-

grudeq

Wyroki - petardy i Wyższy Sąd Prawa Niemieckiego na Zamku Krakowskim

Czyniąc historyczne tło dla jakichkolwiek dyskusji w ocenie reformy wymiaru sprawiedliwości, wskazuję zawsze na dwa zdarzenia. Pierwsze to: polityczna decyzja Króla Stefana Batorego o utworzeniu Trybunału Koronnego na Litwie. To jest rok 1582, a nasz Król rezygnuje w praktyce z funkcji Najwyższego Sędziego w Kraju, pozwalając aby spory cywilne rozstrzygane były przez samą Szlachtę, która sama sobie Sędziów wybierała. Sejm zachowuje władzę prawodawczą, Król wykonawczą, a Trybunał Koronny Sądowniczą. Dzieje się to zaś na dwa wieki przed tezami Monteskiusza o trójpodziale władzy.

Druga zaś to: Wyższy Sąd Prawa Niemieckiego na Zamku Krakowskim. Wersja powstania owej instytucji podana za Janem Długoszem brzmi tak:

Król Polski Kazimierz po całkowitym zniesieniu niesprawiedliwych, dotyczących rycerzy i szlachty, sądów i ustaw, które – dawno to dostrzegł – dotkliwie uciskały i wyniszczały całe Królestwo Polskie, zabiega także o położenie kresu uciskowi, który wielkim ciężarem bez przerwy dawał się we znaki mieszczanom, wójtom, sołtysom i innym podlegającym prawu magdeburskiemu, by po uwolnieniu zarówno rycerstwa, jak mieszczan od wszelkich ciężarów i nadużyć, jeden i drugi stan żyjąc pod słusznym i sprawiedliwym prawem i ciesząc się uznaniem pod rządami troskliwego władcy mógł rozkwitnąć na nowo zarówno w dziedzinie obyczajów, jak i zamożności. Chociaż bowiem odprawiono w miastach, miasteczkach i wsiach rozprawy sądowe, stosując słuszne i sprawiedliwe przepisy prawa magdeburskiego, to jednak zdarzały się częste odwołania i apelacje od wyroków i decyzji sędziów wznoszone przez strony, które uważały się za pokrzywdzone. Poszczególne punkty odwołań wraz z przedstawieniem sprawy przez obydwie strony oraz wyrokiem kierowano do Magdeburga (skąd wzięło początek prawo średzkie, czyli niemieckie) jako do najwyższego trybunału z narażeniem na koszta i niebezpieczeństwa odwołujących się, a wszelkich postanowień, które tam w odpowiedzi na to powzięto, niezależnie od tego, jakie by one nie były, przestrzegano jako wieczyście obowiązujących.

Król polski Kazimierz pragnąc przyjść z pomocą swoim uciemiężonym poddanym i zapewnić bezpieczeństwo i porządek swojemu Królestwu, uważając za rzecz haniebną i niegodną, by obywatelom i jego poddanym mającym sprawy sporne na podstawie prawa średzkiego wymierzali sprawiedliwość magdeburczycy, za radą swoich prałatów i panów zniósł ten zwyczaj jako zgubny i szkodliwy, pożerający mienie i majątki jego poddanych i zabronił wnoszenia nadal odwołań i apelacji do Magdeburga i załatwiania wniesionych. Żeby zaś po zniesieniu apelacji nie ustało stosowanie surowych przepisów prawa i sądu średzkiego ustanowił, na głównym zamku w Krakowie najwyższy sąd prawa niemieckiego i jego trybunał oraz wójta, którego miał wybierać sam król. Natomiast siedmiu ławników miał wyznaczać wielkorządca krakowski z pewnych miast i wsi sąsiadujących z miastem Krakowem, spośród mieszczan, sołtysów i wójtów, a ilekroć kogoś braknie z powodu wyjazdu lub śmierci, spośród mężów biegłych w prawie średzkim. Nakazał aby oni na zamku krakowskim stanowili najwyższy trybunał prawa magdeburskiego, odbywali sprawiedliwe sądy oraz apelującym i odwołującym się do nich ogłaszali wyroki i przepisy w całym Królestwie Polskim zgodnie z zaleceniami i brzmieniem prawa średzkiego. Jeżeliby jacyś ludzie uznali za niesprawiedliwe orzeczenia i wyrok, który w imieniu najwyższego sądu musi wydać wójt i siedmiu wspomnianych wyżej ławników, i poczuli się nim pokrzywdzeni, niech wniosą swe odwołanie do trybunału królewskiego, a wyrokiem sześciu miast: Krakowa, Sącza, Bochni,.Wieliczki, Olkusza i Kazimierza, mają otrzymać ostateczną decyzję, od której potem nikomu nie będzie wolno się odwołać. I żeby urzędujący na ten czas w takim sądzie najwyższym wójt i ławnicy chętnie podejmowali trud sądzenia i iokazywali przy wdywaniu wyroków jak największą gorliwość i skrupulatność, Król Kazimierz nadał im wiele przywilejów i wolności i wyróżnił ich szczególnymi uprawnieniami ogłoszonymi w urzędowym dokumencie […]

Za: Polska Jana Długosza, pod red. H. Samsonowicza, Warszawa 1984 r., s.151-153.

Gdybym fragment pióra Długosza miał uwspółcześnić i przenieść na czasy dzisiejsze, brzmiałby on tak:

Rząd Polski, dostrzegając z badań opinii publicznej nieprawidłowe i krzywdzące społeczeństwo działania Sądów, a także dostrzegając traktowanie przez Sądy polskie wyroków TSUE opartych na prawie europejskim jako nadrzędnych nad prawem polskich, postanowił temu faktowi przeciwdziałać. W tym celu powołano Niższy Sąd Prawa Europejskiego w Piotrkowie Trybunalskim, który miał orzekać apelacje od Wyroków Sądów polskich w sporach dotyczących przepisów europejskich.

Rząd uważał, że nie powinno być tak, że Sędziowie TSUE nie mający rzeczywistej styczności z przedkładaną im w sprawach tematyką, bez zrozumienia stosunków polskich, w sposób wiążący orzekają w takich sprawach. Była to dla Rządu kwestia suwerenności Państwa. Niższy Sąd Prawa Europejskiego składał się z Prezesa wyznaczanego przez Prezydenta Rzeczypospolitej oraz z 7 sędziów wskazywanych przez Senaty 7 największych uczelni w Polsce. Dla jakości pracy Sędziów wydano przepisy gwarantujące im odpowiednie wynagrodzenie, zabezpieczenie socjalne oraz nieusuwalność. Od orzeczeń Niższego Sądu Prawa Europejskiego przysługiwała skarga do TSUE, jednakże ta skarga musiała być oparta na błędach proceduralnych Niższego Sądu Prawa Europejskiego, nie zaś na zarzutach naruszenia przez ten Sąd przepisów materialnych. W ustawie zapisano, że wykładnia przepisów europejskich poczyniona przez Niższy Sąd Prawa Europejskiego jest wiążąca na obszarze Rzeczypospolitej.

Jedną z zasłyszanych przeze mnie wersji, dlaczego to Kazimierz Wielki powołał sobie „własny Sąd prawa magdeburskiego”  brzmiała tak, że do momentu powołania Wyższego Sądu Prawa Niemieckiego na Zamku Krakowskim, gdy do Magdeburga trafiała jakaś apelacja cywilna od sprawy w Polsce (czy to dotyczącej zysków z kamienicy, czy granicy nieruchomości w mieście, czy sprawy cechowe) to gdy po jednej stronie nazwisko brzmiało bardziej z niemiecka, a po drugiej bardziej z polska to Sąd w Magdeburgu rację raczej przyznawał pierwszej stronie.

Oczywiście przyjąć należy bez zdziwienie, że brak jest jakiejkolwiek monografii o Sądzie powołanym przez Kazimierza Wielkiego. Bez zdziwienie trzeba także przyjąć, że w programie studiów prawniczych temu zdarzeniu nie poświęca się żadnej uwagi. Stąd też nie dziwne, że obecni Sędziowie w Polsce uważają za naturalne i w niczym nie hańbiące pełne podporządkowanie merytoryczne Sądom Europejskim, to jest TSUE.

Trzeba też oczywiście wyrazić zdziwienie, że są ludzie, którzy uważają, że oto powołanie ponadnarodowego sądownictwa to tylko wymysł XX wieku. Proszę oto mroki średniowiecza, a sprawy cywilne rozpatruje się poza granicami Królestwa w odległym Magdeburgu i są to wyroki wiążące. Król, Królem, może powołać na wojnę, może zebrać podatek, ale o tym czyja jest kamienica, albo który cech jest uprawniony do produkowania konkretnego produktu to decyduje Sąd w Magdeburgu. I jeszcze jest to jakby naturalne, że każdy może się do Magdeburga odwołać, chociaż oczywiście wymaga to pewnych nakładów finansowych. Swoją drogą to musiało być ciekawe, jak technicznie wyglądało przekazanie apelacji do Magdeburga, czy wysyłano to jakąś pocztą i Sąd naznaczał termin, czy jedna stron musiała osobiście swoje apelację do Magdeburga dowieść.

Takie można narysować piękne tło historyczne do dyskusji o reformie Sądów oraz relacji między prawem krajowym (polskim) a międzynarodowym (europejskim). Tymczasem uczestniczący w dyskusji publicznej Pan Profesor Matczak dowiaduje się o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i pierwszy komentarz na jaki się poważa brzmi: ten wyrok to petarda! I z tym zgodzić się nie mogę.

Po pierwsze petarda to rzecz głośna i niebezpieczna, która służy ogłuszaniu i niszczeniu. Wyrok Sądowy zaś to rzecz poważna decydująca o życiu i losie człowieka. Wyrok oczywiście może być niebezpieczny, może zniszczyć komuś życie, ale jego celem jest rozwiązania jakiegoś sporu i wymierzenie sprawiedliwości.

Po drugie. Jeżeli ktoś na wyrok patrzy jak na petardę i zastanawia się komu taką petardę podrzucić (albo w kogo rzucić) otwiera drogę do wzajemnego rzucania petard. Tylko czekać kiedy Rząd odpali swoją petardę, taką chociażby wzorowaną na decyzji Kazimierza Wielkiego.

Po trzecie. Nie chciałby chyba Pan profesor aby strony wychodzące z Sądu Cywilnego czy karnego, czy jakiegokolwiek innego orzeczony w ich sprawie wyrok komentowały: ależ petarda! Jaka petarda – niewypał! Wysoki Sądzie, wnoszę o wydanie wyroku – petardy, którym pognębię swoich przeciwników! Proszę o uchylenie tego petardowego wyroku! Co jak co, ale opis orzeczenia środkami pirotechnicznymi to jednak za dużo. Do opisu wyroku winny służyć następujące słowa: dobry, zły, mądry, głupi, sprawiedliwy, niesprawiedliwy, bezbłędny, błędny, słuszny, niesłuszny. Tyle słów Panie Profesorze, a Pan jak ten małolat. Może przynajmniej będzie Pan wiedział, dlaczego Kazimierz zasłużył na przydomek Wielki, a Pan jak ten Matczak od mataczenia.

 



tagi: prawo  historia  kazimierz wielki  matczak  wyższy sąd prawa niemieckiego na zamku krakowskim 

grudeq
4 grudnia 2019 13:29
28     1458    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
atelin @grudeq
4 grudnia 2019 14:03

Dobre. Podziwiam Pańską nadzieję, że Matczak to przeczyta.

zaloguj się by móc komentować

Pioterrr @atelin 4 grudnia 2019 14:03
4 grudnia 2019 16:21

Nawet jak sam tu nie zagląda, to usłużni sygnaliści podrzucą mu stosowny link.

zaloguj się by móc komentować

orjan @grudeq
4 grudnia 2019 16:27

Zgodnie z art. 176 par. 1 Konstytucji RP: Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne.

Teraz mamy właśnie postępowanie dwuinstancyje. Postępowanie kasacyjne nie należy bowiem do toku instancji. Z tego zaś wynika, że Konstytucja zezwala na stworzenie sądów trzeciej instancji, które naprawiałyby wyroki apelacyjne.

Tu trzeba zwrócić uwagę na utrwalone w sądach polskich a wyjątkowo bezczelne odmawianie stronie procesu (de facto) jej prawa do drugiej instancji. Najłatwiej pokazać to na przykładzie, jakich w praktyce mnóstwo.

Załóżmy, że ja pozywam Grudeq'a o zapłatę 100.000 złotych. Tu trzeba wyjaśnić, że konstytucyjne prawo do sądu polega na tym, że każdy, kogokolwiek może kiedykolwiek pozwać o cokolwiek pod uzasadnieniem jakimkolwiek. Przypuśćmy więc, że ja pozywam o tę zapłatę tytułem zadośćuczynienia, że Grudeq coś tam na blogu napisał. W pierwszej instancji Grudeq wygrywa do spodu a w uzasadnieniu sąd ocenia moje dowody, że są niewiarygodne. Ja składam apelację, tzn. ja korzystam z konstytucyjnego prawa do drugiej instancji. Grudeq oczywiście apelacji nie składa, bo niby o co, skoro wygrał.

Tymczasem sąd drugiej instancji podziela moje argumenty apelacyjne, zmienia wyrok pierwszej instancji i zasądza od Grudeq'a te 100.000 zł pod uzasadnieniem, że onże sąd apelacyjny te same dowody ocenił inaczej niż sąd pierwszej instancji. Wyrok od chwili ogłoszenia jest prawomocny. Apelacja Grudeq'owi nie przysługuje.

Gdzie więc jest wtedy prawo Grudeq'a do dwuinstancyjnego postepowania? Ja je otrzymałem ale on nie. Zostało przez sąd wysłane na drzewo. Kasacja nie wchodzi tu w rachubę, bowiem po pierwsze kasacja to nie instancja, a w dodatku nie można skutecznie oprzeć kasacji o zarzut naruszenia przez sąd monopolu sądowego do oceny materiału dowodowego.

Utworzona jako zupełnie niezależna od obecnego systemu sądowniczego trzecia instancja przydałaby się jak nic a przy okazji uporządkowałaby to i owo w sądach. Kastę można kontrolować tylko przez inną kastę.

 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @orjan 4 grudnia 2019 16:27
4 grudnia 2019 17:53

Sądy I instancji sa sądy rejonowe i okręgowe .. A później może  złożyć wniosek od orzeczenia sądu okręgowego.. Podany przyklad w/w dotyczy sądu cywilnego.. 

Jeżeli Grudeq uważa .ze jest poszkodowany , może złożyć doniesienie do prokuratury z urzędu lub z powództwa prywatnego do sądu karnego.. 

Także możliwości dociekania tzw. sprawiedliwości ma kazda ze stron..

zaloguj się by móc komentować

orjan @Draniu 4 grudnia 2019 17:53
4 grudnia 2019 18:16

Pretendujesz do znawstwa w temacie, więc przynajmniej zauważ, że napisałem o powództwie. Zatem o postępowaniu cywilnym. Nie ma znaczenia dla prawa apelacji, czy sąd pierwszej instancji jest rejonowy, czy okręgowy. Apelację rozstrzyga sąd drugiej instancji - odpowiednio okręgowy od wyroków sądu rejonowego i apelacyjny od wyroków sądu okręgowego. Zasady i praktyka, a także uchybienia są takie same.

Do prokuratury nie donosi sie o "szkodzie", ale ew. o pokrzywdzeniu domniemanym czynem zagrożonym karą. Do sądu karnego nie składa się powództwa prywatnego, ale co najwyżej oskarżenie prywatne. Doniesienia nie składa się "do prokuratury z urzędu". Z urzędu to prokuratura działa.

Jak już wiele razy przedtem zauważyłem, wszystko Ci się miesza, co jednak nie przeszkadza Ci zajmować pryncypialne stanowiska w każdej sprawie objętej właściwym dla niej rodzajem fachowości. Czasem lepiej słowotok powściągnąć.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Draniu 4 grudnia 2019 17:53
4 grudnia 2019 18:24

Także możliwości dociekania tzw. sprawiedliwości ma kazda ze stron.

Ogólnie, to jest to prawda - ale w szczegółach, to niekoniecznie. Sąd potrafi tak pokierować biegiem spraw, iż stracisz możliwości odwoławcze, staną się iluzoryczne.

Mam wrażenie, bez urazy, że nie masz doświadczenia.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @grudeq
4 grudnia 2019 18:33

Miałbym tylko uwagę, iż obywatele nie są skazani na odwoływanie się do sądów niemieckich, czy szerzej unijnych (przynajmniej nie w apelacji) - a to, co widzimy, to spór o władzę sądowniczą, w której sędziowie odwołują się do "zagranicy". Jest to przykre - ale obywatela, jako klienta sądów nie dotyczy bezpośrednio, chyba, że mu ktoś sprawę blokuje, bo sąd musi zapytać się, co sądzą w Brukseli czy innym Sztrasburgu.

Gdyby to ode mnie zależało, to bym to ukrócił. Problem w tym, iż chyba, jako państwo trochę się na to zgodziliśmy, zaprzyjaźniając sie z Unią ponad miarę - tj. za dużo podpisaliśmy - bo było w pakiecie wejściowym do Unii, jako tworu politycznego, a nie tylko gospodarczego.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @atelin 4 grudnia 2019 14:03
4 grudnia 2019 18:38

Pan Matczak nie musi tego czytać, bo on to doskonale wie - tyle, że ma inny pogląd, jest po innej stronie sporu - więc żadne argumenty nie są zdolne go przekonać, poza siłą, jaką dysponuje państwo. Stąd też "oni" odwołują się również do siły - innego państwa, czy bytu innego, niż polski.

zaloguj się by móc komentować

klon @Wolfram 4 grudnia 2019 18:33
4 grudnia 2019 19:10

Jako laik pytanie zadaję. 

Czy protokół brytyjski nie stanowi szansy odparcia nacisków EU na Polskę w sprawie zmian w sądownictwie?

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @Wolfram 4 grudnia 2019 18:33
4 grudnia 2019 19:10

Otóż to! Zachodzi z tymi sędziami coś zupełnie niezwykłego. Żądają swojej sędziowskiej niezawisłości, a oferują, wręcz stręczą transfer swojej niezawisłości do jakichś orzeczeń, czy do sędziów unijnych. W tym jest niezbity dowód, że w istocie nie walczą o niezawisłość, ale o to, komu ją odstąpią byle tylko nie było to polskie państwo.

Takiej sprzedajności nie znała nawet Targowica.

Niezwykłość polega zaś zwłaszcza na tym, że jak świat światem, każda organizacja a w niej każdy funkcyjny zawsze dążą do poszerzenia swoich kompetencji władczych, a ci pożal się sędziowie dąża do przekazywania części swojej jurysdykcji nie wiadomo komu, kto w dodatku posługuje się prawem obcym dla prawa polskiego i dla polskich sędziów.

zaloguj się by móc komentować

orjan @Wolfram 4 grudnia 2019 18:33
4 grudnia 2019 19:23

Otóż to! Zachodzi z tymi sędziami coś zupełnie niezwykłego. Żądają swojej sędziowskiej niezawisłości, a oferują, wręcz stręczą transfer swojej niezawisłości do jakichś orzeczeń, czy do sędziów unijnych. W tym jest niezbity dowód, że w istocie nie walczą o niezawisłość, ale o to, komu ją odstąpią byle tylko nie było to polskie państwo.

Takiej sprzedajności nie znała nawet Targowica.

Niezwykłość polega zaś zwłaszcza na tym, że jak świat światem, każda organizacja a w niej każdy funkcyjny zawsze dążą do poszerzenia swoich kompetencji władczych, a ci pożal się sędziowie dąża do przekazywania części swojej jurysdykcji nie wiadomo komu, kto w dodatku posługuje się prawem obcym dla prawa polskiego i dla polskich sędziów.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @orjan 4 grudnia 2019 18:16
4 grudnia 2019 19:34

Rozmawiamy teoretycznie ,to nie jest wydział prawa na UW i tu nie zdaje sie egzaminow .. :) Terminologia jest istotna ,fakt  Super ,ze mnie poprawiles.. Generalnie zrozumiałeś o co chodzi.. Ja tzw ścieżkę prawną znam ,mniejsza o słownictwo.. :)  Napisalem o możliwości, Wolfram wyjaśnił mi ,ze Sąd może tak poprowadzić sprawę,ze te możliwości realnie mogą być zablokowane..  

 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @grudeq
4 grudnia 2019 20:03

Witam. Jak dla mnie to trochę zawiłe i nie do końca zrozumiałe, a więc sięgnąłem do Wiki, a tam:

Sąd Wyższy Prawa Niemieckiego w którym:

"Sąd wyższy prawa niemieckiego (łac. Ius supremum magdeburgense) – w średniowiecznym systemie prawnym sąd apelacyjny dla miast lokowanych na prawie magdeburskim, prawie chełmińskim i prawie flamandzkim, powołany do rozstrzygania sporów oraz decydowania o uprawnieniach i obowiązkach mieszczan. Zastępował dotychczasową praktykę odwoływania się od wyroków sądów miejskich do Magdeburga bądź Lubeki. Na ziemiach polskich pierwszy sąd wyższy prawa niemieckiego został powołany w 1233 roku w Chełmnie jednocześnie z lokacją miasta przez zakon krzyżacki. Kolejne sądy powstawały w Poznaniu (1253), Wrocławiu (pocz. XIV wieku), Kaliszu (1283), Lwówku, Środzie Śląskiej, Szczecinie i Raciborzu (prawo flamandzkie)".

oraz

"Ius supremum Magdeburgense castri Cracoviensis, (niem. Der Oberhof des deutschen Rechts auf der Burg zu Krakau) – sąd powołany przez króla Kazimierza Wielkiego dla Małopolski w celu stosowania prawa magdeburskiego, funkcjonował w latach 1356-1791. Do czasu jego powstania, instancją odwoławczą od wyroków sądów miejskich wydawanych w oparciu o prawo magdeburskie był właściwy sąd w Magdeburgu. Ustanowienie Sądu edyktem z 5 października 1356 r. uniezależniło sądownictwo małopolskie od rozstrzygnięć sądu w Magdeburgu. Sąd rozpatrywał poprzez dekrety (łac. Decreta iuris supremi Magdeburgensis castri Cracoviensis) głównie odwołania od wyroków, ale przede wszystkim pozostawał sądem stanowym (leńskim) dla wójtów i sołtysów z miast i królewskich wsi zastawnych oraz szlacheckich właściwego starostwa, osadzonych na prawie magdeburskim. Od 1468 r. przed Sądem mieli się również stawiać sołtysi/kniaziowie wsi lokowanych na prawie wołoskim. Sądy wyższe prawa niemieckiego mieściły się na zamkach starostw ówczesnej Małopolski, mimo że formalną siedzibą pozostawał jedynie Kraków.

W skład sądu wchodził landwójt wraz z 11 ławnikami, 5 sołtysami wsi królewskich i 2 mieszczanami.

Sądem odwoławczym od orzeczeń Sądu Wyższego Prawa Niemieckiego na zamku krakowskim był komisarski Sąd Sześciu Miast.

Sąd Wyższy Prawa Niemieckiego na zamku w Krakowie zakończył swoją działalność w 1791 r. po uchwaleniu Konstytucji 3 maja".

A więc ów sąd dotyczył jednej z części kraju, a nie całości. Jak podpowiada ten link

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Lokacja_(historia) lokacje były na różnych prawach z przelokowaniami włącznie. Jednak dziwnym trafem prawo magdeburskie miało sporą popularność. Czemu?

"Wielokrotne lokowanie tej samej miejscowości nie należało do rzadkości. Większość lokacji przez dłuższy lub krótszy czas rządziła się prawem polskim. Dla nich przejście na prawo zachodnie było w rzeczywistości przeniesieniem (przelokowaniem). Wobec wielości wzorów prawa zachodniego przelokowania zdarzały się także miastom już lokowanym na prawie zachodnim, zwłaszcza tym lokowanym najwcześniej. Nysa i Racibórz pierwotnie były lokowane na prawie walońskim i dopiero później przeniesiono je na prawo magdeburskie. Gdańsk (1261-1263), Tczew (1260), Szczecin (1243) były początkowo lokowane na prawie lubeckim. Przeniesiono je jednak na prawo magdeburskie. Aż do przełomu XVI/XVII w. prawo magdeburskie funkcjonowało jako podstawowy wzór dla lokacji. Ostatnie lokacje na prawie magdeburskim przeprowadzali możnowładcy na wschodzie Polski w Zamościu, Tomaszowie Lubelskim, Żółkwi, Głogowie Małopolskim.

Lokacje na prawie magdeburskim zyskały tak wielką popularność przede wszystkim dlatego, że Magdeburg uzyskał pełnię autonomii (biskup nie chciał sobie zawracać głowy przyziemnymi sprawami), a przy tym miał najpełniej (precyzyjnie i obszernie) opracowane kwestie prawne dotyczące funkcjonowania miasta. W razie sporów zawsze można było się powołać na jakiś stary dokument".

Jaki z tego wysnuwam wniosek? To egzekutor prawa - władca czyli faktycznie zarządzająca siła polityczno-militarna danego obszaru decydowała o prawie danego terytorium. A sąd wyższy prawa niemieckiego zawdzięczamy (o tempora o mores) krzyżakom.

Pozdrawiam. Fajnie się czyta pańskie notki choć nie wszystko z nich rozumiem i pojmuję. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

grudeq @atelin 4 grudnia 2019 14:03
4 grudnia 2019 20:55

Ale to jest problem Pana Profesora czy to przeczyta czy nie. Ja też nie czytam wszystkiego co Pan profesor napisze. 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @orjan 4 grudnia 2019 16:27
4 grudnia 2019 21:00

Oddając jednak trochę obecnemu systemowi sprawiedliwości, to przynajmniej w sprawach karnych nie jest tak, że uzna Cię za niewinnego I instancja, to w apelacji poprawi II instancja i uzna za winnego. 

Naistotniejsze z komentarza jest dla mnie ostatnie Twoje zdanie. Kastę można kontrolować tylko przez inną kastę. Czyli w dzisiejszym czasie stworzyć Sądy nowego wzoru. Z całkowicie nową procedurą i sposobem organizacji, powiedzieć, że przecież Konstytucja nie zabrania istnienia drugiego rodzaju sądownictwa, sądy powszechne nie mają monopolu na wymierzenia sprawiedliwości, i dać ludziom wybór czy chcą aby ich sprawy rozsądzał Tuleya i Gersdorf czy Pawłowicz z Piotrowiczem. 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Draniu 4 grudnia 2019 17:53
4 grudnia 2019 21:03

Huuu... trochę trafił Pan na kamień z komentarzem do Orjana... faktycznie jak czytam takie słowa "doniesienie do prokuratury z urzędu" albo "powództwa prywatnego do sądu karnego" - to czuje się jakby ktoś jeżdził paznokciami po tablicy... To jeszcze można dodać moje ulubione: pozwany został skazany; powód wniósł akt oskarżenia...

Swoją drogą dam Panu szansę na wykazanie się: w jakiej procedurze (karnej, administracyjnej, cywilnej, sądowo-administracyjnej) występował "Powód cywilny"?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Wolfram 4 grudnia 2019 18:33
4 grudnia 2019 21:12

Moim ulubionym przykładem na dysfunkcję prawa unijnego jest zagadnienie: jak stworzyć jednolite prawo wodne dla całej Unii, w której masz zzasobne w wodę Finlandię czy Norwegię i kraje suszy jak Hiszpania czy Grecja; czy też jak dla tych różnych krajów stworzyć jednolite prawo budowlane. I tak może obywatel nasz nie mieć doczynienia z Sądem europejskim, ale w sądzie dowiaduje się że zastosowanie akuratnie będzie miał przepis europejski, bo taki spasował, a który w swojej istocie mial się odnosić do czegoś całkiem innego.

Mocno zaprotestuje przeciwko pojęciu "klient sądu". W sądzie są strony. Klient to jest pojęcie w stosunkach handlowych, gdzie klient przychodzi do sprzedawcy i dostaje to co chce, albo idzie do drugiego sprzedawcy. W sądzie strona przychodzi ze swoimi racjami, po drugiej stronie jest druga strona ze swoimi racjami, a Sąd to musi rozważyć. 

W każdym bądz razie dziękuje za komentarz i odwiedziny.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @tomciob 4 grudnia 2019 20:03
4 grudnia 2019 21:25

Dziękuje za miły komentarz i miłe słowa. 

Notatka z wikipedi o tyle cenna, bo wskazuje istnienie bibliografi w przedmiocie wyższego sądu prawa niemieckiego.

Przykład z innymi Wyższymi Sądami Prawa Niemieckiego tłumaczę sobie tak. Z jednej strony, każdy Władca chciał aby w jego Państwie stosowano prawo niemieckie (magdeburskie), bo było to prawo mądre i uporządkowane i nowoczesne - i władca stosujący to prawo zyskiwał na znaczeniu. Z drugiej zaś strony to jednak trzeba było mieć nad tym kontrolę i dlatego dobrze było mieć na podorędziu własny najwyższy Sąd prawa magdeburskiego.

JEstem ciekaw czy jak krzyżacy nadawali swoim miastom lokację na prawie chełmińskim, to wszem i wobec ogłaszali, że to jest lokacja na prawie magdeburskim "z gwiazdką" a dopiero później historycy stwierdzili, że ta gwiazdka zasługiwała na to aby stwierdzić że to była całkiem nowa podkategoria prawa chełmińskiego. 

Patrząc na wskazane przez Pana lokacje to z ówczesnej, Kazimierzowskiej Polski, były tylko dwa miasta i to miasta Wielkopolskie czyli Poznań i Kalisz. Zatem zapewne Długosz pisząc swój kawałek nie doprecyzował, że nowy Sąd na Zamku Krakowskim był terytorialnie ograniczony do Małopolski. A ponadto dawał on jeszcze możliwość taką, że od wyroku z Zamku Krakowskiego można było jeszcze apelować do Sądu Sześciu Miast. Nie wiem, czy od orzeczeń w Wyższych Sądów z Poznania i Kalisza nie przysługiwała apelacja do Magdeburga.

Historia prawa to w Polsce trochę zapomniana dziedzina historii, każdy woli historię obyczajów lub kultury. A z drugiej strony, jak ktoś studiuje prawo, to jednak później woli iść zarabiać pieniądze, a nie zagłębiać się w sporach o przywilej prowadzenia Karczmy w XIII wieku. Szkoda, bo to w sumie zawsze ponadczasowe rzeczy.

Pozdrawiam serdecznie 

zaloguj się by móc komentować

z-daleka @grudeq
4 grudnia 2019 22:02

bardzo wizjonerski wpis. Jesli zadamy sobie pytanie o przyczyne takiego stanu rzeczy, to trzeba stwierdzic , ze Piastowie slascy prowadzili insensywna polityke kolonizayjna (zakladanie miast) z  duzym udzialem elementu niemieckiego i tu widze przyczyne wprowadzania lokalizacji miast na prawie magdeburskim. Problem w tym , ze wedlug tego prawa miasta byly samorzadne a wiec sadownictwo lezalo w kompetencji miasta i logiczne jest ze instancja wyzsza byl Magdeburg. Jak widzimy konstrukcja , ktora umozliwia na obszarze obcego panstwa przejecie kompetencji sadownictwa.

Podobnie z reszta robila Lubeka w poczatkowej fazie Hansy (Hanzy) kompetencje wyzszych instancji znajdowaly sie w Lubece.

Jest jeszcze jeden aspekt stosowania prawa magdeburskiego w lokalizaji miast, mianowicie wszystkie zatargi natury handlowej dawaly przejezdnym handlarzom niemieckim mozliwosc odwolania sie do niemieckiego Magdeburga.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @z-daleka 4 grudnia 2019 22:02
5 grudnia 2019 01:23

Za najstarsze w miasto w Polsce lokowane na prawie magdeburskim przyjmuje się Złotoryję 1211 i było to związane z niemieckim osadnictwem górniczym w celu wydobycia złota. Stąd nazwa miasta. Ale może zacytuję kawałek pracy dyplomowej pani Marzeny Rokaszewicz:

"W Polsce upowszechniły się różne wzory prawno – organizacyjne miast. Jednym z nich było prawo magdeburskie, którego podstawę stanowił przywilej arcybiskupa Wilchmana z 1188 r. W Magdeburgu główną rolę odgrywali ławnicy, a prawo sądowe wysuwało się na czoło prawa miejskiego. Rada miejska powstała tu dopiero w 1244 roku. Prawo magdeburskie przyjmowano bądź wprost z Magdeburga, bądź za pośrednictwem innych miast. Na tej drodze powstały dwa warianty tego prawa, które odegrały w Polsce szczególna rolę: prawo chełmińskie, mające za podstawę przywilej lokacyjny Chełmna i Torunia z 1233 roku, zatwierdzony i rozszerzony w 1251 roku oraz prawo średzkie, powstałe na podstawie pouczenia miasta Halle nad Saalą dla Środy Śląskiej z 1235 roku. Prawo chełmińskie było zmieniane w zakresie prawa spadkowego, uznając równe prawa kobiet i mężczyzn oraz prawa majątkowego, gdzie podobnie wprowadzono zasadę wspólnoty małżeńskiej. Różniło się też w kwestiach pracy górniczej, postępowania procesowego, obniżało kary pieniężne Teoretycznie prawo chełmińskie miało sąd wyższy w Chełmnie, w rzeczywistości rolę tę pełniła rada toruńska.

Istniał także wzorzec lubecki, którego podstawę stanowiły przywileje Fryderyka I Barbarossy z 1188 roku. W Lubece wcześnie powstał organ samorządowy w postaci rady miejskiej. Prawo to przyjęło się głównie w sferze bałtyckiej, a spośród polskich miast lub do Polski należących uzyskały je tylko bardzo nieliczne (np. Gdańsk, Tczew), a w nich było z czasem zmieniane przez władze państwa zakonnego na wariant prawa magdeburskiego.

 Najstarsza gmina miejska, utworzona na podstawie prawa niemieckiego, powstała na Śląsku. Była to Złotoryja, założona przez Henryka I Brodatego. Podstawą organizacji tej gminy był przejęty z Magdeburga wspomniany już przywilej arcybiskupa Wichmana z 1188 roku. W Złotoryi zachowała się jego kopia z datą 1211. Osada ta była związana z sudeckim górnictwem złota. Kolejna gmina miejska to Lwówek Śląski, który powstał w 1217r.

W Małopolsce za najstarsze miasto na prawie niemieckim uznać należy Kraków (1257r.). Natomiast w Wielkopolsce do najstarszych gmin miejskich zaliczamy Poznań (1253r.) oraz Gniezno (1239r.)".

źródło cytatu

zaloguj się by móc komentować

tomciob @grudeq
5 grudnia 2019 01:43

Istnieje spora bibliografia prawa magdeburskiego w języku polskim. Podrzucę jeden link, choć zapewne zna Pan tę pracę:

Wkład polskich historyków prawa w badania nad prawem magdeburskim w XX w. (1945–2010) Danuta Janicka

tu w formacie PDF

Praca ma ciekawy wstęp, cytuję:

"Jeśli będziesz czytał, a nie wszytkoć pójdzie w smak, 
łaskawy Czytelniku, 
nie zarazem łaj, ale pierwej pilnie czytając rozeznarozeznaj

Bartłomiej Groicki, Porządek sądów i spraw miejskich prawa majdeburskiego w Koronie Polskiej"

 

No i jest w niej taki przypis, cytuję:

2. Podstawą prawa magdeburskiego było – jak wiadomo – zwyczajowe 
prawo wschodniej Saksonii, zawarte w Zwierciadle saskim (Speculum Saxo-
num; Sachsenspiegel) – zwodzie prawa sporządzonym (najpierw po łacinie, 
a potem w języku niemieckim) przez ławnika sądowego Eike von Repgowa 
w latach 1221–1224, oraz Weichbild magdeburski (Ius municipale), powstały 
z połączenia traktatu o prawie miejskim sprzed 1269 r. oraz z prawa ław-
ników magdeburskich (Magdeburger Schöff enrecht) z 2. połowy XIII w".

Co w połączeniu z lokacją Złotoryi w 1211 roku oznacza, że to nie było tak, iż był pstryczek, moment w którym wszystko się zaczęło i dalej płynęło. Było prawo zwyczajowe na podstawie którego lokowano miasta, a gdzieś potem pojawiały się kodyfikacje i tłumaczenia.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @klon 4 grudnia 2019 19:10
5 grudnia 2019 07:16

Polska jest traktowana specjalnie - tzn. brakuje jej (czy też nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości) argumentu siły - a siła argumentów nie działa na Timmermansów i podobnych. To, że ktoś, gdzieś, coś też nie działa - bo odpowiedzą, iz każdy ma inaczej, nie ma analogii etc. Te same rozwiązania gdzie indziej są akceptowane - a w Polsce nie - bo nie.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @grudeq 4 grudnia 2019 21:12
5 grudnia 2019 07:32

Tekst mi się podoba - bo sam miałem refleksję, iż władze samorządowe dużych miast powinny szczerze powiedzieć, iż skoro miasta były lokowane na prawie niemieckim, to takie powinno w nich obowiązywać - a wykładni prawa dokonywać powinny niekrajowe organy :)

Co do tego klienta - to ja wiem, jaka jest prawidłowa wykładnia i doktryna - tyle, że to jest w teorii - a w praktyce bywa, iż strona, dostaje, niczym klient - produkt niepełnowartościowy, a czasem na zamówienie strony przeciwnej - stąd te moje złośliwości.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @grudeq 4 grudnia 2019 21:12
5 grudnia 2019 10:04

formalnie strony i uczestnicy i biegli i .... ale praktyka okazuje działania klienckie jawne lub nnie

zaloguj się by móc komentować

qwerty @grudeq
5 grudnia 2019 10:09

bardzo dobry tekst i prowokujący do wskazywania patologii skutkujących postrzeganiem sądownictwa jako obszaru działania zorganizowanych grup wyspecjalizowanych w popełnianiu czynów niedozwolonych; zagadnienie zderzenia teorii z patologią praktyki jest codziennością w RP; przykład: oszustwo procesowe i jego rozpoznawanie oraz metody przeciwdzialania skutkom

zaloguj się by móc komentować

orjan @grudeq 4 grudnia 2019 21:00
5 grudnia 2019 12:22

W sprawach karnych jest rzeczywiście inaczej, lecz przyczyna "inaczości" jest dosyć wątła i ciekawe ile jeszcze przetrwa. Otóż w sprawach karnychy sąd ciągle jeszcze ma obowiązek ustalenia prawdy materialnej. Natomiast w sprawach cywilnych (nie mówiąc już o administracyjnych) sąd takiego obowiązku ustawowego już nie ma. Ustala tzw. "prawdę formalną", czyli to, co mu się wydaje, albo pasuje.

Ponadto, jak mi się wydaje, żaden obecny sąd nie ma obowiązku brania pod uwagę czegoś takiego jak sprawiedliwość, czy poczucie sprawiedliwości. Określenie "wymiar sprawiedliwości" jest obecnie co do samej zasady kłamliwe.

 

 

zaloguj się by móc komentować

orjan @tomciob 5 grudnia 2019 01:43
5 grudnia 2019 13:02

"Było prawo zwyczajowe na podstawie którego lokowano miasta, a gdzieś potem pojawiały się kodyfikacje i tłumaczenia."

To "gdzieś potem" trzeba zlokalizować na tle ówczesnej historii zmagań między władzami świeckimi (cesarz niemiecki, król francuski, itd.) przeciwko z jednej strony miastom (np. włoskim, lotaryńskim, itd.) a z drugiej strony konkurując przeciwko władzy kościelnej (papież, biskupi, zakony). To się działo głównie w wieku 13 i 14. W Królestwie Polskim, czy na Śląsku na szczęście dosyć łagodnie.

Z punktu widzenia miast i emancypujących się wtedy samorządów miejskich potrzebne im było uzyskać autonomię a przynajmniej lepszy układ (np. lokacyjno prawny) względem zewnętrznej władzy świeckiej, albo kościelnej. Władze świeckie (por. np. Jan Luksemburski w Czechach) patrzyły na miasta wyłącznie z punktu widzenia efektywności ich wyzyskiwania. W tym interesie władze świeckie zderzały się zaś z zastaną konkurencją kościelną. Zderzenie było o tyle konfliktowe, że - co by nie mówić - apetyty kościelne były w miastach po pierwsze oswojone, a po drugie były dość umiarkowane, gdy apetyty władców świeckich umiarkowaniem na pewno nie grzeszyły. Z tej przyczyny władze świeckie oprócz obciążenia miast swoimi potrzebami dążyły do przejęcia dla siebie "strzyży" kościelnej.

Wtedy właśnie, z inspiracji władz świeckich zaczęły pojawiać się "kodyfikacje i tłumaczenia" ustrojów miejskich jakby rzeczywiście trzeba było ludziom tłumaczyć zwyczaje stosowane od wieków. Jednak uroszczenia władz świeckich wymagały jakiegoś uzasadnienia i właśnie tutaj władze świeckie zatrudniły ówczesnych naukowców, czyli, w uproszczeniu, prawników uniwersyteckich, którzy od tamtego czasu do dzisiaj potrafią wszystko wytłumaczyć w zgodności z właściwym interesem, dla którego się najęli.

Żeby wywodu nie przeciągać a jakąś pointą zakonczyć, ówczesne tłumaczenia naukowe (kodyfikacje i tłumaczenia) kierowane były do tzw. pospólstwa, zatem musiały być redagowane w językach tzw. narodowych. Oczywiście według potrzeb zleceniodawców musiały być przeciwkonkurencyjne (tzn. antykościelne). Gniew pospólstwa trzeba było w jakiś kanał wpuscić  ... i tak dalej, aż na linii czasu z przodu zaczyna majaczyć pointa, czyli reformacja.

 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @orjan 5 grudnia 2019 12:22
5 grudnia 2019 13:48

oszustwa procesowe są podobne w sprawach karnych/cywilnych/administracyjnych; falszywe dowody, falszywe zeznania, wydawanie orzeczeń na podstawie fikcyjnych podstaw prawnych, podmiana funktorów procesowych, itd., itd., - caly aparat wym. spr. chroni sprawców i wykonawców, 'braci' z kręgu uprawianego zawodu nikt nie odda bez walki

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować