Z Kurucami o Koronę Węgier dla Sobieskiego (Fanfanika)
"Csinom Palkó" - Hungarian Anti-Austrian Insurgent Song
Csínom Jankó,Csínom Palkó, csontos karabélyom
Szép csendes lódingóm, dali pár pisztolyom
Nosza rajta jó katonák, igyunk egészséggel
Menjen táncba ki-ki köztünk az ő jegyesével
Ne búsuljon senki köztünk, menjünk az Alföldre
Megrontatik kezünk által a labanc ereje
Szabad nekünk jó katonák, Tisza-Duna közi
Labancságnak mert nincs sehult ottan semmi kozi
Ta węgierska pieśn to jedna z wielu „Kuruc dalok” i towarzyszyła ona Kurucom – węgierskim, antyhabsburskim powstańcom z XVII i XVIII wieku. Król Jan III Sobieski, który latem 1683 zdąża pod Wiedeń, dla przywódcy Powstania Kuruców Imre Tokolyego zapewne był Labancem. Wszak w zjawiskach politycznych zawsze musi być ktoś za i ktoś przeciw. Zatem byli procesarscy Labancowie i byli antycesarscy Kurucowie. Kim zaś był Imre Tokoly?
Właściwie to Imre Thököly, chociaż spolszczano go również jako Emeryka Tekielego. Urodził się w roku 1657 w spiskim Kieżmarku. Miał 15 lat, kiedy wybuchło pierwsze Powstanie Kuruców z którym kojarzymy postać Franciszka I Rakoczego. Powstanie Rakoczego przegrało. Austriacy sprawnie powstanie stłumili – na początku rozprawili się z Powstańcami w Chorwacji, a gdy Rakoczy zebrał Kuruców na Górnych Węgrzech to już prosił Habsburgów o udzielenie Amnestii. Amnestię mama Rakoczego – Zofia Batory opłaciła kwotą 300.000 forintów. Swoją drogą do zarządzania Górnymi Węgrami w części, w której Powstanie było stłumione oddelegowano Johann Caspar von Ampringen – Mistrza Zakonu Krzyżackiego. Dziwne, że tym razem Mistrz dokument upoważniający go do tłumienia Powstania nie przerobił na dokument nadający ma na własność Górne Węgry. W roku 1676 Rakoczy zszedł z tego świata (niespełna rok po opłaceniu Amnestii) pozostawiwszy 3 miesięcznego Franciszka II Rakoczego oraz 33 letnią wdowę – Ilonę z domu Zrinyi.
Ilona lubująca się w węgierskich powstańcach została później żoną Tekielego. Ich ślub to rok 1682. Najciekawszym Prezentem ślubnym jaki otrzymała młoda para (dodajmy młoda luterańska para), był tytuł nadesłany ze Stambułu. Albowiem Sułtan Mehmed IV postanowił obdarować młodego żonkosia tytułem Króla Górnych Węgier. Złośliwi mówią jednak, że był to de facto pocałunek śmierci. Sułtan za nic bowiem miał szczęście młodych małżonków, tylko rozmyślał o pozyskaniu chętnych do późniejszej tak zwanej Wielkiej Wojny Tureckiej. Tytuł Króla Górnych Węgier był oczywistym kamieniem obrazy dla habsburskiego Cesarza Pana. I w ten sposób możemy Tekielego połączyć z naszym Sobieskim.
Sobieski został przez naszą historiografię sprytnie spacyfikowany, jako autor pięknych listów miłosnych do swojej ukochanej Marysieńki. A miłość ich była tak piękna jak miłość Thokolyego i Ilony Zrinsky. Miłość romantyczna i pozbawiona jakichkolwiek znaczeń politycznych. Zatem każdy historyk w liście z 9 września 1683 roku, pisanego zza Dunaju w moście pod Tulnem, skupi się zapewne na tym akapicie, jakże osobistym:
Że czasem niewiele piszę – och, moja duszo, trzebaż było inszym przypisać przyczynom, nie tej, którą sobie niewinnie i niesłusznie imaginować raczysz! Pół świata ludzi już tylko mil kilka od siebie, a o tych wszystkich wiedzieć potrzeba; nuż o domowych, gdzie się samemu najmniejszej rzeczy dotknąć potrzeba, a czasu na to nie dadzą
Pominie zaś to co jest akapit wyżej i jest jakże politycznym:
Giza siedzi jeszcze w Lubowli, nie przysłał po niego konwoju Tekoli dotąd. Tekoli sam jest tu niedaleko pod Preszburkiem z częścią Turków i Tatarów. Przysłał do księcia lotaryńskiego posła swego, ofiarując mu armistice, a to aby się zbyć mógł od siebie Turków i Tatarów, którzy mu ziemię pustoszą. O mnie cale tu nie wiedział poseł; gdy mię obaczył, zadumiony ledwo słowo przerzec mógł. Pisałem tedy do niego przez tego posła w cyfrach i dobre dałem mu napomnienie. Książę siedmiogrodzki jest pod Wiedniem przy wezyrze i z swoim wojskiem. Pisał przed kilką dni do cesarza, ofiarując mu mediację.
Nie rozszyfrowałem kim jest Giza. Ale Tekoli to jak nic nasz Imre. Całkowicie odrzucam możliwość, że jest to jeszcze jeden bohater o podobnym nazwisku Michał Teleki, który był Kurucem do czasu wyboru na przywódcę Kuruców Imre Telekiego, po jego wyborze zaś został Kanclerzem Transylwanii. Wikipedii angielska podpowiada nam, że Teleki po bitwie Wiedeńskiej zmienił znów front i został zagorzałym zwolennikiem Cesarstwa. Ale co mu tu mamy. Przywódca powstania antyhabsburskiego chce negocjować zawieszenie broni z Cesarzem, sugerując możliwość odwrócenia sojuszy i chcąc przejść do walki z Turkami i Tatrami. Równocześnie jest przecież lennikiem Tureckim i jest zdumiony tym, że przy Cesarskich widzi Króla Polskiego. Ale może to faktycznie chodzi o Michała, a nie o Imre?
To co jest dla potomnych wielkim wydarzeniem, czasem dla współczesnych jest jakieś takie zupełnie normalne i zwyczajne. Oto Sobieski ratuje Wiedeń. Trwają przepychanki między Sobieskim a Cesarzem (który dopiero płynie do Wiednia z Pasawy Dunajem), czy Sobieski może wejść do Wiednia czy ma czekać na Cesarza. Wysłannik papieski Marko d’Aviano pilnuje aby Cesarz nie dołączył do Bitwy przed jej wydaniem, obawiając się, że raczej nie pomoże w bitwie, a Sobieski to jednak wypróbowany młot na Turków. Jednak Sobieski wchodzi, przed Leopoldem, z wizytą do Wiednia i pisze do Marysieńki tak:
Sam lud wszystek pospolity całował mi ręce, nogi, suknie; drudzy się tylko dotykali, wołając: "Ach, niech tę rękę tak waleczną całujemy!" Chcieli byli wołać wszyscy "Vivat!", ale to było znać po nich, że się bali oficerów i starszych swoich.
Pisze także o tym, że Cesarz już pędzi, wiedząc że wróg usieczony
Cesarz już tu tylko o mil półtorej, płynie Dunajem; ale widzę, że się nieszczerze chce widzieć ze mną, dla swej podobno pompy, życzyłby zaś być sobie jako najprędzej w mieście pour chanter le "Te Deum" i dlatego ja mu stąd ustępuję, mając sobie za największe szczęście ujść tych ceremonij, nad które niceśmy tu jeszcze nie doznali.
Do spotkania Dwóch Sobieskich i Cesarza dochodzi 15 września w podwiedeńskim Schwechat (miasteczko można minąć jak na głównej przelotówce przez Wiedeń, jak się jedzie z Polski na południe, są zbyt duże korki, to wtedy nawigacje wrzucają objazd przez Schwechat). Piszę o tym, że na spotkaniu było dwóch Sobieskich, bo czas wprowadzić tu nam jeszcze jednego bohatera: syna Królewskiego Jana Jakuba Sobieskiego. Ponieważ młodzieniec ów ma dopiero 16 lat, wiec będziemy na niego mówić tak jak w listach tytułują go rodzice Sobiescy: Fanfanik.
Za chwilę mam nadzieję, że przekonam czytelnika do czynnego przystąpienia do Kuruców. Posłuchajmy jeszcze jednego kawałka Kuruc dalok:
Magyarország, Erdély hallj új hírt! English subtitles
Tak abyśmy mogli spokojnie przeczytać, jak Cesarz Pan potraktował naszego Fanfanika. Nie bądźmy przy tym tymi z polskich szlachciców, co w upokorzeniu młodego Sobieskiego, widzieli radość, że oto ci Sobiescy za mocno się nie wzmocnią. Sobieski pisze o spotkaniu w Schwechat w liście z 17 września:
Przyjechał cesarz z samym tylko elektorem bawarskim, bo już saskiego nie było; kilkadziesiąt z nim kawalerów dworskich, urzędników i ministrów, drabanci za nim, trębacze przed nim, et des valets de pied sześć albo ośm. Son portrait nie opisuję, bo jest znajomy. Siedział na koniu gniadym, snadź hiszpańskim. Justaucorps na nim bogato broderowany, kapelusz francuski z zaponą i piórami białawymi i ceglastymi, zapona – szafiry z diamentami, szpada takaż. Przywitaliśmy się tedy dosyć ludzko: uczyniłem mu komplement kilką słów po łacinie; on tymże odpowiedział językiem, dosyć dobrymi słowami. Stanąwszy tedy przeciwko sobie, prezentowałem mu syna swego, który się mu zbliżywszy ukłonił. Nie posiągnął cesarz nawet ręką do kapelusza; na co ja patrząc, ledwom nie zdrętwiał. Toż uczynił i wszystkim senatorom i hetmanom, i swemu allie, księciu p. wojewodzie bełskiemu. Nie godziło się jednak inaczej (aby się świat nie skandalizował, nie cieszył albo nie śmiał), jeno jeszcze kilka słów mówić do niego; po których obróciłem się na koniu, pokłoniwszy się wspólnie, i w swą pojechałem drogę. Jego zaś p. wojewoda ruski poprowadził do wojska, bo sobie tego życzył; i widział wojsko nasze, które okrutnie było żałosne i głośno narzekało, że im przynajmniej kapeluszem tak wielkiej ich pracy i straty nie nagrodzono. (…) Po tym się widzeniu, zaraz tak wszystko się odmieniło, jakoby nas nigdy nie znano.
Jak wiemy małżeństwo Thokolyego i Zrinskyiej było jednym z powodów wojny po stronie Otomańskiej, tak odpowiedzią po stronie Ligi Świętej (tak sobie konceptował Sobieski) miało być małżeństwo Fanfanika i córki Cesarskiej – Marii Antoniny Habsburżanki. Ale jak to? To dwie dekady wcześniej Habsburgowie wydają córkę za tego kulfona Michała Korybuta, a tu Fanfanikowi córki odmawiają. W czym Wiśniowieccy lepsi od Sobieskich?
Przykrość która spotkała Fanfanika musiała być duża, bo starszy od niego o 8 lat Elektor Bawarski próbował mu naraić swoją młodszą siostrę, o czym pisał Sobieski w liście z 28 września:
Książę bawarski często Fanfanikowi powiadał, że ma siostrę młodszą w dziesięciu lat, daleko gładszą niżeli Madame Dauphine; ludzie zaś jego wszyscy, i dworscy, i oficerowie, i spowiednicy, bardzo o tym często przed naszymi - ale to tylko dyskursy.
Swoją drogą Książe Bawarski później za drugą żoną wziął sobie Teresę Kunegundę Sobieską. Oczywiście wcześniej ożeniwszy się z przyobiecaną Fanfanikowi Marią Antoniną Habsburżanką. Jak widzimy zatem wszystko było w rodzinie. Violante Beatrix o której zaś mówił Elektor Bawarski ostatecznie związała się z Medyceuszami i przyjęła sobie tytuł wielkiej księżnej Toskanii.
Nasi historycy z lubością opowiadają, co to Król Jan zdobył w namiotach tureckich pod Wiedniem, jakie delicje, jakie frykasy, jakie bogactwa. Zatem zupełnie pomijają, że w namiotach tych Sobieski odnalazł także listy Imre Thokoliego i innych rokoszan. Listy te bardzo chciał uzyskać Cesarz. Król tych listów wydać nie chciał. Dlaczego nie chciał wydać? Ano być może dlatego, że Sobieski pamiętał o pewnym układzie z roku 1677, który stanął pomiędzy wysłannikami Króla Francji a wysłannikami Księcia Transylwanii w Warszawie. W układzie tym zobowiązano się do subsydiowania Powstania Kuruców. Francuzi mieli dostarczać pieniędzy, a Rzeczpospolita dostarczać żołnierzy i zaopatrzenie.
Imre Tokoly zachowywał się oczywiście jak Węgier płochy. To znaczy w zależności od sytuacji na froncie, raz był proturecki a raz gdy Pan Cesarz zdobywał przewagę był procesarski. Marysieńka musiała mieć o nim wyrobione zdanie, bo Sobieskie pisze w liści z 15 października:
Ce que vous ecrivez par apres des affaires du temps, cale tego zrozumieć nie mogę. Qui me recherche, kogo potrzeba ecouter? Bo tu tylko jeden się odzywa Tekoli, o którym Wć moje serce tak wiele razy pisałaś, że nie trzeba nad nim mieć miłosierdzia, car c'est un traitre. Odpisać mi na to proszę.
Cóż bowiem Tokoly zaproponował przez posłańców Sobieskiemu? Otóż zaproponował Fanfanikowi tytuł Króla Węgier. Sobieski zaś chętnie by ten tytuł przejął ale gdyby został nadany przez Cesarza. Cesarz zaś chętnie tytuł by nadał, gdyby tylko okazało się, że Turcy przeszli przez Wiedeń. Turcy odbici od Wiednia to zaś już nie problem.
I tak sobie czytam o tych Kurucach, o tych walkach, o tych zmianach Sojuszy i czasem ten Imre Tokoly przemienia mi się w Viktora Orbana, Cesarz Pan w Donalda Trumpa, a Wielki Wezyr w Prezydenta Rosji….
Petkó Zsigmond éneke (1660 k. Balassa-kódex)
tagi: polska węgry orban sobieski odsiecz wiednia 1683 kuruc
|
|
grudeq |
| 6 grudnia 2025 21:42 |
Komentarze:
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq |
| 6 grudnia 2025 22:21 |
Dodaj jeszcze, że sytuacja w Polsce przypomina XVII wieczne Węgry - po wielkiej tragedii stronnictwa zostały tak skłócone, że nie było możliwości, by je pogodzić inaczej niż pod cudzym berłem
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq |
| 6 grudnia 2025 22:27 |
Tak średnio się te piosenki rymują
|
|
grudeq @gabriel-maciejewski 6 grudnia 2025 22:21 |
| 6 grudnia 2025 23:25 |
No a jeszcze wiadomo, że obcy umiejętnie podsycają skłócenie. Do Odsieczy Sobieskiego nachwalić się nie mogą... a od Odsieczy Sobieskiego już nie ma... Sobieski chce iść z Wiednia na Budę. Zamiast isć najprostszą trasą tak jak dzisiej idzie autostrada z Wiednia przez Gyor.. to go przeprawiają na drugą stronę Dunaju i to Mostem, dostarczonym przez Inżynierów cesarskich. Ciekawe czy wiedzieli, że pod drugiej stronie będzie jeszcze starcie z Turkiem pod Parkanami.
Przy angielskiej notce na wiki o Bitwie pod Wiedniem Battle of Vienna - Wikipedia podoba mi się postać Șerban Cantacuzino - Wikipedia który jest równocześnie dowódcą po stronie Cesarskiej jak i Tureckiej.
A co do rymów... to musisz się wsłuchać w węgierskie rymy.. pamiętaj, że sz to s, a s to sz.. a jak wymawiasz A to usta do O a wymawiasz A. Jak jest a z kreską w prawą stronę, to wtedy masz nasze A.
|
|
gabriel-maciejewski @grudeq 6 grudnia 2025 23:25 |
| 7 grudnia 2025 07:25 |
Znasz węgierski?!
|
|
Andrzej-z-Gdanska @grudeq |
| 7 grudnia 2025 11:02 |
Dzięki za fajną notkę z podtekstami!
Tego gościa na "C." powinieneś "tytułować" - Niemiec i wszystko byłoby jasne. ;))
Fanfanik nie był ulubionym dzieckiem królowej Maryseńki. Nie był ani ładny, ani krzepki. Od urodzenia kaleki królewicz Jakub uznawany był przez matkę za nieco nieudanego potomka. Znacznie większym uczuciem darzyła swoje najładniejsze dziecko, królewicza Aleksandra. Do tego stopnia przeszkadzało jej kalectwo Fanfanika, że gdy ten udał się razem z ojcem na wyprawę wiedeńską, Marysieńka jego zasługi przypisała sześcioletniemu wówczas Aleksandrowi.
https://sekretywarszawy.pl/przygody-fanfanika
Dałoby się przetłumaczyć te dwie zwrotki na polski?
|
|
OjciecDyrektor @grudeq 6 grudnia 2025 23:25 |
| 7 grudnia 2025 11:12 |
Wiedzieli, że będzie starcie, bo w końcu po to tam skierowano Sobieskiego. Ba! Załatwili Turkom wycofanie się z honorami po nieudanej wspólnej z nimi akcji przeciw Sobieskiemu.
|
Paris @grudeq |
| 7 grudnia 2025 15:32 |
Bardzo ciekawe i lekko sie czyta,...
... dzieki !!!
|
|
grudeq @gabriel-maciejewski 7 grudnia 2025 07:25 |
| 7 grudnia 2025 21:46 |
Tylko podstawy tak aby móc wyrecytować dwa wiersze Petofiego. Ale samouczek do węgierskiego ciekawa rzecz i te różnice w długości wypowiadani O czy U. zobacz Jak się ładnie recytuje Petofiego: Talpra magyar (In memoriam Kaszás Attila)
|
|
grudeq @Andrzej-z-Gdanska 7 grudnia 2025 11:02 |
| 7 grudnia 2025 22:15 |
Można spróbować, posiłkując się angielskim tlumaczeniem i wychodzi coś takiego:
Zgrabny Palko, Zgrabny Janko
Mój kościsty karabinie
Moja piękna prochownico
Moja imponująco paro pistoletów
Dalej dobrzy żołnierze!
Napijmy się od serca
W tańcu miedzy nimi
W ich zaręczyny
Żadnego żalu miedzy nami
Idziemy na Wielką Nizinę
Nasze ręce będą zgubą
Dla siły Labanców!
Dobrzy Żołnierze, Jesteśmy wolni
Aby pójść między brzegi Dunaju i Cisy
Aby Labancowie już nigdy
Nie mogli podnieść do niej praw.
|
|
grudeq @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 11:12 |
| 7 grudnia 2025 22:24 |
A tu by trzeba było dokładnie przeczytać co robiła Armia Litewska na Górnych Węgrzech (Słowacji), bo to ponoć był powód aby podziękować Rzeczypospolitej za udział w wyprawie i odstąpienie Polaków od nieskutecznego oblężenia Budy w 1684 czy skutecznym w 1686.
W ogóle ciekawy jest udział Rzeczypospolitej tak od strony prawa międzynarodowego, bo przecież naturalnym wydawałoby się, że powinniśmy isć i odebrać Podole... ale jednak na tamtym froncie pokój był dochowany. Wyglądałoby zatem, że oficjalnie wojny polsko-tureckiej nie było.
|
|
grudeq @Paris 7 grudnia 2025 15:32 |
| 7 grudnia 2025 22:24 |
Dzięki Paryżanko za odwiedziny i słowa :)
|
|
jan-niezbendny @grudeq 7 grudnia 2025 22:24 |
| 8 grudnia 2025 08:42 |
Oj, nabroili tam Litwini. Niby Sobieski próbował ich powściągnąć, ale i tak poszło na jego konto.
Jeśli temat za tydzień będzie jeszcze żywy, to coś dopiszę. Tymczasem pozdrawiam i zostawiam link do angielskiego komentowanego tłumaczenia, które jest może bez literackiego polotu, ale przynajmniej wygląda na dzieło naturalnej inteligencji.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @grudeq 7 grudnia 2025 22:15 |
| 8 grudnia 2025 11:12 |
Dzięki!
|
|
grudeq @jan-niezbendny 8 grudnia 2025 08:42 |
| 8 grudnia 2025 19:24 |
Temat zawsze jest żywy, więc poproszę o uzupełnienie wiedzy o Litwinów ze Słowackiej wracających wycieczki..
II. Rákóczi Ferenc kiáltványa (1703) , Magyaroroszág, Erdély, hallj új hírt (1705,...
|
|
jan-niezbendny @grudeq 8 grudnia 2025 19:24 |
| 16 grudnia 2025 09:26 |
Zatem wracam na chwilę.
Udziałowi wojsk litewskich Sobieskiego w kampanii roku 1683 opracowanie pod takim właśnie tytułem poświęcił Władysław Semkowicz. Prawie jednocześnie ukazała się wersja słowacka w "Sborníku Muzeálnej slovenskej spoločnosti" za lata 1933-1934, na której opiera się np. współczesny węgierski historyk Peter Konya, więc pewnie tamta broszurka sprzed 90 lat jest wciąż aktualna.
Nie będę streszczał niezbyt długiego i ogólnie dostepnego tekstu. Powiem tylko krótko, że ta bezcelowa z militarnego punktu widzenia "anabaza" litewskej armii, gorszej od Tatarów, niezdyscypliowanej i dowodzonej przez - co tu ukrywać? - zdradzieckich panów litewskich na francuskiej pensji, przyniosła królowi same kłopoty i niepowetowane straty. Jego starania o pokojowe ułozenie stosunków pomiędzy cesarzem a "królem kuruców" z nadzieją wciagnięcia tego drugiego do Ligi Świętej spaliły na panewce. Nie widzę w tym prywatnego, dynastycznego interesu "dla Fanfanika", w kazdym razie nie był on chyba najważniejszy. Jest jakaś ironia w tym, że jeden z nielicznych w tamtym czasie mężów stanu, jacy zdawali sobie sprawę ze smiertelnego zagrożenia ze strony rodzącej się potęgi pruskiej i wagi polityki bałtyckiej, nie mógł się na serio nią zająć, będąc cały czas związany wojnami z Portą i jej sojusznikami. Na ironię zakrawa i to, że przywódca "partii francuskiej" (jeszcze jako hetman), liczący na dyskretne wsparcie ze strony Francji przeciw brandenbursko-pruskiemu nowotworowi. No ale po traktatach w Nijmegen Ludwik stracił zainteresowanie sojuszami z Warszawą.
Co do Thököly'ego, to jako pomniejszy gracz po prostu musiał lawirować i nie jest całkiem jego winą, że starania Sobieskiego w kierunku osłabienia związku kuruców z Portą okazały się daremne i to pomimo tego, ze Wielki Wezyr Kara Mustafa był równie marnym dyplomata jak dowódcą. Chyba niemało tu zawinili bracia Litwini swoim barbarzyńskim postępowaniem.
Korespondencja Thököly'ego z Portą jest przynajmniej częściowo opracowana (Zdenka Vesela-Prenosilova, "Quelques chartes turques concernant Ia correspondance de Ia Porte sublime avec lmre Thokoly," Archiv Orientalni 1961 nr 29). Niewiele tego, a pełne teksty tylko w języku otomańsko-tureckim, więc ja mówię w tym miejscu "pas". ;)
|
|
jan-niezbendny @jan-niezbendny 16 grudnia 2025 09:26 |
| 17 grudnia 2025 09:12 |
Jescze słowo a propos korespondencji Porty z Thököly'm. Okazuje się, że miałem wersje artykułu urwaną po transkrypcji listów, a tymczasem dalej są jeszcze tłumaczenia. Zresztą artykuł dość szczegółow omawia ich treść. Mnie zainteresowal jeden szczegół w pierwszym dokumencie. Jest to tzw. ahdname, oddający "królowi kuruców" władzę nad Górnymi Węgrami (tur. Orta Macar). Co ciekawe, tytułem Thököly'ego ma być "król" (jeśli wierzyć tłumaczce, pani Veselej-Prenosilovej), a nie "książę". Oto treść czterech pierwszych z 14 artykułów:
1. Hrabia (grôf) Imre Thököly z Kieżmarku, potomek Gabora Bethlena zostaje mianowany królem Orta Macar, a dobra jego i jego żony Ilony Zrinyi maja podlegać ochronie Porty.
2. Po jego śmierci nowy król Orta Macar zostanie wybrany w wolnych wyborach przez naród węgierski, a Porta ratyfikuje ten wybór, jednak w żadnym wypadku kandydatem na króla nie może być katolik.
3. Porta nie zwiększy „daru” (czyli trybutu) należnego od Orta Macar, a Węgrzy i Chorwaci będą wolni pod jej ochroną, podobnie jak luteranie i kalwiniści.
4. Żołnierze tureccy nie będą już wkraczać na terytorium Węgier „pod pretekstem kampanii wojskowej”, a mieszkańcy nie będą brani w niewolę.
Księstwo czy "królestwo" ostatecznie okazało się bytem efemerycznym, ale interesujące jest przyjrzenie się sposobowi, w jaki imperium osmańskie uprawiało dyplomację. Widać też, że mimo tak łaskawych warunków zwierzchnictwa Porty, cesarz miałby do zaoferowania Thököly'emu sporo - choćby dziedziczność władzy, która w imperialnym systemie osmanskim, tak odmiennym od zachodnioeuropejskiego feudalizmu, po prostu nie wchodziła w rachubę. No ale cesarz nie uważał, by cokolwiek musiał oferować.
|
|
grudeq @jan-niezbendny 17 grudnia 2025 09:12 |
| 17 grudnia 2025 21:37 |
Mi się czasem wydaje, że u nas historyków jakby rozpytać, czym się różniły Górne Węgry od Siedmiogrodu a Siedmiogród od Węgier pod lennem tureckim... to byśmy usłyszeli kilka frazesów i ogólników. A tymczasem mamy tu całą wyrafinowaną politykę. Rozdawanie tytułów ale z zachowaniem prawa do ich ratyfikacji (cokolwiek to znaczy, i ciekawe jak wyglądałaby odmowa ratyfikacji).
Aż mi się przypominają studia politologiczne, gdzie uważano, że polityka zaczeła się w 1945 roku... a prawo międzynarodowe publiczne to tak naprawdę dopiero od Karty Narodów Zjednoczonych... ech.