-

grudeq

"Zmiennicy" Barei jako dowód upodlenia Polaków

W roku 1986 miałem 4 lata. Coś niecoś pamiętam z tych czasów. Co prawda nie jest to mundial w Meksyku, ale za to pamiętam, że jak po raz pierwszy puścili rok później Zmienników, to podobała mi się tytułowa piosenka z przekleństwem na zakręcie. Mój dom na pewno nie był domem Tarkowskich, ale Tato jako „zaopatrzeniowiec” Spółdzielni Mleczarskich zawsze przywoził do domu tychże spółdzielni produkty. Jego brat był już od 1980 roku we Włoszech (bardziej z przyczyn osobistych i zarobkowych niż politycznych, albo przynajmniej do dziś nie podciąga swojego wyjazdu, pod walkę ze znienawidzoną komuną). Wujek z Włoch był przyczyną mojego i brata skomputeryzowania w roku 1990 za pomocą kasetowego Atari 800XL. Drugi Wujek był już od 1985 roku oficerem w marynarce handlowej i on już takie rzeczy, jak u Tarkowskich, potrafił z rejsów od 1985 roku przywieść – a to japoński telewizor, a to niemiecki magnetowid na którym słuchało się Modern Talking, a to odtwarzacz video. W wujkowej zaś lodówce zawsze stała zmrożona Pepsi. Był jeszcze kolega ze szkoły Taty (prywatna inicjatywa) i u niego też w lodówce od 1986 roku zawsze była pepsi, a Magnetowid na którym można było obejrzeć Indianę Jones zjawił się koło 1988 roku. Dodam, że wszystkie powyżej wymienione postacie, nie sprzyjały PZPR i nie mogę ich nazwać w żaden sposób beneficjentami systemu czy zmian systemu po 1989 roku. Tato zawsze opowiadał, że jak w gazecie przeczytał, że do Gdynii wpłynął statek z kubańskimi pomarańczami to wiedział, że za tydzień trzeba będzie się ustawić po te pomarańcze w kolejce do sklepu na Sienkiewicza w Kielcach. Jak pomarańcze w domu były to zostały podzielone pomiędzy domowników, ale czy jakaś dramaturgia z takiej sceny się rozdzielała.. chyba nie. Może po prostu nie byliśmy aż tak sentymentalni, przecież to tylko pomarańcza. Raz jest, raz nie ma.

Zatem gdy po raz pierwszy oglądałem Siedem Życzeń ( a to był rok 1989), to rodzina Tarkowskich aż tak niemożliwa dla mojej wyobraźni nie była. W roku 1988 rodzice otrzymali mieszkanie na nowobudowanym kieleckim osiedlu – i to robiło wrażenie, chociaż nowowybudowane osiedle oznaczało, że obok był wielki plac budowy – miejsce wspaniałych zabaw na pozostawionych płytach, czy wkoło baraków panów budowlańców. Plus od czasu do czasu można się było przejechać furmanką, którą dowożono część materiałów budowlanych (a może wywożono – takie czasy). Trzech kolegów z sąsiedztwa mieszkało w mieszkaniach dwupoziomowych – a że byli to gościnni koledzy, to te dwupoziomowe mieszkanie było wdzięcznym terenem zabaw. Może mi się jakoś bardziej pofarciło. Może byłem za małym dzieckiem, ale jakoś końcówka PRL-u aż szczególnie źle mi się nie kojarzy.

Maturę natomiast pisałem w roku 2001 i temat pracy z języka polskiego jaki sobie wybrałem brzmiał: „Zadaniem dzieła jest przetrwać jego stwórcę”. Moja polonistka po sprawdzeniu jaki temat wybrałem, podpowiedziała abym wpisał gdzieś sentencję „exegi monumentum aere perennius” – stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu. I tu już jesteśmy przy temacie notatki.

Chcąc nie-chcąc, Drogi Marcin-K. swoim postem http://marcin-k.szkolanawigatorow.pl/1986 , a bardziej komentarzami pod nimi, przywołał starą dyskusję o Barei. A ja po prostu Bareję lubię. Może powinienem napisać: niestety lubię Stanisława Bareję. Lubię teksty z jego filmów. Lubię jego styl reżyserii. Lubię postacie w jego filmach. Lubię Zmienników i to, że stary taksówkarz i jego kolega ze szpitala (teraz działacz partyjny) są powstańcami warszawskimi. Lubię jego aluzje i odwołania w „Alternatywach 4” do II RP i do wywózek na Syberię (Mój ojciec zmarł jeszcze u nich na mrozie). Podoba mi się to, że tekstami z jego filmów, można zilustrować wiele różnych i rozmaitych sytuacji. Od tych z poważnej polityki, po jakieś błahostki życia codziennego. I oto dowiaduje się, że tak naprawdę to filmy Stanisława Bareji szykowały nas na wszystkie niegodziwości jakie przyniosła III Rzeczypospolita, a sam Bareja raczej na pewno byłby członkiem Platformy Obywatelskiej.

To chyba trochę za dużo jak na mnie. Szanowny Gzeralts pisze w komentarzu: „Bareja był, żebyśmy nie fikali”. Znaczy się Grzeralts dysponuje badaniami socjologicznymi, z których to ankiet wynika, że osoby lubiące filmy Barei nie kwestionują systemu i nie sprzeciwiają się czynnie przeciwko niemy, natomiast osoby nielubiące twórczości Barei to esencja walki i niesprzedawalności. A przecież ja lubię filmy Barei, bo lubię i Mariana Koniuszko i Prezesa Kluska i lubię kiedy jest recytowana proza radzieckiego poety Sofronowa, czy też „Krzyk Ciszy” Jana Oborniaka.

Wracając do mojej polonistki. W ostatniej klasie napisała ona nam też takie zdanie, cytat z autora którego już nie zapamiętałem. Cytat szedł mniej więcej tak: „Nie ważne jest co autor miał na myśli, ważne co czytelnik z niego zrozumiał i wyinterpretował”. Tutaj padnie moje pytanie do Grzeraltsa: a jeżeli Bareja kręcąc Zmienników czy Misia, myślał tylko i wyłącznie o stworzeniu komedii, to czy można mu przypisywać, że swoimi komediami doprowadził do powstania III Rzeczypospolitej? Przecież w gruncie rzeczy, gdybyśmy twierdzenie Grzeralsta potraktowali procesowo i zażądali od niego dowodu, to jedynym dowodem potwierdzającym prawdziwość tezy Grzeraltsa , w mojej ocenie byłaby instrukcja Radiokomitetu, w której poruczono by reżyserowi, tow. St. Bareji, nakręcenie filmu, w którym w lekkich wątkach komediowych, zostanie przedstawiony świat konsumpcjonizmu, po którego obejrzeniu widz nie będzie rozróżniał zwykłej i uczciwej działalności w ramach gospodarki rynkowej, od celowego niszczenia przemysłu. Proszę zatem o ten dowód, że cała praca reżyserska Stanisława Barei szykowana była na zniszczenie w Polakach marzeń o normalnej gospodarce rynkowej.

Póki takiego dowodu nie ma, ja będę uważał Stanisława Bareję za dobrego reżysera a jego filmy, po prostu mi się podobają.

Zilustrować rzecz można jeszcze jednym przykładem. Wyobraźmy sobie twórcę, który: pisze książkę, komponuje operę, maluje obraz, śpiewa piosenkę, reżyseruje film. Słuchacze zaś, czy widzowie lub czytelnicy przypisują z dziwnych powodów, zupełnie niezależnie od woli twórcy, jego dzieło interpretują w ten sposób, że oto dzieło to dokonało rewizji ich poglądów, zmusiło ich do wstąpienia na barykady, zmieniło zapatrywania wyborcze etc. Twórca wie, że cele jego dzieła w chwili tworzenia były całkowicie inne (chciał po prostu coś stworzyć) ale zgadza się na taką interpretację, dla zwiększenia swoich zysków (czym innym jest bycie autorem piosenki „Grandola, vila morena”, czym innym zaś bycie autorem tej „Grandoli, vila morena” co doprowadziło do bezkrwawego końca rządów ekipy Salazara). Wszystko fajnie gdy działo to w jedną stronę – stronę sławy i chwały. Odwróćmy jednak rzecz i czy w takim wypadku, gdy dzieło (muzyka, film) kogoś natchnęło do zbrodni, to czy twórcy możemy stawiać zarzuty nakłaniania do zbrodni, współudziału, podżegania?

Pisze Marcin, że Bareja to zaczątek Smarzowszczyny. Film „Psy” Pasikowskiego to rok 1992. Miałem lat 10, ale pamiętam, że była dyskusja czy taki film z uwagi na nagromadzenie w nich słów na „K”, „H” i „CH” powinien być wpuszczany na ekrany, z uwagi na ochronę języka. Zwyciężono argumentem „realizmu”. Koniec końców jest taki, że nie wydaje mi się aby w latach 80-tych w autobusie, w tym syfie komuny, jakiś nastolatek opowiadając swój dzień, używał nagminnie przerywnika „Kurka”. Dziś niestety trudno jest takich k… nie wyłapać uchem, nawet jeżeli słyszy się o klasówce w klasie V Szkoły Podstawowej. Co jak co, ale nie wydaje mi się aby w filmach Barei dało się słyszeć jakieś przekleństwa. Chociażby za to, oddaję mu swój szacunek.

Ten wątek też można potraktować w kategoriach filozoficznych, to znaczy pytaniem, czy dzieło ma odtwarzać rzeczywistość otaczająca, czy jednak dzieło, może być próbą wpływu twórcy na otaczającą rzeczywistość. Czyli, że Pan reżyser mówi: a u mnie w filmie ludzie przeklinać nie będą (chociaż są budowlańcami czy policjantami), bo po prostu chcę aby ładnie mówili, gdy zaś drugi reżyser mówi: a u mnie w filmie aktorzy muszą przeklinać, bo chcę oddać pełen realizm pracy w Policji czy na Budowie. To jest właściwie kluczowe pytanie dla naszej dyskusji: twórca oddaje rzeczywistość, czy twórca rzeczywistość kreuje?

Proszę o odpowiedź. Ja jednej odpowiedzi jestem pewny. Mógłbym się raz jeszcze przenieść do roku 1986! Niech to będzie moje pierwsze życzenie Rademensie! (Marcinie K).

https://www.youtube.com/watch?v=RegZhMzTc9E



tagi: historia  film  twórczość  bareja  1986 rok 

grudeq
19 sierpnia 2019 16:11
69     2538    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @grudeq
19 sierpnia 2019 16:30

W 1986 wykaszałem sierpem uprawy świerkowe na południowych Morawach. To byli, panie czasy...

zaloguj się by móc komentować

boson @grudeq
19 sierpnia 2019 16:30

Bareja był bardzo dobrym reżyserem, i to wszechstronnym: 

w dodatku po prostu bardzo lubił ludzi, w tym swoich bohaterów, nawet tych "nietego". No i oczywiście aktorów, którzy się do niego pchali dzwiami i oknami.

Dlatego Polacy Bareję po prostu, nie bójmy się tego słowa, kochali. I tak zapewne będzie nadal.

zaloguj się by móc komentować

chlor @grudeq
19 sierpnia 2019 17:50

Była kiedyś jakaś dyskusja z Tymem, w której Tym upierał się że "bareizm" jest i tak o niebo lepszy od "gozdawostępizmu". Pewnie nikt nie pamięta, ale chodziło o styl komediowy czasów Gozdawy, Stępnia, Dziewońskiego, Podwieczorku Przy Mikrofonie, pózniej piosenka "W Polskę idziemy" która raczej zaczynała następny etap rozrywki masowej w początkach Gierka (Tey, Kofta, Dobrowolski, Bareja). W tym pierwszym (dla mnie) etapie budowy socjalizmu 1960 - 1972 partia pozwalała szydzić z brakorobów, kelnerów, drobnych rzemieślników, biurokratów (biurokraci gnębili petentów bo nie rozumieli słusznych idei socjalizmu), taksówkarzy. Już dawno temu toczono spory o to który etap komedii w służbie państwa kłamał bardziej.

No ale i gozdawostempizm bywał śmieszny, i Bareja, i kabarety póżniejsze, aż do pewnego momentu gdy wszystko przestało być śmieszne. Państwo przestało sponsorować wybitnie zdolnych rozśmieszaczy. Rynek komedii przejęli jacyś żałośni durnie.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @grudeq
19 sierpnia 2019 17:56

Sądzę ,ze to nie jest kwestia  sentymentów i to z dziecinstwa oraz czy sie lubi ,czy nie lubi Bareję .. To nie jest tak ,ze pozwalano mu realizować filmy tylko dlatego,ze to były  komedie.. 

W SN non stop mowa jest o dystrybucji , kanałach dystrybucyjnych i o tych ktorzy tym syfem zarządzają i decydują..  Proponuję zebys zapoznal sie ze wspolczesnymi firmami ktore sa w posiadaniu rynku dystrybucji filmów  w  Polsce..  Może wowczas do swojej sentymentalnej analizy podjedziesz inaczej..

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @grudeq
19 sierpnia 2019 18:13

W "kultowym" Misiu wszyscy jesteśmy zbiorem glist. Wszyscy. Partyjniak ubek uczeń taksówkarz . Wszyscy, ale nie żołnierze ludowi. Tam ich nie ma co celnie wypomniał Grzegorz Braun .To jest szkoła "Majstra" "W Polskę idziemy" jednej z najbardziej głupich piosenek jaką namolnie lansowano. Śmieszyły mnie sceny z filmów, ale tresowania polaczków nie znoszę.

zaloguj się by móc komentować

re-or @grudeq
19 sierpnia 2019 18:19

Patent na "nie przeklinamy" to był w serialu Ekstradycja. 25 zrobili z ledwie jednym k&^#wa.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq
19 sierpnia 2019 18:36

Bareja był swietny. I nie sądzę, żeby w sposób świadomy wysługiwał się systemowi. Ale jego filmy (takiego "Misia" w zasadzie znam na pamięć) są jak proroctwo. A prorokiem przecież nie był. 

zaloguj się by móc komentować

valser @grudeq
19 sierpnia 2019 18:38

Te polskie komedie sytuacyjno-obyczajowe to byl smiech przez lzy. Znieczulenie miejscowe. Jak ktos z tego wyciaga wniosek, ze za komuny nie bylo zle i niczego mu nie brakowalo, to znaczy, ze dal sie znieczulic.

zaloguj się by móc komentować

JK @valser 19 sierpnia 2019 18:38
19 sierpnia 2019 19:41

No to racja. W jakimś filmie ktoś zrobił aluzję "np.: wymarli na mrozie" albo coś  w tym stylu i już był reżyserem "opozycyjnym". Takie małe wentylki bezpieczeństwa. Że co? Że w Polsce jest cenzura? A ci co "wymarli na mrozie" to co? No cenzura jest, ale jak ktoś inteligentny to czyta między wierszami. I tak w kółko.

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @grudeq
19 sierpnia 2019 19:53

Sporo wątków. Dzięki w ogóle za odniesienie się do tekstu, postaram się odpisać w punktach.

1. Nie chciałbym abyśmy w ogóle debatowali nad tym, czy powiedzmy taki Bareja to był syf czy coś dobrego. W sensie realizacyjnym jest to rzecz nie do osiągnięcia dla dzisiejszych "twórców". W ogóle chyba szkoda czasu na roztrząsanie, czy produkcje z czasów PRL były dobre czy nie, one były o niebo lepsze od dzisiejszego badziewia. Najgorszy gniot z peerelu był dwadzieścia pięter nad czymkolwiek z dzisiejszych czasów. Komedie Barei miały znakomicie zbudowane postacie, były one świetnie zagrane przez świetnych aktorów i tu w ogole nie ma o czym gadać. Nie oznacza to jednak, że możemy umieścić te produkcje w jakimś kontekście, a takim był peerel.

2. Ja w tekście wyraźnie rozdzieliłem komedie Barei od filmów obyczajowych i napisałem, że to tam najbardziej się smarzowszczyzna rodziła. Komedie Barei pokazywały Polaków bardzo często źle i niesprawiedliwie, jednak ponieważ z gruntu były to komedie, więc i pewien zakres emocji inaczej tam osiągano. W filmach obyczajowych coraz śmielej pokazywano goliznę, pojawiały się specjalne aktorki które było wiadomo, że jak one grają, to będą gołe sceny, tak było bodajże z Szapołowską. Latały pierwsze przekleństwa, coraz więcej pokazywano brutalności w filmach, gdzie dotychczas kamera zwykle się gdzieś tam odwracała.

3. Ja w 1986 miałem lat 10 i choć może to nie jest jakaś wielka różnica to jednak 10 to nie 4. W tym wieku już mimo wszystko bardziej świadomie odbiera się pewne sprawy. Dla mnie, dziesięciolatka, to co widziałem w niektórych filmach dla młodziezy, te luksusy, gadżety, rowery, lego itp, to nawet nie był kosmos, to była jakaś odległa galaktyka. Nie wierzę w to, że ktoś umieszczał te rzeczy tam ot tak sobie, w imię wykreowania dla widza jakiegoś lepszego świata żeby żyło mu się odrobinę lżej. Tego było za dużo. To się wylewało z programów dla młodzieży, takich jak 5-10-15 gdzie dzieci ludzi ustawionych zaczynali swoje kariery i były pobubierane tak, że ja nikogo takiego w życiu nie widziałem. Z racji tej różnicy wiekowej Twoje wspomnienia przeciąża już bliżej roku 90-91 gdzie rzeczywiście już nastąpił szybki wysyp różnorakich rzeczy które jeszcze chwilę wcześniej widziało się tylko w prl-owskiej tv.

4. Dużo w Twoim tekście ironii, że niby pod nim stworzono coś w rodzaju teorii o płaskiej ziemi, mówię o komentarzach. Nic bardziej błędnego. Doświadczenie i obserwacje wskazują, że nie ma takiej możliwości by produkcje kinowe i telewizyjne tworzone były ot tak sobie. Zawsze jest to jakaś propaganda i nie wiem czemu bać się tego słowa. Oczywiście - propaganda może być lepsza lub gorsza. Jak jest źle zrealizowana, źle zagrana i najeżona idiotyzmem jest kiepską propagandą, ponieważ dobra propaganda musi działać jak słodki cukierek. I dlatego do dziś wspominamy 4 pancernych, bo jeśli oderwać ten film od kontekstu, to jest po prostu świetne kino przygodowe. Kiepską propagandą są filmy Vegi ponieważ nikt o tych wylewach nie będzie pamiętał nawet za rok.

5. Pytanie końcowe: twórca twórczości filmowej i telewizyjnej zawsze będzie bawił się fikcją. Nie ma możliwości żeby ktoś dał mu ogromne pieniądze, żeby sobie realizował swoje widzimisię. Zawsze to będzie odpowiednio uformowane, tak aby widz zobaczył to co ma zobaczyć. Może to tylko twórca zrobić źle i stworzyć gniota, albo może to zrobić dobrze, tak abyśmy jeszcze trzydzieści lat potem wspominali Rademenesa i dwupokojowe mieszkanie Tarkowskich.

 

zaloguj się by móc komentować

zw @Autobus117 19 sierpnia 2019 18:13
19 sierpnia 2019 19:55

O tym, że Bareja nie żartował z wojska pisał też Bialkowski na Salonie 24. Coś w tym jest, że po wprowadzeniu stanu wojennego wojsko pozwoliło na pokazywanie filmów Barei, jako wentyl bezpieczeństwa - ludzie mogli pośmiać się z milicjantów. Pierwsza emisja telewizyjna "Misia" to grudzień 1982. Według mnie popularność Barei zaczęła się od tej emisji, bo w kinach ten film nie miał dużego wzięcia. Ale już "Alternatywy 4" nie spodobały się towarzyszom z wojska i przeleżały parę lat na półce, aż do czasów Gorbaczowa. 

Bareja nie był jedynym scenarzystą swoich filmów - za "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" i "Misia" odpowiada także Tym, przy "Alternatywach" Bareja współpracował z Maciejem Rybińskim, przy "Zmiennikach" z Jackiem Janczarskim. W tych dwóch ostatnich serialach postacie roboli w waciakach pojawiały się niejako z rozpędu, ale widać było też zmiany, wątki patriotyczne o których pisał Autor notki. Myślę, że tego odrażającego prostaka z plebsu pojawiającego się w filmach Barei wymyślił Tym. Bareja, który musiał z czasem zrozumieć jak bardzo nihilistyczny jest "Miś" zmienił współscenarzystę. Zresztą za nihilizm bardzo go atakował inny reżyser - Poręba, co Bareję kosztowało dużo zdrowia.  

O tym, że Bareja nie był ulubieńcem systemu, a tylko co najwyżej człowiekiem przez system wykorzystywanym świadczy sytuacja z 1987 r. Zarzucono nieżyjącemu już wówczas reżyserowi, że w "Zmiennikach" naśmiewał się z katastrofy samolotu w Lesie Kabackim. Tymczasem scena ze "Zmienników" jak samolot rejsowy gubi koło, jak i cały serial była nakręcona przed katastrofą. Telewizja nie ograniczyła się do wycięcia odpowiedniej sceny, ale zrobiła pokazówkę - zaprezentowano tę scenę z komentarzem pełnym oburzenia.   

zaloguj się by móc komentować

Marcin-K @Marcin-K 19 sierpnia 2019 19:53
19 sierpnia 2019 20:05

Errata do pkt. 1 pisałem w pośpiechu:

 

Nie oznacza to jednak, że nie możemy umieścić tych produkcji w jakimś kontekście, a takim był peerel.

zaloguj się by móc komentować

Ann28 @Marcin-K 19 sierpnia 2019 19:53
19 sierpnia 2019 20:45

Pan to jest naprawdę ofiarą tego PRLu i jego "propagandy". Te nieszczęsne klocki lego i mieszkanie Tarkowskich to chyba już do końca życia będą Pana prześladować. i snić po nocach. Ja się urodziłam pod koniec lat 60ych i pamiętam naprawdę głęboki PRL ale nigdy takich kompleksów nie dostałam pod wpływem żadnego filmu, chociaż moja mama była "tylko" pielegniarką i nie było mowy o żadnych luksusach. Dzisiejszy tekst qrudeca jest bliski moim odczuciom, a w ogóle mam wrażenie, że jeżeli tutaj ktoś nie za bardzo się przejmuje sposobem widzenia historii Coryllusa pod kątem oceny rzeczywistości lub niedalekiej przeszłości to jest traktowany niepoważnie. Są rzeczy mniej i bardziej trafione, ma to związek z inteligencją twórcy i tym, czy jego widzenie świata jest zgodne ze znajomością ludzkiej natury i tyle. Sorry, ale gdyby nie pan, to nawet bym nie pamiętała o tym, że jacyś Tarkowscy mieli dwupoziomowe mieszkanie, a stroje nastolatków z 5-10-15 (nie cierpiałam tego programu i zwsze sie zastanawiałam kto to ogląda) nie robiły na mnie wrażenia, bo lepsze widywałam codziennie w swojej klasie w szkole, były wśród nas dzieci prywaciarzy, lekarzy, tych którzy mieli rodziny na zachodzie i to było akurat bardziej przykre, ale też pouczające - nie ma czegoś takiego jak równość wszystkich ludzi i było to oczywiste nawet dla dzieciaka takiego jak ja, w głębokim PRLu. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @grudeq
19 sierpnia 2019 21:01

Jedyną grupą chronioną od zawsze są milicjanci. Nie było serialu o policjancie debilu, no o głupim górniku też nie. Policja od 1918 pełni stale tę samą rolę - chroni władzę przed obywatelami. Stąd ta ochrona wizerunku. Nawet lekarze mimo karier w serialach dostali status elity tylko warunkowo. O prawnikach nikt filmów nie śmie kręcic.

zaloguj się by móc komentować

klon @grudeq
19 sierpnia 2019 21:08

>>>twórca oddaje rzeczywistość, czy twórca rzeczywistość kreuje?<<<

Jeśli poruszamy sie w obrębie sztuk zwanych pięknymi, jak dla mnie obie wersje są prawdziwe, bowiem nie traci ważności twierdzenie: "Nie ważne jest co autor miał na myśli, ważne co czytelnik z niego zrozumiał i wyinterpretował”. 

Dlatego też każdy z obserwatorów zobaczyć może zupełnie odmienne obrazy patrząc na ten sam przedmiot. Ponadto, gdy do opisu np. filmu każdy z biorących udział w dyskusji zastosuje inne narzędzia i kryteria oceny nie może dojść do ustalenia jednego stanowiska.
Powtórzę zatem, że zarówno tekst Marcina-K jaki komentarze pod nia są dla mnie opisem pewnego zjawiska z odmiennych punktów widzenia.

>>>Proszę o odpowiedź. Ja jednej odpowiedzi jestem pewny. Mógłbym się raz jeszcze przenieść do roku 1986! Niech to będzie moje pierwsze życzenie Rademensie!<<<

Też mam "swój" rok magiczny. I czym więcej lat przeżytych przybywa do coraz wcześniejszego okresu życia swego powrócić mam ochotę! 
Ludzkie to jest. 
 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @gabriel-maciejewski 19 sierpnia 2019 16:30
19 sierpnia 2019 21:23

Czytałem o tym, chyba nawe był u Ciebie epizod morawski szpitalny. Mi się udało umknąc od jakichkolwiek prac rolnych, leśnych. A nie było jakiś planów na ucieczkę z Moraw do Austrii?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @boson 19 sierpnia 2019 16:30
19 sierpnia 2019 21:28

Niech tak będzie. Dziękuje za komentarz.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @chlor 19 sierpnia 2019 17:50
19 sierpnia 2019 21:30

Czyli generalnie na pocztku był wiek złoty, potem srebrny, a na końcu miediany.... a w którym to dokładnie momencie wszystko przestało być śmieszne? Rozumiem, że partia decydowała także o kawałach opowiadanych na imprezach rodzinnych?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Draniu 19 sierpnia 2019 17:56
19 sierpnia 2019 21:36

Ja się ze wszystkim zgadzam o dystrybucji, o tych kanałach dystrybucyjnych i o tych, którzy zarządzają. Ale mam wrażenie, że na SN nie odkryjemy kamienia filozoficznego, którym wytłumaczymy sobie wszystko ( co nie oznacza, że kamienia szukać nie należy). Poza tym, chciałbym mieć spokój, że jak oglądam mecz Liverpool z MU, to dlatego że jest to dobra piłka i to lubię, a nie dlatego że wychowywałem się w PRLu i jestem podatny na propagandę imperialną. Aha i jak cenię sobie Churchilla jako polityka, to nie dlatego, że znów uległem jakiejś propagandzie i nie znam historii ojczystej.. ale po prostu odpowiada mi ten typ charakteru. I chcę pójśc do kina na dobry film, na ładne aktorki, na ciekawę historię (i chociażby dla moich dzieci, żeby one miały frajdę) a nie analizować, czy w filmie to pokazano prawdziwą twarz systemu, czy zasłonietą. Film to jest film.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Autobus117 19 sierpnia 2019 18:13
19 sierpnia 2019 21:40

No dobrze, tylko co zrobić ze mną, skoro ja uważam, że Miś mnie w żaden sposób nie tresował. A i nie słyszałem aby Bareja w swoim pamiętniku na kilka dni przed koadulacją Misia napisał "Ten film będzie tresował Polaków zgodnie z wytycznymi VII Zjazdu PZPR". W Misiu pokazano różnych ludzi. A tak w ogóle, to kto to jest człowiek glista? jakie ma cechy charakteru? I kto zadekretował, że Miś pokazuje Polaków jako zbiór glist?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Autobus117 19 sierpnia 2019 18:13
19 sierpnia 2019 21:42

Co do żołnierzy ludowych.... Sienkiewicz nic nigdy nie napisał wprost antyrosyjskiego. A w Potopie to było o Hiperborejczykach... to znaczy, że Sienkiewicz zgodził się na to, że "wierny Rus w nierównym z chłepliwym Lachem wygrał sporze"

zaloguj się by móc komentować

grudeq @re-or 19 sierpnia 2019 18:19
19 sierpnia 2019 21:43

Do ekstradycji też mam sentyment. Chociaż jak ostatnio ogladałem powtórki, to sentyment wygasł. Co do języka - przy nastepnej okazji zwrócę uwagę.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 19 sierpnia 2019 18:36
19 sierpnia 2019 21:47

Prorokiem można się stać nawet gdy ma się skuteczność 1 sprawdzonego proroctwa na 100. Poza tym mnie zawsze zastanawia mechanizm "Samospełniającego sie proroctwa" czyli świadomego szukania dowodów ( oraz pomijania dowodów przeciwnych) na jakąś postawioną tezę (proroctwo).

A skoro o dowodach mowa: to będzie jakiś dowód na to, że "Bareja był abyśmy nie fikali" Czy jest zmiana linii, że to Bareję wykorzystano przez tych z góry abyśmy nie fikali?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @valser 19 sierpnia 2019 18:38
19 sierpnia 2019 21:50

Lubie Twoje bardzo szybko stawiane wnioski.

Lubie filmy Bareji, ergo za komuny nie było źle, ergo dałem się znieczulić.

To coś jak Towarzysz Stalin, który patrzył na mapę frontu i po 4 sekundach namysłu wskazywał trzy punkty i mówił: kontraatakujemy tu, tu i tu.

Czy Ty dostrzegasz, że są czasem inni ludzie niż ty, o innych celach, innych doświadczeniach i umiejetnosciach?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Marcin-K 19 sierpnia 2019 19:53
19 sierpnia 2019 22:13

1. Piszesz o kontekstach. Odpowiem Lechoniem i jego Herostratesem:

"(...)

Jeżeli gdzieś na Starym pokaże się Mieście
I utkwi w was Kiliński swe oczy zielone,
Zabijcie go! - A trupa zawleczcie na stronę
I tylko wieść mi o tym radosną przynieście.

Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze
Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach;
A latem niech się słońce przegląda w motylach,
A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.

Bo w nocy spać nie mogę i we dnie się trudzę
Myślami, co mi w serce wrastają zwątpieniem,
I chciałbym raz zobaczyć, gdy przeszłość wyżeniem,
Czy wszystko w pył rozkruszę, czy... Polskę obudzę"

No właśnie, czy ja mogę w filmie, zobaczyć film, a nie Polskę i jej problemy geopolityczne? Czyli po prostu umieścić film w warstwie artystycznej, a nie w warstwie politycznej. Zwłaszczy gdy twórcy filmu mówią, my tylko kręcimy film dla młodzieży. Nie deklarujemy się w sporze politycznym?

 

2. "Komedie Barei pokazywały Polaków bardzo często źle i niesprawiedliwie, jednak ponieważ z gruntu były to komedie, więc i pewien zakres emocji inaczej tam osiągano."

Jaki zakres emocji? Co osiągano? Co znaczy, że przedstawiano źle i niesprawiedliwie? To znaczy, że w ogóle Polaków nie ma krętów i cwaniaków? Że prawdziwy film o Polakach, niewazne czy komedia czy dramat, ma pokazywać Polaków do granic uczciwych, pracowitych etc.  Przepraszam, ale w jaki sposób zły można mówić o Jacku Żytkiewiczu ze Zmienników, Kasi Pióreckiej, jej rodzicach, zmienniku Żytkiewicza granym przez B. Pawlika? Co w nich było złe i niesprawiedliwe

3. Oczywiście, że jest różnica między 4 a 10 latkiem... ale ja sobie zrobiłem jeszcze research z rodzicami (a dzisiaj była znajoma rodziców, która w latach 80-tych jeździła do Szwecji i do Niemiec do pracy) i coś tam jednak szło od czasu do czasu przywieść z zachodu. Chociażby te najprostsze klocki Lego (my z bratem pierwszy zestaw dostaliśmy w 87 roku - zestaw mały, ale był). I to nie były jakieś opowieści z cyklu: niemożliwe. Okej było trudno. trzeba sie było nakombinować z uzyskaniem paszportu, ale też jak się nie szło na zwarcie z urzędnikami, to prędzej czy później paszport się uzyskało.

4. A wiosną, wiosnę niechaj, a nie Polskę, zobaczę.

A czy jeżeli lubię bardzo "Czterech Pancernych" to też już znaczy, że pogodziłem się i zaakceptowałem LWP?

5. No dobrze, tylko ja nie wspominam mieszkania i Rademenesa na zasadzie "Ci, to mieli" tylko ja lubię to w tym filmie, że uczniowie w szkole noszą fartuszki i tarczę (bo ja jeszcze nosiłem), i że w szkole woźna to jest Szycha (bo była) i że jak dzieciaki walczą z nielubianym sąsiadem, to nie wyzywają go od skur.... ani nie piszą jakiś haselek na murze.. tylko wymieniają sie jakimiś psikusami.

 

 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @chlor 19 sierpnia 2019 21:01
19 sierpnia 2019 22:15

Rozumiem, że chcemy mieć filmy o policjantach debilach... bo marzniem społeczeństwa jest posiadanie Policji złożonej z debilów, a następnie rozwiązanie Policji i wtedy sprawy bezpieczeństwa publicznego pozostawić zawszze uczciwemu, obywatelskiemu, uzbrojonemu zajazdowi szlacheckiemu? Przecież szlachcice to ludzie honoru i nie zdażają się wśród nich debile.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq 19 sierpnia 2019 21:47
19 sierpnia 2019 22:51

Bareja podpasował funkom w latach 80', dlatego mu odpuścili i mógł część swoich pomysłów nakręcić, albo już nakręcone pokazać. Kontynuacją tego, co pokazał Bareja były np. "Psy", choć to już nie komedia. Finalnie chodziło o pokazanie marności "szaraków" i wybitnych zalet umysłu nowej generacji funkcjonariuszy. Nie Barei o to chodziło, choć być może już Tymowi tak, ale tym, od których zależało, czy film ktoś w ogóle zobaczy.

zaloguj się by móc komentować

valser @grudeq 19 sierpnia 2019 21:50
19 sierpnia 2019 22:53

To nie jest tak, ze ja jakies wnioski szybko stawiam. Tobie oczywiscie moze sie tak wydawac. Ja mam po prostu wiekszosc spraw dawno przymyslanych i przepracowanych i emigrujac musialem zrobic ewaluacje wszystkiego co bylo trescia mojego zycia w Polsce. Zabrac mozna tylko te rzeczy, ktore sa w jakis sposob przekladalne na uniwersalny jezyk. Jak pokazesz "Misia" przecietnemu Szwajcarowi, to on wiekszosci gagow nie zlapie, bo to jest tak zakrecony temat, ze tylko ludzie, ktorzy tej komuszej matni doswiadczyli zlapia o co chodzi z tymi paszportami wreczanymi na poduszkach.

Jak jestes spoza Slaska to ogladnij sobie film Lecha Majewskiego "Angelus" i sprobuj zlapac kontekst i szczegoly. Czesciowo wtedy zobaczysz gdzie jest problem.

W 2005 roku podjalem decyzje, ze wyemigruje "na probe". To znaczy, ze podpisze kontrakt na rok i bede zyl i pracowal poza Polska. Caly rok mi zajelo, zeby sie do tego przygotowac i dopiero w 2006 roku wyjechalem. Wrocilem do Polski w 2007 roku i zobaczylem, ze po roku nieobecnosci wszystko wyglada tak samo, tylko, ze jest o rok starsze, bardziej brudne i zaniedbane. Przez ten rok poza Polska napatrzylem sie na rozne rzeczy, ktore mi daly nowe tresci do myslenia, co tu dalej robic ze soba i co robic w zyciu?

Zdecydowalem sie na emigracje do Szwajcarii z zerowa znajomoscia jezyka niemieckiego. Zreszta nawet jak znasz jezyk to i tak wszystko od zera musisz zaczynac, bo to co robiles w Polsce sie nie liczy, jest niewazne z definicji i biurokracji. Gdziekolwiek nie zaczniesz, to wszystko startuje od zera, bo dyplomy, swiadectwa i kwalifikacje z Polski na papierze mozesz wsadzic w buty. Chyba, ze emigrujesz do Polskiego getta, gdzie pracujesz z Polakami, idziesz do Hindusa po polskie pierogi, ogorki konserwowe i Tyskie. Ale wtedy jestes dalej w Polsce i ewentualnie supervisora masz tubylca.

Emigrujac trzeba dokonac ewaluacji. Trzeba zdecydowac co jest na tyle cenne i wartosciowe, zeby zabrac ze soba? Co jest potrzebne do zycia i do przezycia w najprostrzym praktycznym sensie i w sensie duchowym? Czym warto obciazyc bagaz i zaplacic za jego transport?

Wielu ludzi targa ze soba zlom i uwaza to za najwieksze skarby. Ja tak nie mam. Zlom to zlom. Trzeba go zostawic fachowcom. 99% procent komuszej produkcji to zlom, a jeden procent to jest blad statystyczny. Tak jest generalnie ze wszystkim. Z publikacjami naukowymi, wiedza ze studiow, filmami oraz innymi "wytworami kultury". Dlatego Bareja i cala reszta, ktora tu ostatnio dyskutujemy - te arcydziela - Podroze za jeden usmiech, Tolki Banany, Hansy Klossy, Janosiki, Pancerni, oraz ich tworcy - Bareja, Wajda, Kutz, Zanussi i kto tam jeszcze - cala reszta tego propagandowego zlomu nie nadaje sie do niczego. Jest balastem, ktory dogina do gleby, a przywiazanie do tego jest strata czasu, strata szansy na cos lepszego, a na koncu obrona tego jest forma obledu.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @grudeq
19 sierpnia 2019 23:46

"przywiazanie do tego jest strata czasu, strata szansy na cos lepszego, a na koncu obrona tego jest forma obledu."

I dlatego poziom polityki mamy jaki mamy ,jak również to co nam sie serwuje w innych sferach życia, łącznie z akademickimi elitami .. Ciągną ten wózek sentymentalny za sobą i dretwo tkwią w tych Rejsach ,Barejach i innych  produktach z tamtych czasów... 

Niestety ja nie dostrzegam końca tego obłędu..  

zaloguj się by móc komentować

glicek @grudeq
20 sierpnia 2019 04:28

twórca oddaje rzeczywistość, czy twórca rzeczywistość kreuje?

W PRLu twórcy kreowali rzeczywistość. Nawet taki ostatni serial PRL a pierwszy IIIRP czyli "W labiryncie" to była kreacja rzeczywistości, nie było tam nic o kartkach na mięso, o hiperinflacji - w styczniu 1989 mój ojciec zarabiał 30tys. zł w grudniu ok. 400-450 tys.; ja w lipcu pracując w wakacje zarobiłem 150 tys. i miałem za co pojechać na wakacje w Bieszczady. #takbyło

Mógłbym się raz jeszcze przenieść do roku 1986

Wtedy walnął Czernobyl, więc proszę nie zapomnieć wypić ciemnoczerwony płyn Lugola. I skombinować jakieś kartki na mięso, cukier, wyroby czekoladowe, choć 15 ówczesnych dolarów albo 30 dojczemarek pozwalało rodzinie przeżyć cały miesiąc. W radiu królował Dire Straits, A-HA i Wham, italo-disco i sieriozny niemiecki pop ala Modern Talking; z polskich - Papa Dance i "Jarocin", zaś zespoły rockowe z bumu pocz. lat 80tych przechodziły kryzys. Piło się dużo wódki, piwo było rzadkością. Inne alkohole gatunkowe to tylko z Pewexu. Wolałem nie mieć żadnego samochodu (ojciec wyjątkowo spełnił to życzenie) niż mieć syrenkę, moskwicza, trabanta albo dacię, które nawet/już wtedy były megaobciachowymi samochodami.

Ogólnie chyba nie działo się nic specjalnego, a może niewiele do nas dochodziło. Do mojej wioski zapach gnicia tamtego systemu jeszcze nie dochodził, ale Dolny Śląsk i Wrocław lat 80tych to było absolutnie prawdziwe zadupie w porównaniu z takim Poznaniem, Gdańskiem/Gdynią nawet nie mówiąc o Warszawie. W 1986 z mojej klasy z podstawówki do liceum poszły tylko 4 (słownie cztery) osoby, z 2 sąsiednich odpowiednio 2 i 5. Poza dziećmi lekarzy, urzędników, tzw. "inteligentów" z klasy liceum prawie wszyscy rodzice byli wtedy mniej lub bardziej na nie. Mi po liceum - jak nie zdam matury albo zdam i nie dostanę się na studia - "groziło" wylądowanie na poczcie albo w jakimś urzędzie praca za grosze. A gdybym poszedł w 1986 do technikum albo zawodówki - jak mnie przekonywano - miałbym w 1989/1991 "pewną" przyszłość 'pewny" zawód. Ew. zawsze mogłem wyjechać do pracy na zachód. Naprawdę #takbyło.

Ja w tamtych czasach nie oglądałem Barei, ani "Zmienników" ani "Alternatywy 4", które uważałem za syf podobnie jak "Czterech pancernych..." i "Misia". Nie oglądałem wtedy tamtych polskich PRLowskich filmów, Kina Moralnego Niepokoju również. Czekałem na australijski "Powrót do Edenu" ze Stefanią Harper i potem pod koniec lat 80tych na "W Kamiennym Kręgu" taki brazylijski tasiemiec, który dzieje się w okresie międzywojennym w luksusowym środowisku brazylijskiej klasy średniej. Ew. na czeską "Arabellę" albo inne czeskie seriale np. o tej kosmitce-dziewczynce która wylądowała w Tatrach (nie pamiętam tytułu).

zaloguj się by móc komentować

glicek @grudeq
20 sierpnia 2019 05:00

„Zadaniem dzieła jest przetrwać jego stwórcę”

Tak, ale np. w muzyce to niekoniecznie działa. Chyba już nie działa.

Polecam przesłuchanie 6 min. "Ewolucja muzyki (1680-2017)" od Bacha, przez Mozarta, Chopina, Czajkowskiego po "Disco Inferno", "Barbie girl", "Despacito". Im współcześniej tym gorzej - muzyka Mozarta istnieje i ma się bardzo dobrze bez obecności Mozarta. Czy utwory wykonane przez Beatelsów, Queen, Metaliki albo Beyonce mogą samo istnieć za 100-200 lat bez nich samych? Przypuszczam, że nie...

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @glicek 20 sierpnia 2019 04:28
20 sierpnia 2019 07:48

O, przepraszam, Dacia była bardzo udanym autem, tylko wykonanym z koszmarnych materiałów. W późnych latach 80' dało się już kupić tureckie części do ichniejszego Renault 12 i z wyjątkiem problemu rdzy robiło się z rumuńskiego cudu techniki w miarę bezawaryjny i oszczędny samochód. 

I to jest zresztą świetny przykład na rdzeń PRLu i w ogóle demoludów - nawet jak pomysł niezły, to materiały i wykonanie do kitu. Bareja nas tylko utwierdzał w przekonaniu, że nic nie ma sensu. Chociaż to była satyra. I wpajał w ludzi do dziś trudne do wykrzewienia przekonanie, że tylko emigracja daje szansę. Przekonanie na pograniczu religii, a w każdym razie uwielbienia. 

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @grudeq 19 sierpnia 2019 21:40
20 sierpnia 2019 09:34

przesłanie proste - wszyscy jesteśmy draniami więc co się czepiacie partii? Nie lepsi jesteście. To że Ciebie nie tresował to super, ale znajdz jedną uczciwą osobę w Misiu. Po za Bareją w Londynie wszyscy to polaczki. Ale wojska tam nie ma. Pamiętam że w tamtych czasach nikt nie musiał niczego dekretować. Sami się zgłaszali.

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @grudeq 19 sierpnia 2019 21:42
20 sierpnia 2019 09:39

nie kładz proszę poprzeczki na ziemi

zaloguj się by móc komentować

bendix @glicek 20 sierpnia 2019 04:28
20 sierpnia 2019 14:48

Raczej groziło wylądowanie na 2 letnich wakacjach w zielonych kurortach. Ewentualnie 3 latka w morskich.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @chlor 19 sierpnia 2019 21:01
20 sierpnia 2019 19:16

"13 Posterunek" to o czym był?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Kuldahrus 20 sierpnia 2019 19:16
20 sierpnia 2019 19:25

To już było po "przewrocie".

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Grzeralts 20 sierpnia 2019 19:25
20 sierpnia 2019 19:53

W takim wypadku się nie liczy?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Kuldahrus 20 sierpnia 2019 19:53
21 sierpnia 2019 07:50

Wtedy były już inne priorytety.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 19 sierpnia 2019 22:51
21 sierpnia 2019 09:00

Zastanawiałem się kiedyś, czy rozbicie współpracy Tyma i Bareji, po 1981 roku miało coś wspólnego z różnym ocenami co do stanu wojennego?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @valser 19 sierpnia 2019 22:53
21 sierpnia 2019 09:03

Napiszę Tobie jeszcze inaczej. Wielu ludzi żyje na tym, jak to określasz złomie, i sobie ten złom bardzo chwali i potrafi z tego złomu wiele rzeczy zrobić. Dla jednego złom, a drugi ze złomu zrobi to czy owo. Oczywiście Szwajcaria bardzo mi się podoba, ale jestem Polakiem, zostałem w Polsce, wiążę się z Polską... i porównanie Polski do złomowiska o tyle mnie nie wkurza, że jest robiona przez Szwajcara polskiego pochodzenia, który z kolei wszystko co szwajcarskie uważa za lepsze, co też jest pewną formą obłędu.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Draniu 19 sierpnia 2019 23:46
21 sierpnia 2019 09:06

Nie w tym jest chyba problem, to przecież tylko filmy. Przecież jak będziemy oglądać tylko i wyłącznie przedwojenne romanse, to z tego powodu nie wyrośnie nam pokolenie powstańców? To, że lubię Misia nie oznacza, że chcę być drugim Ochódzkim.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @glicek 20 sierpnia 2019 04:28
21 sierpnia 2019 09:13

To podobnie jak moi rodzice. W styczniu 89 roku zarabiał 26 tysięcy. W grudniu 89 roku 300 tysięcy. Nie pamiętam czy "W labiryncie" były jakieś sceny z paskami od pensji. Rozumiem, że w Twojej ocenie serial byłby prawdziwy, gdyby każdy odcinek zaczynał się od komentarzy co do inflacji? Aha "W labiryncie" bohater grany przez Konradta jeździł Wartburgiem. czyli jednak reżyser chciał go jakoś narazić na obciach.

Skoro Ty we wszystkim widziałeś syf, a ja do tego "syfu" mam jakiś sentyment to dyskusję trzeba zakończyć po prostu: "de gustibus est non disputandum.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @glicek 20 sierpnia 2019 05:00
21 sierpnia 2019 09:17

Z drugiej strony, podejrzewam, że na weselach wiejskich czy szlacheckich przełomu XVIII i XIX wieku nie grano Bacha czy Mozarta, ale rzępolono jakieś ludowe kawałki, z których do naszch czasów dotarło 5-10%. Pewnie to samo czeka kawałki Beatelsów, Queen - ale to wszystko czas pokaże.

"był wiek złoty, potem srebreny, a potem miedziany"

"byłem dzieckiem, potem byłem młody, a potem "starość to się Panu Bogu nie udało, a wcześniej wszystko było lepiej""

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Autobus117 20 sierpnia 2019 09:34
21 sierpnia 2019 09:20

Uczciwy jest ten starszy Pan, który pod koniec "misia" mówi o tradycji. Uczciwy jest kierowca, który wiezie matkę.... no dobrze a w "Ojcu Chrzestnym" kto jest uczciwy?

Nie uznaję podziału na Polaków i Polaczków, w takim znaczeniu, że Polak to ten tylko komu możemy przypisać dobre cechy, który nigdy nie kradnie, nie zdradza, nie oszukuje, jest święty. Polaczek zaś to przeciwieństwo Polaka. Taki podział to jest świetna rzecz, żeby wszystko zwalić na Polaczków i nie oczekiwać nic od siebie, ani też niczego w społeczeństwie nie próboać zmieniać.

No dobrze, ale było u tego Sienkiewicza o Rosjanach czy jednak o Hiperborejczykach?

zaloguj się by móc komentować


bendix @Grzeralts 21 sierpnia 2019 09:23
21 sierpnia 2019 09:34

A jakie były te ich oceny wtedy? Tym teraz jest po stronie systemu III RP.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @bendix 21 sierpnia 2019 09:34
21 sierpnia 2019 10:14

Tego właśnie nie wiemy, ale późniejsze wybory pozwalają się domyślać. Natomiast twórczość Barei zwolennikom IIIRP była ewidentnie na rękę. 

zaloguj się by móc komentować


valser @grudeq 21 sierpnia 2019 09:03
21 sierpnia 2019 20:34

Az tak dobrze to nie ma. W Polsce powstaja moim zdaniem najlepsze w Europie piwa kraftowe i tu Szwajcaria nie ma startu. W kazdym razie jest sie czym pochwalic.

Dwa tygodnie temu probowalem tego:

http://browarzakladowy.pl/destruktor-barley-wine-barrel-aged/

Po prostu bomba.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @valser 21 sierpnia 2019 20:34
21 sierpnia 2019 22:22

Moje rodzinne strony. I to jest właśnie bardzo dobry przykład - za PRLu tego tam nie było, ale teraz jadą na nostalgii, aż miło. Tyle, że z jakością zdecydowanie nie z tamtych lat. Choć "Perełka" prosto z linii swój urok miała.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 21 sierpnia 2019 22:22
21 sierpnia 2019 23:02

Za moich czasów od technikum do końca studiów gatunki piw w zasadzie nie istniały. Istotne było czy w ogóle jakieś piwo jest. Wchodziło się do sklepu z pytaniem: "piwo jest?". O "żywcu" to czytałem tylko w powieści kryminalnej.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @chlor 21 sierpnia 2019 23:02
22 sierpnia 2019 04:10

To było dziwne, bo w czasach, gdy nie było w sklepach piwa, tzn w Hali Koszyki czasem dawało się trafić, chodziliśmy z kumplami do Intraco 2, gdzie na poziomie tarasu była wielka kawiarnia, a w niej eksportowy Żywiec w cenie prawie sklepowej, bo były jakieś przepisy, że w lokalu alkohol mógł być max 20% droższy, niż cena sklepowa. A w restauracji Toruńska przy Wspólnej można było pić całą noc. To była połowa lat 80.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 21 sierpnia 2019 23:02
22 sierpnia 2019 07:37

U nas były. W Lublinie zawsze, odkąd pamiętam, czyli przynajmniej od końca lat 70 była "Perła" i jakieś zwierzynieckie (nie pamiętam nazwy, ale miało nazwę). Parę lokalnych browarów też robiło, chociaż to się chyba faktycznie nazywało "Piwo", znafcy patrzyli na etykiecie, skąd. Po stanie wojennym była przez jakiś czas tylko perełka i z trudem, a potem zaczął się powolny wysyp, gdzieś tak od 85'-86'. Teraz nie zliczyłbym lokalnych marek. 

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 04:10
22 sierpnia 2019 08:30

Bajki Waść opowiadasz. Było piwo czasami np. w knajpie Berlin (Pilzner) ale było horendalnie drogie. Czasami tam jeździlismy żeby kupić pare jak kasa była. Do tego Waść starasz się nie pamiętać że w lokalach alkohol podawano TYLKO razem z konsumpcją.

Nawet w takich "lokalach" jak buda Bolek na Polach Mokotowskich. Dlatego tam stada gołębi grasowały bo każdy musiał kupić wraz z piwem zakąskę w postaci sera żółtego nadzianego na wykałaczkę i wszyscy tym je karmili.

Ja osobiście jak spotkałem na mieście, jadąc motocyklem, ciężarówkę z browaru Królewskiego to jechałem za nią aż do "celu" żeby zakupić ten rarytas.

Ogólnie było troszku śmieszno troszku straszno.

zaloguj się by móc komentować

bendix @chlor 21 sierpnia 2019 23:02
22 sierpnia 2019 08:33

Ja Żywca piłem tylko jak kolega pojechał pociągiem do Żywca i kupił na miejscu plecak piwa a potem odsprzedawał za 4 razy więcej. Pamiętam że piło się ciepłe.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @bendix 22 sierpnia 2019 08:30
22 sierpnia 2019 09:58

Ta knajpa w Intraco 2 była super ekskluzywna i dosłownie NIKT tam nie bywał. Czasem jacyś obcokrajowcy, głównie Arabowie i panienki lekkich obyczajów dla towarzystwa, ale generalnie było tam pusto. Kiedyś znajomy przyniósł wiadomość o niej i nikt nie wierzył, a jednak, chodziliśmy tam jakiś czas, nikt nas nigdy nie wyprosił, chociaż byliśmy bandą punków w skórach, z dziwnymi fryzurami… Knajpa była całkiem z innego świata, z kanapami, eleganckim szkłem, ogólnie atmosfera pewexu. I ten eksportowy żywiec w smukłych butelkach… A w Toruńskiej można było godzinę milicyjną przeczekać w Stanie Wojennym, co mi się parokrotnie zdarzyło. Też nie było tam tłumów. Potem w tym samym lokalu była knajpa Kręglickich, Mekong. Spytałem googla o Toruńską, znalazłem wywiad z Kręglickim, w którym ją wspomina, mówi, że bywały tam k… i złodzieje. Może, byłem młody, nie zwracałem uwagi. O dziwnych miejscach w Warszawie mógłbym długo, o takich, o których Pan nawet nigdy nie słyszał i nawet by ich Pan nie znalazł, bo wchodziło się tam na dzwonek, przez drzwi z judaszem :). Słyszał Pan kiedyś o pubie Moskwa, na tyłach kina o tej samej nazwie, albo o Hookie Pookie?

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 09:58
22 sierpnia 2019 10:03

Moskwę prowadził mój znajomy. Sami ją kiedyś otworzylismy w sylwestra bo prowadzący nie był w stanie i dał nam klucze...

Ciekawe czy o wczesnej Marylin Monroe Pan słyszał? Z czasów jak ją prowadził "Królik"?

zaloguj się by móc komentować


bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 09:58
22 sierpnia 2019 10:06

W Moskwie imprezowaliśmy z Kodymem i Aptekarzami w tego sylwestra o ile mnie pamięć nie zawodzi.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @bendix 22 sierpnia 2019 10:03
22 sierpnia 2019 10:07

Mamy w takim razie trochę wspólnych znajomych :) a w Marylin Monroe oczywiście bywałem.

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 10:05
22 sierpnia 2019 10:08

Knajpę w Intraco znam z wcześniejszego dzieciństwa. Na piwo już tam nie chodziłem. W tamtych czasach najbardziej dostępne były knajpy z miodem pitnym i winiarnie. Chodziło się do "Pasieki" na Puławskiej. O piwo było ciężko zarówno w sklepach jak i w knajpach.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @bendix 22 sierpnia 2019 10:08
22 sierpnia 2019 10:10

Pasieka i Bukareszt na MDM.

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 10:10
22 sierpnia 2019 10:13

W Bukareszcie trzeba było kupić przynajmniej paluszki słone do wina.

Fugazi Pan pamięta? Kino Tęcza i Żwirblisa? Słynnego sylwestra w Kinie Tęcza?

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 10:07
22 sierpnia 2019 10:14

Jeżeli we wczesnych czasach zanim Królik sprzedał interes jakimś palantom z Ochoty to się znamy conajmniej z widzenia.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @bendix 22 sierpnia 2019 10:13
22 sierpnia 2019 10:14

Pewnie że tak, chociaż na tym sylwestrze nie byłem.

zaloguj się by móc komentować

SalomonH @bendix 22 sierpnia 2019 10:14
22 sierpnia 2019 10:26

Świat jest małą kulką :)

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 10:14
22 sierpnia 2019 10:28

Ja niestety byłem. Na szczęście nie siedzieliśmy na samej widowni tylko z tyłu na podwyższeniu i piliśmy piwo Królewskie z naszej własnej beczki. Niestety sylwester się zaraz zakończył i trzeba się było ewakuować a mieliśmy jeszcze jedną 50-tkę piwa pełną i był kłopot z taxi bo to było zaraz po północy. Dopiliśmy w prywatnym mieszkaniu. Kolega tam muzykę puszczał. Adam S.

zaloguj się by móc komentować

bendix @SalomonH 22 sierpnia 2019 10:26
22 sierpnia 2019 10:29

Czasami sam jestem tym zszokowany.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować