowa z ukrytym laserem typu Basilisc.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Magazynier 14 czerwca 2017 19:54
14 czerwca 2017 20:01

Magazynier, mam jedną uprzejmą prośbę. Można się ze mną nie zgadzać. Można moje poglądy krytykować. Można wykazywać, gdzie i jak się mylę. Ale z racji mojego urzędniczego epizodu w życiu proszę o nie schodzenie w poziom "dziur w umyśle genialnego prawodawcy urzędasa cierpiącego na kompelks socjalisty Kalego".. bo jest to dla mnie zupełnie nieczytelne. Zgoda? 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Magazynier 14 czerwca 2017 19:56
14 czerwca 2017 20:05

Rok 1717. Ok. Reparacje, przy uznaniu, że jest to odszkodowanie za straty i szkody wojenne  od kogo sobie życzymy, i za jaki okres? Czy dzielimy reparacje na publiczne i prywatne?  

Czy przywracamy też własność osób zagranicznych? 

Co z ziemiami, które w 1717 roku nie mieściły się w granichach Rzeczypospolitej.

No a posiadacz to nie ma kosztów? Przecież można się umówić, że Pan jako właściciel umawia się ze mną jako najemcą Pańskiego telefonu, że ja ponoszę koszty jego utrzymania, ubezpieczenia, podatków etc. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq
14 czerwca 2017 20:55

"Święta własność" to proteza intelektualna. Nikt nie wie co to miało by być. Zwłaszcza, że zadna z wielkich religii nie uznaje własności za dobro bezwzględne, "święte".

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Grzeralts 14 czerwca 2017 20:55
14 czerwca 2017 21:27

Ale to chyba dobrze? Ważniejsze jest uznanie świętości życia i konieczność jego ochrony kosztem świętej własności.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @grudeq
14 czerwca 2017 21:29

Proponuję poczytanie o kłopotach właścicieli wynajmujących mieszkanie cwaniaczkom prawnym.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Czepiak1966 14 czerwca 2017 21:27
14 czerwca 2017 22:08

Nieważne, dobrze, czy nie. Ważne, zeby nie używać pojęć, które nic nie znaczą. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq 14 czerwca 2017 20:05
14 czerwca 2017 22:10

A to wtedy to insza inszość. I oczywiście podpisuje pan stosowny dokument. To wtedy faktycznie nie mogę wyrwać panu tego telefonu z łapki, a nawet nie chcę bo odciąża pan mój portfel. Beznadziejny jest ten prawodawca pozytywny, same dziury.

1717? Co jo godom, co jo godom? Nie 1717 tylko 1655 oraz dzieła sztuki i rzemiosła naszych praszczurów zrabowane i wywiezione na drugą stronę Bałtyku. Wszystko jest do zbadania i ustalenia łącznie z właścicielami zagranicznymi. Wymaga tylko stałego nastawienia umysłu i woli zwanego sprawiedliwością. No i nakładu i czasu.  

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Grzeralts 14 czerwca 2017 20:55
14 czerwca 2017 22:14

Ja znam taką, która uznaje, nie wprost ale w sensie relacji do zdrowia i życia nie tylko jednostki ale wręcz całej wspólnoty rodzinnej. Rzymski katolicyzm. Według karty praw rodziny z 1980 wydanej przez Watykan, własność jest dobrem konstytutywnym dla rodziny. Jeśli własność da się przeliczyć na kasę, a kasę na dobra potrzebne do życia, to jesteśmy jeszcze bliżej wartości bezwględnej własności.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Czepiak1966 14 czerwca 2017 21:29
14 czerwca 2017 22:15

Ciekawe i znamienne. A jakieś linki?

zaloguj się by móc komentować


grudeq @Grzeralts 14 czerwca 2017 20:55
14 czerwca 2017 22:28

Poszedłbym dalej, że to chwyt marketingowy, na który nabiera się amerykanów sprzedając im akty własnośći działek na księżycu czy tam na Saturnie. Można można, ale co z tego tytułu jak skrawka księżyca nie można objąć w posiadanie?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Magazynier 14 czerwca 2017 22:14
14 czerwca 2017 22:34

"KKK 2403 Prawo do własności prywatnej, nabytej lub otrzymanej w sposób sprawiedliwy, nie podważa pierwotnego przekazania ziemi całej ludzkości. Powszechne przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra wspólnego wymaga poszanowania własności prywatnej, prawa do niej i korzystania z niej."

Ale to tylko tak, dla porządku. Szkopuł główny jest w tym, że dziś własności nie da się w zasadzie przeliczyć na kasę. A już tej własności z 1717 na kasę współczesną to absolutnie niewykonalne. 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @grudeq 14 czerwca 2017 22:28
14 czerwca 2017 22:35

Po prostu chwalą się na imprezach, że mają działkę na Księżycu...

Splendor? Wybujałe ego, żeby zaimponować sąsiadom, którzy też mają działki na Księżycu?

zaloguj się by móc komentować


grudeq @Magazynier 14 czerwca 2017 22:10
14 czerwca 2017 22:48

"Podpisuje Pan stosowny dokument"

Otóż proszę Pana umowę użyczenia czy też umowę najmu lub dzierżawy można zawrzeć skutecznie ustnie lub nawet bez użycia żadnego słowa, dorozumianie przez wydanie telefonu. W końcu trzeba mieć trochę zaufania do ludzi, a nie tylko latać z dokumentem (ha... a Pan tu urzędasów krytykował, a użyczenie telefonu chciałby Pan spisać za pomocą dokumentu.. może jeszcze u notariusza).

Wie Pan nigdy nie napisałem ani nawet nie pomyślałem, że prawodawca pozytywny jest genialny. Prawo ludzkie jest konwencją.. umową międzyludźmi i nigdy nie będzie prawo ludzkie genialne, bo jest ludzkie. Grunt aby prawo pozytywne dobrze odczytywało i wpisywało się w prawo Boskie (naturalne). No ale niedoskonałośc prawa ludzkiego nie oznacza, że tak sobie możemy je totalnie olewać. Bo innego prawa nie ma, a zdanie się na prawo Boskie oznaczać będzie prawo silnijszego, z nadzieją na rekompensatę ze strony sprawiedliwości boskiej.

1655 rok. Czyli reparacji żądamy od Szwedów? Ale za co za bezprawne najechanie Polski? A co będzie jak Szwedzi powołają sie na akt kapitulacji pod Ujściem i stwierdzą, że Polacy sami oddali im w posiadanie swoje Państwo? 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Czepiak1966 14 czerwca 2017 21:29
14 czerwca 2017 23:18

To można ułożyć lustro i po jednej stronie widzieć właścicieli wynajmujących mieszkanie cwaniaczkom prawnym, po drugiej zaś stronie lustra widzieć, dziadków którzy w komunalnym, a następnie sprywatyzowanym mieszkaniu przemieszkali całe swoje życie, a potem nagle prywatny właściciel chce dziadków, z powołaniem na prawo włąsnosci wywalić na ulicę, bo chce sprzedać działkę na apartamentowiec - za nic mając stare prawo - iż nie przesadza się starych drzew.

Generalnie od strony prawnej sytuacja jest jasna. Właściciel może zażądac skutecznie eksmisji lokatorów (posiadaczy jego mieszkania) ale jeżeli lokatorzy spełniają warunki do otrzymania lokalu socjalnego, to muszą poczekać aż gmina zapewnim im ten lokal socjalny. Przy czym gmina gdyby lokatorzy za ten okres nie placili czynszu wyplacic odszkodowanie wlascicielowi, za to ze nie zapewnila lokalu socjalnego dla wyeksmitowanych.

To, że niedoskonalosci prawa są wykorzystywane przez cwaniakow.. to insza inszość, bo ta niedoskonalosc prawa ma chronić ludzi przed kaprysami wlasciciela. Wracajac do przykladu z telefonem.. wynajmuje Pan od wlasciciela mieszkanie na rok.. a on po dwoch miesiacach przychodzi i mowi, żę chce mieszkanie z powrotem na jutro.. bo slyszal ze pan robi za glosne imprezy a nie tak sie umawialiśmy. 

 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 14 czerwca 2017 22:34
14 czerwca 2017 23:23

""KKK 2403 Prawo do własności prywatnej, nabytej lub otrzymanej w sposób sprawiedliwy, nie podważa pierwotnego przekazania ziemi całej ludzkości. Powszechne przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra wspólnego wymaga poszanowania własności prywatnej, prawa do niej i korzystania z niej.""

 

Generalnie przekladając to na nasze rozważania, to właścicielem wszystkiego jest Pan Bóg, a my ludzie jesteśmy tylko ziemskimi posiadaczami... 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq 14 czerwca 2017 23:23
15 czerwca 2017 08:26

Zdecydowanie. A jak się poczyta dalsze punkty KKK, to każdemu fanowi "świętej własności" rzednie mina.

A rzecz sprowadza się do tego, że prawo ma skutecznie chronić i właściciela, i posiadacza, z naciskiem na prawa tego drugiego (słynny case Agnes Trawny, gdzie to posiadacz poniósł koszty zaniedbań ze strony państwa) - za wyartykułowanie czego JK został odsądzony od czci i wiary oraz zwyzywany od komunistów. Jednakowoż, w obecnym systemie finansowym świata nie ma innego sposobu ochrony własności PRYWATNEJ.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq 14 czerwca 2017 22:48
15 czerwca 2017 22:57

Repracji od Szwedów żądamy za grabierz. Rozumiem że w akcie kapitulacji nasze praszczury napisały czarne na białym, że radośnie i z utęsknieniem oczekują na rabunek i gwałty, bo im się już nudzi ich ten szczęsny żywot na włościach. 

Pisze Pan, "a użyczenie telefonu chciałby Pan spisać za pomocą dokumentu.. może jeszcze u notariusza". Niestety pańskie argumenty też się dają sprowadzić do absurdu. Nie chcę już tego rozwijać, ale ta sytuacja z telefonem zakłada zaufanie na podstawie szacunku dla własności. Ktoś kto oczekuje szacunku z mojej strony nie będzie mi odmawiał gdy zarządam zwrotu drogiego smartfona, bo wie ile trzeba pracować, żeby na niego zarobić. Ale jeśli prawodawca pozytywny ignoruje kwestię pieniężnego przelicznika własności, no to mija się z rzeczywistością.

Na szczęście da się przeliczyć własność na pieniądzy, choćby i szacunkowo.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq 14 czerwca 2017 23:23
15 czerwca 2017 23:03

BArdzo ciekawy ustęp: "KKK 2403 Prawo do własności prywatnej, nabytej lub otrzymanej w sposób sprawiedliwy, nie podważa pierwotnego przekazania ziemi całej ludzkości. Powszechne przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra wspólnego wymaga poszanowania własności prywatnej, prawa do niej i korzystania z niej."

A ten Pan zna: "KKK 2403a Powszechne przeznaczenie dóbr, wpisane w stworzenie, oznacza, że ludzka wspólnota rodzinna powinna być wdzięczna za to, co ludzkość przeznaczy jej jako środki utrzymania i rozwoju."

Przeginam oczywiście, nie ma takiego ustępu, i to jest bardzo znamienne, że takiego nie ma ... :-{)

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Magazynier 15 czerwca 2017 22:57
16 czerwca 2017 10:21

Przynajmniej od IIWS nie da się własności sprzed niej przeliczyć na pieniądze po niej.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Magazynier 15 czerwca 2017 22:57
16 czerwca 2017 14:16

Za grabież powiadasz Pan,

Patrzymy na punkt 2 i 3 kapitulacji pod Ujściem:

2. Wszystkie regalia i dobra Rzeczypospolitej i duchowieństwa, cła i wszystkie dochody dotychczas pobierane, oddają do dowolnego rozporządzania Królowi Szewdzkiemu.

3. Oddają mu w posiadanie Poznań, Kalisz, Leszno, Międzyrzecz i inne miejscowości dogodne, które może użyć dla swojego bezpieczeństwa. 

Czyli z punktu 2 własność dotychczaswych dóbr królewskich przeszła z Króla Polskiego na Króla Szewdzkiego i Król Szwedzki rabując z tych posiadłości, korzystał z własnej własności i za to ciężko będzie odszkodowanie od Króla Szwedzkiego wziąść. 

Inna kwestia to to, że w traktacie Oliwskim Szwedzi zobowiązali się do zwrócenia zagrabionych dóbr, czego nie uczynili, a myśmy zaniechali domagania się zwrotu.

 

Prócz Proszą Pana własności istnieją jeszcze zobowiązania, które jeżeli zawiera się trzeba dotrzymywać. To, że zdobycie własności kosztuje, to jest taki sam pewnik jak to, że wykonywanie zobowiązań również kosztuje i również jest pracą. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Grzeralts 16 czerwca 2017 10:21
17 czerwca 2017 18:34

E tam, da się. Według bierzącego cennika numizmatycznego, wg szacunkowych wartościu dzieł sztuki na aukcjach. Trzeba równać w górę nie w dół.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @grudeq
17 czerwca 2017 18:37

"Inna kwestia to to, że w traktacie Oliwskim Szwedzi zobowiązali się do zwrócenia zagrabionych dóbr, czego nie uczynili, a myśmy zaniechali domagania się zwrotu.

Prócz Proszą Pana własności istnieją jeszcze zobowiązania, które jeżeli zawiera się trzeba dotrzymywać. To, że zdobycie własności kosztuje, to jest taki sam pewnik jak to, że wykonywanie zobowiązań również kosztuje i również jest pracą."

Dziękuję i podpisuję oburącz. O to mi się rozchodziło. Również o to, że na badzie prawa pozytywnego tej kwestii się nie da rozstrzygnąć. Dziękuję za ciekawą i owocną polemikę.

zaloguj się by móc komentować

bunx @grudeq 14 czerwca 2017 23:18
19 czerwca 2017 09:34

Wszędzie się tyle mówi o tych potwornych właścicielach sprywatyzowanych kamienic*, już samo hasło "sprywatyzowany" ma nasuwać podejrzenie o tym, że sprawa jest co najmniej podejrzana. Tym czasem chodzi o zwrócenie własności przejętej przez podmiot publiczny (Skarb Państwa albo jednostkę samorządu terytorialnego - bezpośrednio albo w drodze komunalizacji) w sposób nieuprawniony, sprzeczny z obowiązującymi wówczas przepisami.

Mieszka sobie całe życie dziadek w mieszkaniu komunalnym, całe życie ze świadomością że jest najemcą. Nie podjął działań mierzających do uzyskania "świętego prawa własności" bo nie chciał albo nie mógł. Cóż z tego, że starych drzew się nie przesadza?

Z jednej strony mówicie tu o reparacjach po szwedzkim potopie, a z drugiej stawiacie takiego dziadka-najemcę? Jakież on może mieć prawa do mieszkania wynajmowanego od podmiotu publicznego? Bo przecież nie "zasiedzenia" (strarych drzew...), skoro był najemcą.

 

*) w tej kategorii też niestety mieszczą się prawne cwaniaczki, ale mój komentarz ich nie obejmuje.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować