-

grudeq

Zdrada małżeńska - delikt cywilny czy przestępstwo?

Moich znajomych, będących ze sobą w „związku” już ponad 7 lat, ba! nawet mieszkających wspólnie ze sobą, postraszyłem ostatnio, że jeszcze 3 lata, jak im stuknie 10 lat w związku i każde z nich będzie mogło złożyć wniosek do Sądu o uznanie ich za małżeństwo na skutek „zasiedzenia”. Oczywiście dopatrzyli się w tym jakiegoś kolejnego spisku „Dobrej Zmiany”. Ja zaś powiedziałem, że nowy Rząd wreszcie za poważnie wziął sobie do serca Art. 18 naszej Konstytucji, traktujący o małżeństwie i wprowadził w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym art. 1a w którym ustalono, że małżeństwem staje się z mocy prawa w skutek nieprzerwanego, trwającego 10 lat, wspólnego pożycia kobiety i mężczyzny. Sposób ten zaś nawiązuje do rzymskiego „usus” polegającego na tym, że małżeństwem stawało się jeżeli kobieta przez rok zamieszkiwała u mężczyzny. Stąd też zwyczaj był taki, że kobieta nie chcąc stać się żoną, gdy dochodziło już do roku wspólnego mieszkania, na trzy dni wyprowadzała się od swojego „faceta” i roczny termin zaczynał biec od nowa. A mówią, że tylko Polacy kombinowali w obchodzeniu prawa.

Nasza rozmowa toczyła się jednak dalej i weszliśmy na grząski temat rozwodów i zdrad małżeńskich. Ubrałem się w swój płaszcz ultrakonserwatysty i zawołałem, że oto wzorem prawa austriackiego, obowiązującego aż do lat 70-tych XX wieku, jestem za tym aby karać zdrady małżeńskie. Popatrzmy sobie oto bowiem na ustawę karną austriacką z roku 1852, która w b. zaborze austriackim obowiązywała do roku 1932 i niech przemówią do nas paragrafy z rozdziału trzynastego – O występkach i przekroczeniach przeciwnych publicznej obyczajności.

§502 Osoba, w stanie małżeńskim zostająca, która popełnia cudzołóstwo, niemniej osoba wolnego stanu z którą dopuszczono się cudzołóstwa, staje się winną przekroczenia i ukaraną być ma aresztem od jednego do miesięcy sześciu; kobieta zaś natenczas surowiej ukaraną być winna, jeżeli z popełnionego cudzołóstwa powstać może wątpliwość pod względem prawości dziecka następnie na świat wydanego.

§503 Cudzołóstwo jednak, wyjąwszy przypadku w następnym §510 wyrażonego, nigdy z urzędu, lecz tylko na żądanie obrażonego małżonka dochodzonym i ukaranym będzie. Nawet i sam małżonek nie będzie mógł już więcej żądać postępowania karnego, jeżeliby dowiedziawszy się o takiej krzywdzie swej, winę wyraźnie darował, lub też od chwili powziętej o cudzołóstwie wiadomości w ciągu tygodni sześciu skargi w tym przedmiocie nie wyniósł. Nadto nawet i kara już orzeczona ustaej, skoro tylko skrzywdzona strona oświadcza iż ze stroną winną znowu żyć chce. Oświadczenie to jednakowoż nie znosi kary, na współwinnych już orzeczonej.

Czyli, za cudzołóstwo karę do 6 miesięcy aresztu można było zasądzić nie tylko wobec małżonka zdradzającego ale także tego z kim do zdrady doszło. Przy czym ściganie tego przekroczenia następowało tylko na wniosek zdradzonego małżonka, który miało 6 tygodni na złożenie skargi. Przy czym nie mógł szantażować zdradzającego małżonka, a to raz mu przebaczając a to chwilę później grożąc zawiadomieniem organów ścigania ówczesnej C.K. Monarchii, lub też odrodzonej Rzeczypospolitej.

To jest dla mnie argument do rozmów, jak to kiedyś nie było zdrad, a teraz nastąpiło zepsucie obyczajów. Chociażby mniejsze procent zdrad w dawniejszych czasach brał się z tego, że ktoś kto tak gadał na lewo i prawo o tym jak to zdradził małżonka lub doprowadził do zdrady, musiał liczyć się z tym, że dojdzie to do wiadomości zdradzonego małżonka a w konsekwencji sprawą zainteresuje się Pan Prokurator i zapyta pod zarzutami: „a to opowiedzcie, jak to z tą zdradą było?”

Zmusza to też do refleksji, w jaki sposób badać zjawisko zdrady małżeńskiej. Wszak jest to zjawisko społeczne, niematerialne, i chociażby powołać najlepszy Instytut Zdrady i wyposażyć go w najlepsze liczniki „Geigera” wykrywające zdradę, to jednak nie każda jednorazowa zdrada będzie rejestrowana i zawsze jest to kwestia mniej lub bardziej zwodniczej ankiety. Jesteśmy zatem w tej sferze jak najbardziej podatni na różne techniki sondażowe, manipulacyjne, wszelkie sztuczki piarowe i przekazy podprogowe. Idąc za Toyahem, że cały istotny przekaz jest w strefie POP (Kultura), i właściwie to ten przekaz, jego przyzwolenie lub napiętnowanie, podpowiada nam i odpowiada na pytanie, czy teraz ludzie zdradzają bardziej a dawniej to mniej.

Wróćmy jednak do wątku prawnego i mojej dyskusji ze znajomymi. Rozmowa poszła z pytaniem, skoro już prawo karne nie chroni przed zdradami, co w tym temacie mówi inna gałąź prawa – prawo cywilne. Kodeks Rodzinny nie używa ani razu słowa zdrada, jednakże jest to pojęcie używane przez praktykę i przekładające się na istotną w sprawach rozwodowych okoliczność, jaką jest wina w rozkładzie pożycia małżeńskiego, albowiem dopuszczenie się zdrady oznacza złamanie zasady lojalności i wierności i wzajemnego wsparcia obowiązującej z chwilą zawarcia związku małżeńskiego.

Mówi art. 56§3 kodeksu rodzinnego, że jeżeli rozwodu żąda małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, to jeżeli drugi małżonek (niewinny rozkładu pożycia) nie zgodzi się na rozwód, to rozwód nie może być orzeczony, chyba że ta odmowa jest sprzeczna z zasadami pożycia społecznego. W praktyce sprowadza się to do tego, że małżonek zdradzający chce rozwodu aby związać się z nową miłością, a zdradzony małżonek mówi: a ja Tobie zdradę przebaczam i nadal Cię kocham – a wtenczas z rozwodu nici, tudzież otwiera się pole negocjacji, ile chcesz z naszego majątku byś mi tej zdrady nie przebaczył i przestał mnie kochać. Ma jeszcze wina to znaczenie, że jeżeli rozwód został orzeczony, to małżonek niewinny rozkładowi pożycia może żądać od małżonka winnego alimentów na swoją rzecz. Generalnie jednak zdrada, w ramach kodeksu rodzinnego, sprowadza nam się do relacji zdradzony małżonek – zdradzający małżonek, a przecież mamy tu trzeci wierzchołek naszego trójkąta – uwodziciela/uwodzicielkę.

Skoro już prawo karne nie karze uwodziciela i uwodzicielki, rodzinne rzecz sprowadza tylko do relacji małżeńskiej, to szans szukałbym w art. 23 kodeksu cywilnego, w ochronie dóbr osobistych. Nasze prawo przy dobrach osobistych pozostawia szerokie pole kreacji dla inwencji obywatelsko – prawniczej i według mnie można uznać, że prawo do szczęśliwego pożycia małżeńskiego i ochrony osób zaobrączkowanych przed popędami uwodzicielskimi jest dobrem osobistym człowieka. I taki zdradzony małżonek może żądać od uwodziciela/uwodzicielki zadośćuczynienia a także odszkodowania, jeżeli udowodni powstanie szkody majątkowej na skutek rozpadu małżeństwa. W końcu co jak co, ale konieczność zapłacenia odszkodowania bywa zimnym prysznicem dla lekkomyślności ludzkiej.



tagi: polska  prawo  austria  historia  zdrady  małżeństwo 

grudeq
30 maja 2017 14:54
32     2552    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @grudeq
30 maja 2017 15:31

Już widzę te kolejki zdradzanych mężów, którzy stoją przed komisariatem czy odwachem z zamiarem złożenia skargi na niewierną małżonkę. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq
30 maja 2017 15:51

Eee tam, 6 miesięcy ancla? Batożenie, to by było coś.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @gabriel-maciejewski 30 maja 2017 15:31
30 maja 2017 15:52

No ale to chyba kwestia drugorzędna, chodzi o jakichś stosunek państwa​. Do umów cywilnoprawnych. Jeśli małżeństwo jest zawierane w majestacie państwa. To państwo musi być przygotowane na wszystkie okoliczności związane z tą umową.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @gabriel-maciejewski 30 maja 2017 15:31
30 maja 2017 16:13

A czy kolejki były, o to większe dochodzenie muszę przeprowadzić. Możliwość zawsze jednak taką mieli. Małżonka zresztą też mogła na Odwach podejść. 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 30 maja 2017 15:51
30 maja 2017 16:13

Do 6 miesięcy ancla... 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq 30 maja 2017 16:13
30 maja 2017 16:16

Myślę, że małżonka, jako osoba praktyczna i niegłupia, nie chodziła na odwach, gdzie wąsaty żandarm i tak by nic nie zrozumiał, ale waliła wprost jak w dym do miłego kuzyna Frania, który adorował ją w zasadzie od dzieciństwa. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq
30 maja 2017 22:30

Taki temat i tylko sześć komentarzy? Czym wy się interesujecie ludzie?!

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @grudeq
30 maja 2017 22:38

Ciekawe byłoby zestawienie ilości zdrad z ilością rozwodów, przy których dochodziło do podziału majątku.

zaloguj się by móc komentować


grudeq @parasolnikov 30 maja 2017 15:52
30 maja 2017 23:29

A jednak nie uważałbym małżeństwa ze umowę cywilnoprawną, bo tak wejdziemy na grunt prawa zobowiązań, i zasady swobody umów, to musi być coś więcej, szczególna więź. Ale tu jeszcze jedna po Twoim komentarzu przyszła mnie myśl, że dlaczego uznajemy za normalne, że Państwo zakazuje konkurencji i np. pracownik po opuszczeniu pracodawcy nie może wykonywać takiej samej pracy u innego pracodawcy (za odszkodowaniem ze strony byłego pracodawcy), ale np nie pozostawia sobie żadnych mechanizmów do wprowadzenia zakazu konkurencji w relacjach osobistych.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @grudeq 30 maja 2017 23:29
30 maja 2017 23:38

Jest jakąś szczególną umową dlatego cbdo na przykładzie Austrii traktowanie jest inne. Z tym pracownikiem nie mogącym wykonywać pracy to trochę naciągane i to śliska sprawa jest, z tego co mi wiadomo do bardziej firmy tym grożą niż rzeczywiście mogą egzekwować. Poza tym ważne jest, że cały czas mówimy o powództwie cywilnym. Więc to nie państwo zakazuje, tylko człowiek podpisuje umowę, że nie będzie później przez 5 lat pracował w zawodzie, a państwo tylko stoi na straży tej umowy.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @grudeq 30 maja 2017 23:29
31 maja 2017 01:31

To proponuję Panu wpisać w google hasło "maciejuk". To był Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu, później był Komendantem Głównym. Bardzo ciekawa historia.

To tak a propos Pańskiego wpisu: "...dlaczego uznajemy za normalne, że Państwo zakazuje konkurencji i np. pracownik po opuszczeniu pracodawcy nie może wykonywać takiej samej pracy u innego pracodawcy (za odszkodowaniem ze strony byłego pracodawcy), ale np nie pozostawia sobie żadnych mechanizmów do wprowadzenia zakazu konkurencji w relacjach osobistych."

Przebrnąłem przez trzy strony gugla i nie ma nic na temat historii prawdziwej.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq 30 maja 2017 23:29
31 maja 2017 06:30

To, swoją drogą, ładnie pokazuje, dlaczego małżeństwo jest sakramentem, a nie wyłącznie umową cywilno-prawną.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @parasolnikov 30 maja 2017 23:07
31 maja 2017 06:32

Wstyd to dziś krytykować bzykanie na boku. Wierność małżeńska jest tak mało glamour...

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Grzeralts 31 maja 2017 06:32
31 maja 2017 07:25

Jeśli do kogoś nie dociera art. 6 Dekalogu, to nie można się spodziewać, że państwowa penalizacja tego kogoś wyprostuje.

zaloguj się by móc komentować

PG @grudeq
31 maja 2017 10:55

Podstawowym nakazem przy ocenie przeszłości jest uwzględnianie realiów wówczas panujących. Podstawowym błędem, jaki robi każdy quasi-historyk, jest pominięcie tych realiów i próba przeniesienia dawnych rozwiązań do dzisiejszych czasów.

W epoce CK statystyczna różnica wieku pomiędzy małżonkami wynosiła kilkanaście lat na (nie)korzyść mężczyzn. W praktyce wyglądało to tak, że 35-40 letnia kobieta po odchowaniu dzieci (których od 18 do 30-35 roku życia) miała za partnera już nieco leciwego, a niekiedy po prostu stetryczałego męża, który poza skatem tudzież pogadankami o melioracji nie miał jej nic innego do zaoferowania (casus opisany genialnie w Nad Niemnem).

Więc albo czytała romantyczne klechdy francuskie, cierpiąc od tego na globusa, bo nadpodaż historii rodem z Romea i Julii jest zwykle niestrawna, a tych pisanych francuzczyzną już w ogóle, albo - jak świetnie opisana piórem Żeromskiego Laura Kościeniecka - brała sprawy w swoje ręce, gwiżdżąc na upadający reżim austriacko-węgierski i tworząc fundamenty niepodległości.

Jak rozumiem, autor niniejszej notki byłby w takich sytuacjach zwolennikiem rozwiązań siłowych, w duchu państwa policyjnego, czyli takiego, które przymusza leciwego męża do wywiązania się z ciążących na nim powinności, znajdując wreszcie legalne uzasadnienie dla stosowania pałki policyjnej...

Ech.....

 

zaloguj się by móc komentować

PG @Grzeralts 31 maja 2017 06:32
31 maja 2017 11:11

Próba ujęcia tego, co sakramentalne, w karby prawa zawsze kończy się fatalnie dla sakramentów, zapewniam.

Bogu co boskie, cesarzowi, co cesarskie. Niczego mądrzejszego, niż byty równoległe (z jednej strony religia i związane z tym nakazy i zakazy, a z drugiej prawo cywilne i wynikająca z niego większa swoboda obyczajowa niż ta przypisana jednostce ludzkiej w Kościele) nie wymyślimy, zresztą Chrystus się tego także nie podjął.

Niektórzy, owszem, próbowali, jak choćby Święta Inkwizycja próbując na co najmniej dwieście lat od pierwszych odkryć Kopernika utrzymać Ziemię w centrum wszechświata, wbrew wszelkim dowodom naukowym, ale skończyło się to tylko i wyłącznie utratą przez Kościół twarzy jako poważnej instytucji naukowej.

Trzeba po prostu umieć wybrać, który byt jest bytem, do którego chcemy przynależeć: czy ten mojżeszowy (10 przykazań), czy ten postnapoleoński (Code civile). Jeśli natomiast komuś zależy na połączeniu tych dwóch jakże różnych bytów, to jedynym punktem stycznym są dwa przykazania nowotestamentowe.

Autor, jak widzę, myślami bytuje jeszcze w klimatach przedchrystusowych....

zaloguj się by móc komentować

PG @grudeq
31 maja 2017 11:31

Osoby domagające się uczynienia z nakazów i zakazów religijnych prawa obwarowanego sankcją państwową, a tym samym likwidacji państwa jako gwaranta wolności cywilnej, są niczym innym, jak właśnie funkcjonariuszami ISIS, z katechizmem Kościoła Rzymsko-Katolickiego w roli szariatu włącznie.

[Jeśli komuś się wydaje, że PiS jest zwolennikiem tego typu rozwiązań, jest w głębokim błędzie... to gęba, którą PiS-owi przyprawiona została przez niechętną mu lewicę świecką.] 

Nie da się w tym kraju, w tych realiach i w tym czasie wyrugować prawa cywilnego i zmusić Polaków do przestrzegania katechizmu. No sorry Winnetou... 

Piszę to nie jako zwolennik Michnika, ale jako katolik z krwi i kości... a przede wszystkim jako realista.

To naprawdę bardzo mądra maksyma:

Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie (a w przełożeniu na nasze: religia Kościołowi, szkoła Państwu. Przy odrobiny wyrozumiałości chrześcijańskiej udaje się to nawet bezkolizyjnie w jednym budynku pomieścić, choć nie zawsze na ostatniej lekcji, jak być miało.).

I nic mądrzejszego nie wymyślimy, Roma locuta, causa finita.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @PG 31 maja 2017 10:55
31 maja 2017 11:51

A na jakim materiale źródłowym ustalił Pan tą statystykę przewagi wiekowej? 

Co do znajomości realiów, to myślę, że Franciszek Józef na stare lata miał dużo więcej do pogadania niż Pan na temat melioracji, o czym może zaświadczyć chociażby Katarzyna Schratt. A już Władysław Jagiełło wraz z Zofią Holszańską też oburzyłby się na te wrzutki o melioracji. Zresztą czy sam Pan nie wpada w realia naszej epoki, oczekując, że jak facet w XIX wieku gadał o melioracji, to już jego żona - MILF - szukała objęć kochanka? 

Nie jestem zwolennikiem prawa pozytywnego. Powiem nawet więcej calej mocy prawa dostrzegam w tym, że prawa cywilne wywodzi się z 10 przykazań. Bo jest cała moc przepisów kc i kk które obwarowują zasadę "Nie zabijaj" "Nie kradnij" "Czcicj Ojca i Matkę Swoją" "Nie mów fałszywego świadectw przeciwko bliźniemu swemu" Da się, więc połączyć kodeks cywilny i prawa wiary, pytanie zawsze w tym jak to łączenie jest budowane, no i z jakich to przyczyn nie chcemy w prawie cywilnym budować zasady "nie cudzołóź" albo dla jakich argumentów takie zasady chcemy budować. Argument że nie da się prawa Bożego z Ludzkim połączyć jest jak dla mnie argumentem słabym. 

Aha... jedna uwaga na tym blogu to mi przysłguje statusu Rzymu, a nie Panu. Będę wdzięczny za szacunek dla tego. 

zaloguj się by móc komentować

PG @grudeq
31 maja 2017 12:06

Ustaliłem ją w oparciu o powszechnie dostępną wiedzę.

W kręgach niewykształconych te różnice może były nieco mniejsze (kilka-kilkanaście lat), w warstwach majętnych (szlachta) i dwadzieścia lat nie było rzadkością, a branie się przez młokosów za ożenek było źle widziane.

"Aha... jedna uwaga na tym blogu to mi przysłguje statusu Rzymu, a nie Panu. Będę wdzięczny za szacunek dla tego."

Przeca to nie ja, a JPII, podpisał Konkordat....  przypominam tylko, że on obowiązuje.

zaloguj się by móc komentować

PG @grudeq
31 maja 2017 12:16

Ani Panu, ani mi, status Rzymu nie przysługuje.

Panu jako właścicielowi bloga przysługuje status Suwerena, ale nie Rzymu. A to istotna różnica.

Hitler po 1933 r. był Suwerenem, ale nie rządził Niemcami po chrześcijańsku.

Fakt posiadania (i sprawowania) suwerennej władzy w określonej dziedzinie, na określonym poletku (blog), wcale nie jest tożsamy ze sprawowaniem władzy w duchu zgodnym z nauką KRK.

KRK nie rości sobie prawa do posiadania skutecznej władzy w każdym zakątku tej ziemi.

Niech więc i Pan sobie nie rości prawa do tego, by uważać, że dzierżona przez Pana jako Suwerenna władza (choćby możliwość blokowania) jest tożsama z duchem pojmowania spraw przez dwutysiącletnią instytucję, jaką jest KRK.

[Terroryści z ISIS też twierdzą, że są najwierniejszymi reprezentantami Islamu. A 90% muzułmanów uważa inaczej i jest przeciwnych wysadzaniu się w miejscach publicznych, mimo że nienawidzą Ameryki i poczuwają się do duchowego pokrewieństwa z dżihadystami].

zaloguj się by móc komentować

PG @grudeq
31 maja 2017 12:27

I jeszcze jedno: 

osobiście sądzę, że Napoleon był mimo wszystko wspierany przez Rzym jako ktoś, kto jest w stanie powstrzymać to zło, które się rozlało po 1789 r.

Nieprzypadkowo właśnie Buonaparte powiedział, że "Paryż wart jest mszy".

No i co zrobił tak naprawdę Bonaparte? Ano reaktywował cesarstwo.... u szczytu potęgi.

Nieprzypadkowo Święte Przymierze, jakie rządziło Europą po upadku Napoleona, utrzymało wprowadzony przez niego Kodeks Cywilny na obszarze, na którym wszak panowało. 

Ośmielę się więc sformułować tezę, że taki a nie inny kształt prawa napoleońskiego został przez KRK milcząco (przecież nie znieśli obowiązywania kodeksu cywilnego, a nie mogli wyrazić nań zgodę) zaakceptowany.

Także w państwach, w których KRK doszedł do władzy (jak w Polsce po 1989 r.), także nie uchylono rozwiązań wprowadzonych w Europie przez Bonapartego i obowiązujących przez całe stulecie.

W złym kierunku autorze idziesz.

Trzeba dążyć, po pierwsze, do podniesienia znaczenia małżeńśtwa i rodziny (tu się zgadzam), choćby ułatwieniami podatkowymi (co do zasady Petru dobrze myśli: ułatwienia podatkowe wspierają odpowiedzialnych (czytaj: pracujących), a tych ułatwień za III RP było tyle, co kot napłakał i stąd tyle rozwodów (to już nawet komuna wprowadzała kwity dla MM.... i preferencje mieszkaniowe),

a jeśli się nie uda utzrymać związku, to celem musi być zapewnienie bezpieczeństwa finansowego dzieciom (tj. silnej materialnie pozycji osobie pozostającej z dziećmi po rozwodzie (zwykle kobiecie).

Wkraczanie z pałką policyjną we wrażliwą i przecież na wskroś osobistą sferę relacji między małżonkami naprawdę nie jest dobrym rozwiązaniem.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @PG 31 maja 2017 12:27
31 maja 2017 15:09

Naprawdę Bonaparte tak powiedział? 

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski 31 maja 2017 15:09
31 maja 2017 15:32

Oczywiście, że nie!

To powiedział Petru bo " Petru dobrze myśli " :D

zaloguj się by móc komentować

bendix @grudeq
31 maja 2017 15:56

Czy jest tu jakiś nadredaktor? ;-)

zaloguj się by móc komentować

PG @gabriel-maciejewski 31 maja 2017 15:09
31 maja 2017 16:35

Powtórzył to po H.Burbonie dokładnie w tym samym celu, w jakim tamten 2 wieki przekabacił się, przyjmując koronę. Dokładnie w tym samym celu. Tyle że Ligowców i Hiszpanów zastąpiła koalica antyfrancuska.

Niestety nie powstrzymało to klęski Bonapartego. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @PG 31 maja 2017 11:11
31 maja 2017 18:05

Ale żeś się Waćpan wzmożył. Nie rozmawiamy o penalizacji, tylko o niepełności rozwiązań cywilno-prawnych w kwestii małżeństwa.

zaloguj się by móc komentować

grudeq @PG 31 maja 2017 12:06
31 maja 2017 18:58

Ho Panie, to jak się Pan powołuje na powszechnie dostępna wiedzę, a mi czyni zarzut z nieuwzględnienia realiów.. to właściwie o jakich my realiach rozmawiamy. 

Mój dziadek, żyjący na początku XX wieku miał żonę starszą o 10 lat... i jakoś mu nikt wymówek nie czynił, a jak żona mu zmarła to się ożenił z kobietą o 20 lat młodszą i też nie słyszałem aby mu ktoś czynił zarzuty... wiec to tak generalnie róźnie jest.

Aha... czyli, że na własnym blogu nie mogę sobie porządków uprawiać i pkt 7 Regulaminu ma być li tylko martwym prawem?

I nie wiedziałem, że blogowanie musi mieć breve papieskie, skąd Pan takie sensacje powziął?

zaloguj się by móc komentować

grudeq @bendix 31 maja 2017 15:56
31 maja 2017 18:58

W jakim sensie nadredaktor? w jakim celu? pa czemu? 

zaloguj się by móc komentować

grudeq @Grzeralts 31 maja 2017 18:05
31 maja 2017 18:59

Tytuł właściwie zadaje pytanie, czy zdrade powinno się rozpartywać w kategoriach prawa karnego (penalizacji) czy uznać jako delikt prawa cywilnego, czy pozostawić tak jak jest..

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @grudeq 31 maja 2017 18:58
31 maja 2017 20:37

To nie jest żaden nadredaktor

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @grudeq 31 maja 2017 18:59
1 czerwca 2017 20:55

Niemniej jednak kwestia pozostaje otwarta. A wnioskiem pozostaje, że prawo cywilne sprawy nie załatwia.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować